
Wojsko przejęło kolejne K2 z drugiego kontraktu. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne mają dostać technologię do obsługi i remontów ich silników.
Kolejne 18 koreańskich K2 jest już w 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. To wozy z drugiego wielkiego zamówienia złożonego przez Polskę. Niemal równolegle Polska ma zdobyć zdolność do zaawansowanej obsługi, napraw i remontów silników tych czołgów bez wysyłania ich za granicę. Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu zostały wskazane jako miejsce, do którego ma trafić odpowiednia technologia. Na pierwszy ogień idą silniki DV27K, czyli 1500-konne jednostki napędzające polskie K2.
18 czołgów jest już w 16 Dywizji
Nowe wozy nie są częścią pierwszego zamówienia, które zostało już zakończone. Pochodzą z drugiej umowy wykonawczej podpisanej z Hyundai Rotem 1 sierpnia 2025 r. Pierwsza dostawa w ramach tego kontraktu dotarła do Polski 25 sierpnia 2026 r. i liczyła 28 czołgów K2GF. Teraz 18 z nich zasiliło 16. Pomorską Dywizję Zmechanizowaną.
Łącznie Hyundai Rotem dostarczył już Polsce 208 K2. Pierwszych 180 wozów, zamówionych jeszcze w 2022 r., przyjeżdżało od grudnia 2022 do listopada 2025 r. Większość trafiła właśnie do 16 Dywizji, gdzie pozwoliła przezbroić 3 bataliony czołgów. Po 58 maszyn otrzymały pododdziały 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej, 9. Braniewskiej Brygady Kawalerii Pancernej i 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Pozostałe wozy pierwszej partii skierowano do szkolenia.
Jak już wcześniej pisaliśmy, pierwsza dostawa z drugiego kontraktu otworzyła kolejny etap wielkiego programu K2 dla Wojska Polskiego. Teraz te maszyny zaczynają już trafiać bezpośrednio do jednostek.
Polska zamówiła kolejne 180 K2. Z tej liczby 116 będzie jeszcze w obecnej konfiguracji K2GF i ma zostać dostarczonych w latach 2026-2027. Następne 64 powstaną już jako K2PL, czyli wersja zmodyfikowana pod wymagania Wojska Polskiego. 61 K2PL ma zostać zmontowanych w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach. Pierwsze 3 egzemplarze powstaną w Korei Południowej i posłużą między innymi do sprawdzenia zmian wprowadzonych względem obecnych K2GF.
Polska wersja ma dostać dodatkowe opancerzenie, aktywny system ochrony pojazdu i rozwiązania antydronowe. Jej konfiguracja ma również uwzględnić doświadczenia z dotychczasowej eksploatacji koreańskich maszyn w polskich jednostkach. Wraz z czołgami zamówiono też 81 pojazdów specjalistycznych: 31 wozów zabezpieczenia technicznego, 25 wozów inżynieryjnych i 25 mostów towarzyszących.
Najważniejsza zmiana może jednak wydarzyć się w Poznaniu
Czołg można kupić za granicą stosunkowo szybko. Znacznie trudniej sprawić jednak, żeby przez następne kilkadziesiąt lat nie trzeba było odsyłać jego najważniejszych podzespołów tysiące kilometrów na poważniejszą naprawę. I właśnie tutaj pojawiają się Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne.
17 września WZM zostały oficjalnie wskazane jako polska spółka, do której ma trafić technologia związana z obsługą, naprawami i remontami silników K2. Chodzi o MRO, czyli Maintenance, Repair and Overhaul, a więc cały system utrzymania sprzętu od obsług technicznych po poważne remonty. Plan przewiduje transfer technologii MRO poziomu 4. Oznacza to budowanie kompetencji pozwalających wykonywać w kraju coraz bardziej zaawansowane prace przy kluczowych podzespołach czołgu.
Pierwszym z nich będzie DV27K. To 12-cylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 1500 KM i pojemności 26,9 l. W obecnych polskich K2 współpracuje z niemiecką automatyczną przekładnią RENK HSWL 295 TM.
Jeszcze niedawno właśnie o silniki trwał spór
Decyzja dotycząca Poznania jest szczególnie interesująca w kontekście wydarzeń z ostatnich tygodni. Jak już wcześniej pisaliśmy, jednym z punktów spornych w rozmowach dotyczących programu K2PL było właśnie miejsce serwisowania silników. Polska Grupa Zbrojeniowa wskazywała WZM, ale kwestia wymagała dalszych uzgodnień z Hyundai Rotem. Teraz sytuacja się zmienia. Poznańskie zakłady zostały oficjalnie włączone do grupy podmiotów przewidzianych do transferu technologii.
Nie oznacza to jednak, iż od dzisiaj każdy uszkodzony silnik K2 można przywieźć do Poznania i przeprowadzić tam pełny remont. Potrzebne są jeszcze szkolenia, dokumentacja, odpowiednie wyposażenie, infrastruktura i wdrożenie technologii. Sam proces będzie rozłożony w czasie. Kierunek został jednak wskazany jednoznacznie.
Silnik K2 nie jest przy tym dla polskiego wojska tematem wyłącznie teoretycznym. Na początku 2026 r. pojawiły się informacje o problemach z jednostkami DV27K eksploatowanymi w polskich K2. Zwracano uwagę między innymi na przypadki przegrzewania oraz poważniejszych awarii silników.
Budowa krajowych zdolności serwisowych ma więc bardzo praktyczne znaczenie. Przy flocie liczącej setki czołgów choćby pojedyncze awarie gwałtownie przestają być problemem pojedynczego pojazdu. Potrzebne są warsztaty, części, wyszkoleni specjaliści i możliwość wykonania poważnej naprawy bez uzależniania terminów od zagranicznego producenta.














