The Grand Tour oficjalnie rozpoczyna nowy rozdział. Amazon Prime Video pokazał pierwszy zwiastun sezonu, w którym za kierownicą popularnego motoryzacyjnego show po raz pierwszy pojawi się nowe trio prowadzących. James Engelsman, Thomas Holland i Francis Bourgeois przejmują program po Jeremym Clarksonie, Richardzie Hammondzie i Jamesie Mayu. Pytanie jest oczywiste: czy widzowie zaakceptują The Grand Tour bez jego dotychczasowych gwiazd?
Nowy sezon zadebiutuje 4 września, a pierwszy zwiastun pozwala już sprawdzić, jak będzie wyglądała przyszłość programu. Choć prowadzący się zmienili, Amazon nie zamierza rezygnować z formuły, która przez lata była znakiem rozpoznawczym zarówno The Grand Tour, jak i wcześniejszego Top Gear.
Nowe twarze, stara formuła
Zwiastun trwa kilka ponad minutę, ale pokazuje sporo. Engelsman, Holland i Bourgeois ruszają w podróż, podczas której nie zabraknie szybkich samochodów, egzotycznych lokalizacji i typowego dla programu chaosu.
Pierwszy odcinek nowej ery rozpoczyna się od Bourgeoisa witającego pozostałych prowadzących na ich „pierwszym grand tour”. Chwilę później widzimy ich na krętych drogach Japonii, podczas driftowania oraz w sekwencji z łodzią, która kończy się dość niefortunnie dla Engelsmana.
To wszystko wygląda znajomo. Są samochody, rywalizacja, podróże i sytuacje, w których prowadzący zdecydowanie przekraczają granice zdrowego rozsądku. Zmieniły się jednak osoby, które mają tę formułę wypełnić własnymi charakterami.
W nowym sezonie prowadzący odwiedzą między innymi Stany Zjednoczone, Malezję i Angolę. W Kalifornii pojawią się na torze Thermal Club, gdzie zmierzą się z wyjątkowo mocnymi samochodami. Do dyspozycji będą Ford Mustang GTD, Chevrolet Corvette ZR1 oraz Hennessey Venom F5 Revolution Evolution.
Później ekipa ruszy do Malezji, aby przyjrzeć się tamtejszej kulturze motoryzacyjnej, a następnie trafi na pustynię w Angoli. Tam samochody stworzone z myślą o torze będą musiały poradzić sobie w warunkach, do których zdecydowanie nie zostały zaprojektowane.
Amazon zapowiada sześć odcinków, w których nie zabraknie również pilotów myśliwców oraz kolejnych motoryzacyjnych eksperymentów.
Kim są nowi prowadzący?
Największą niewiadomą pozostaje oczywiście chemia pomiędzy nową trójką. Clarkson, Hammond i May przez lata stworzyli zestaw charakterów, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów współczesnej telewizji motoryzacyjnej.
Fot. AmazonEngelsman i Holland nie są jednak przypadkowymi wyborami. Obaj stoją za popularnym kanałem Throttle House i mają doświadczenie w tworzeniu internetowych materiałów motoryzacyjnych. Potrafią rozmawiać o samochodach, testować je, a przede wszystkim budować relację z widzami.
Francis Bourgeois pochodzi natomiast z zupełnie innego świata. Popularność zdobył jako miłośnik kolei i twórca materiałów związanych z trainspottingiem. Jego największym atutem może być autentyczny entuzjazm, który nie sprawia wrażenia wykreowanej na potrzeby telewizji postaci.
I właśnie tutaj może kryć się największa szansa nowego The Grand Tour. Nowi gospodarze nie są próbą skopiowania poprzedników.
Nie da się zastąpić Clarksona, Hammonda i Maya
To kluczowa kwestia. Clarkson, Hammond i May nie byli po prostu trzema prowadzącymi programu motoryzacyjnego. Przez lata zbudowali własne telewizyjne persony i wyjątkową relację, która była równie ważna jak samochody.
Ich Top Gear stał się jednym z symboli motoryzacyjnej kultury lat 2000. Kiedy BBC zakończyło współpracę z Clarksonem, trójka przeniosła swoją formułę do Amazon Prime Video i stworzyła The Grand Tour. Przez kolejne lata widzowie otrzymywali adekwatnie kontynuację tego samego pomysłu pod inną nazwą.
Teraz ta epoka definitywnie się kończy.
Fot. AmazonAmazon próbował już wcześniej rozwijać The Grand Tour poza podstawowym trio. Po odejściu Clarksona, Hammonda i Maya nie można jednak po prostu znaleźć trzech osób, które będą zachowywały się tak samo i oczekiwać identycznego efektu. To prawdopodobnie byłaby najgorsza możliwa strategia.
Nowi prowadzący muszą stworzyć własny The Grand Tour. Nie kolejnego Clarksona, Hammonda i Maya.
Czy nowa trójka ma szansę?
Pierwszy zwiastun daje powody do ostrożnego optymizmu. Widać w nim elementy, które fani znają od lat, ale jednocześnie nowa obsada ma wyraźnie własną energię.
To może być ważniejsze, niż próba odtworzenia dawnej chemii. W przeszłości kolejne próby reaktywowania formatu Top Gear często cierpiały właśnie dlatego, iż porównywano je z Clarksonem, Hammondem i Mayem. Tymczasem ich sukces wynikał nie tylko z samochodów i scenariusza, ale przede wszystkim z osobowości prowadzących.
Engelsman, Holland i Bourgeois mają szansę zbudować coś własnego. Dwaj pierwsi mają doświadczenie w motoryzacyjnych mediach, a Bourgeois wnosi do programu zupełnie inną perspektywę. Na papierze może to być zestaw wystarczająco różny, aby nie wyglądał jak kopia poprzedników.
Nie oznacza to oczywiście, iż widzowie od razu zaakceptują nową obsadę. Popularność poprzedniego trio będzie dla nich jednocześnie ogromnym kapitałem programu i jego największym problemem. Każdy żart, każda wyprawa i każdy test będą porównywane z tym, co widzieliśmy wcześniej.
Clarkson, Hammond i May mogą wrócić
Dla fanów starego The Grand Tour pojawia się jednak pewna pociecha. Według doniesień Clarkson, Hammond i May mogą pojawić się gościnnie w nowym sezonie.
Nie zmienia to faktu, iż ich era dobiegła końca, ale ewentualne występy starego trio byłyby interesującym mostem pomiędzy obiema wersjami programu. Co ważne, Jeremy Clarkson miał już publicznie udzielić swojego poparcia nowym prowadzącym.
To może być istotny sygnał. jeżeli nowa ekipa otrzyma od poprzedników przestrzeń do stworzenia własnej wersji programu, a nie będzie próbowała ich naśladować, The Grand Tour ma szansę przetrwać zmianę pokoleniową.
Pierwszy zwiastun sugeruje, iż Amazon właśnie na taki scenariusz stawia. Samochody pozostają szybkie, podróże przez cały czas są absurdalnie ambitne, a prowadzący wciąż wpadają w kłopoty.
Teraz trzeba tylko sprawdzić, czy James Engelsman, Thomas Holland i Francis Bourgeois potrafią sprawić, iż widzowie będą chcieli oglądać ich równie chętnie, jak kiedyś oglądali wielkie trio.
The Grand Tour wraca 4 września. Tym razem jednak naprawdę zaczyna się nowa era.














