Mercedes-Benz GLE 2026 to ekranizacja wnętrza i ewolucja karoserii. Pod maską tylko mocne silniki

1 tydzień temu

Po siedmiu latach od debiutu nadszedł czas na znaczącą kurację odmładzającą, która ma utrzymać model w czołówce swojej klasy. Mercedes-Benz GLE 2026 stanowi rozwinięcie koncepcji dotychczasowej formy – zarówno nadwoziowej, jak i technologicznej. Choć nie można mówić o rewolucji, zastosowane modyfikacje są znaczące.

Znany kierunek designu

Dzięki liftingowi klasy S można było domyślić się, w którym kierunku będzie zmierzała modernizacja SUV-a z segmentu E. Projektanci zastosowali takie same lub podobne motywy, by tożsamość stylistyczna pozostała zunifikowana z innymi produktami ze Stuttgartu. Taki kierunek jest dziś oczywisty.

Mercedes-Benz GLE 2026 wygląda nieco bardziej sportowo, niż w dotychczasowym wydaniu – przynajmniej w odpowiedniej konfiguracji. Pas przedni zdobią reflektory o ciemnym wypełnieniu, które oferują system laserowy umożliwiający wyświetlanie grafik na nawierzchni.

Mercedes-Benz GLE 2026 – przód, fot. Mercedes-Benz

Centralne miejsce na atrapie chłodnicy zajmuje duże logo producenta, które zostało otoczone licznymi gwiazdkami. To nowy motyw, który zastępuje klasyczne listwy ozdobne. Niżej wkomponowano dodatkowe wloty będące częścią zderzaka.

Profil pozostał praktycznie taki sam, co oznacza pozostawienie charakterystycznego słupka C. Różnice stanowią głównie wzory felg, które są teraz nieco ciekawsze. Z tej perspektywy można również najskuteczniej ocenić odświeżone lakiery.

Największy lifting objął tylną część karoserii, ale tylko w klasycznym nadwoziu. Lampy zachodzące na klapę bagażnika zyskały nowe klosze. Teraz łączy je szeroka listwa (w odświeżonym GLE Coupe jej nie ma). Podobny zabieg zastosowano w Peugeocie 508, ale tu wygląda to zupełnie inaczej przez kształty i gabaryty.

Mercedes-Benz GLE 2026 ma więcej ekranów

Kokpit w tym modelu zawsze robił wrażenie swoimi rozmiarami. Do tej pory łączył konwencjonalną formę z nowoczesnymi instrumentami pokładowymi. Teraz ma w sobie znacznie więcej stylu „high-tech”, co podkreśla dodatkowy ekran po stronie pasażera.

Praktycznie taki sam gadżet zastosowano w nowym CLA. Czy jest przydatny? Jego obecność kilka zmienia pod kątem użytkowym. Konserwatywni klienci z pewnością woleliby ładny dekor zamiast tego rozwiązania, ale firma chce nadążyć za aktualnymi trendami.

Centralny wyświetlacz uległ aktualizacji, co przekłada się na jeszcze więcej możliwości. Obsługa głosowa i wsparcie sztucznej inteligencji to najważniejsze udoskonalenia. Zegary pozostały cyfrowe i wciąż mają bardzo ładne, czytelne motywy.

Mercedes-Benz GLE 2026 – kokpit, fot. Mercedes-Benz

Uwagę zwracają również nowe dysze nawiewu. Przy panelach drzwiowych maja okrągły wzór, a te centralne – owalny. Bez względu na formę, wszystkie dysponują oświetleniem nastrojowym, które oferuje szeroki zakres barw.

Co ciekawe, Mercedes-Benz GLE 2026 zachował klasyczny panel sterowania na tunelu środkowym. Utrzymano również fizyczne klawisze od sterowania klimatyzacją. To znacząco poprawia ergonomię użytkową. Wygląda to lepiej, niż w nowym GLC.

Jakość materiałów jest trudna do oceny, ale podejrzewamy, iż trzymają odpowiedni poziom. Zgodnie ze strategią producenta, wzrosły możliwości personalizacji, co oznacza nowe kolory tapicerek oraz dodatkowe elementy dekoracyjne.

Jakie silniki otrzyma Mercedes-Benz GLE 2026?

Producent nie zdecydował się na radykalne zmiany w kontekście układów napędowych, których obawiali się puryści. To oznacza, iż pod maską wciąż znajduje się adekwatna moc. To powód do zadowolenia.

Mercedes-Benz GLE 2026 – tył, fot. Mercedes-Benz

Na niektórych rynkach będzie dostępna dwulitrowa, doładowana jednostka benzynowa. Może nie jest duża, ale wytwarza akceptowalne 255 koni mechanicznych i 400 niutonometrów. Podobny potencjał znajduje się w Klasie E.

Z perspektywy rynkowej jeszcze ważniejszy będzie trzylitrowy silnik o sześciu cylindrach, który oddaje do dyspozycji 375 koni mechanicznych i 560 niutonometrów. Wydaje się, iż najlepiej pasuje do gabarytów auta.

Mercedes-Benz GLE Coupe 2026 – tył, fot. Mercedes-Benz

Mercedes-Benz GLE 2026 otrzyma również nowe V8 z podwójnym doładowaniem. To czterolitrowa konstrukcja wytwarzająca 530 koni mechanicznych i 750 niutonometrów. Będzie to jedna z topowych wersji.

Gama obejmie także hybrydę plug-in opartą na trzylitrowym silniku – podobnie jak w S-Klasie. Jej kluczowym elementem będzie akumulator trakcyjny, który ma pozwalać na pokonanie ponad 100 kilometrów w trybie elektrycznym.

Cennik powinien pojawić się w najbliższych tygodniach. Będziemy o tym informować na bieżąco. Podejrzewamy, ze pierwsze sztuki pojawią się na polskich drogach w drugiej połowie 2026 roku.

Idź do oryginalnego materiału