Mały, sprytny i zuchwały – Volvo EX30 Single Motor ER

2 godzin temu

Są takie samochody, które na zdjęciach wyglądają poprawnie, ale dopiero na żywo pokazują charakter.

Volvo EX30 zdecydowanie należy do tej kategorii. Najmniejszy SUV w historii szwedzkiej marki nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. Nie straszy rozmiarem, nie epatuje muskularnością, a mimo to potrafi wzbudzić ciekawość i… respekt?

Za użyczenie samochodu do testu dziękujemy Volvo Car Poland!

Pytanie brzmi: czy to tylko modny elektryczny gadżet do miasta, czy pełnoprawne auto, którym można bez stresu ruszyć w Polskę?

Postanowiłem to sprawdzić w sposób możliwie najmniej laboratoryjny. Żadnego kręcenia się po mieście, żadnych krótkich przejażdżek „wokół komina”. Wersja Extended Range z napędem na tył (65 kWh netto, RWD) dostała zadanie specjalne: jednodniowy objazd Polski. Start w dolnośląskich Siechnicach, później Jelenia Góra, Bałtyk, a na koniec powrót w okolice Wrocławia. W sumie ponad 1100 kilometrów – autostrady, ekspresówki, drogi lokalne i oczywiście polska infrastruktura ładowania. Idealne warunki, żeby zweryfikować marketingowe obietnice.

Design: nowoczesność bez zbędnego hałasu

Volvo EX30 nie ma ambicji bycia elektrycznym „czołgiem”. To kompaktowy crossover o długości 4,23 m, który doskonale odnajduje się w miejskiej przestrzeni. Nie znajdziecie tu udawanych osłon podwozia, wielkich atrap wlotów powietrza czy agresywnych przetłoczeń. Jest prosto, czysto i bardzo skandynawsko.

Charakterystyczne światła w kształcie „Młota Thora” zostały tu unowocześnione i zdigitalizowane, klasyczny grill ustąpił miejsca gładkiemu frontowi, a proporcje nadwozia są po prostu „w punkt”. To auto, które przyciąga wzrok, ale nie domaga się uwagi. I to jest ogromna zaleta.

Komfort na długim dystansie – czyli czy plecy bolą po 1000 km?

Jeśli mówisz „Volvo”, to myślisz „fotele”. I słusznie. W EX30 inżynierowie mieli jednak twardy orzech do zgryzienia – mniejsze auto oznaczało smuklejsze konstrukcje siedzeń. Efekt? Fotele wyglądają futurystycznie, mają zintegrowane zagłówki i lekką formę, ale ergonomia wciąż trzyma bardzo wysoki poziom.

Są sprężyste, dobrze wyprofilowane i ani przez moment nie sprawiają wrażenia budżetowych. Po przejechaniu ponad 1100 kilometrów, w tym dłuższych odcinków pokonywanych bez przerw, wysiadałem z auta bez bólu pleców i bez potrzeby natychmiastowego „prostowania kości”. Co ważne, przy dynamicznej jeździe ciało nie lata po fotelu, a 272 KM skutecznie zachęca do korzystania z prawego pedału. To dowód, iż choćby w najmniejszym modelu Volvo nie oszczędza na zdrowiu kierowcy.

Wnętrze: minimalizm w wersji radykalnej

Pierwsze chwile w kabinie EX30 mogą być szokiem. Jeśli wydawało Ci się, iż Tesla poszła daleko z minimalizmem, Volvo odpowiada: „potrzymaj mi kawę”.

Całe wnętrze obsługiwane jest z poziomu jednego, 12,3-calowego ekranu umieszczonego centralnie. Nie ma klasycznych zegarów przed kierowcą. Przez pierwsze kilkanaście minut faktycznie można się czuć nieswojo, ale po krótkiej adaptacji okazuje się, iż system jest logiczny i czytelny. Pomaga w tym Google Automotive z Mapami Google działającymi natywnie – bez potrzeby podpinania telefonu.

Materiały wykończeniowe są ekologiczne, ale absolutnie nie tandetne. Recyklingowe tworzywa, interesujące faktury i stonowana kolorystyka tworzą nowoczesny, spójny klimat. Wisienką na torcie jest soundbar Harman Kardon, ciągnący się pod całą przednią szybą. Gra czysto, przestrzennie i jednocześnie pozwala wygospodarować ogromne kieszenie w drzwiach.

Jazda: napęd na tył robi robotę

Testowana wersja to RWD i 272 KM, co w tak kompaktowym aucie robi ogromną różnicę. Przyspieszenie 0–100 km/h w 5,3 s czuć od pierwszego wciśnięcia gazu. Auto reaguje natychmiast, nie szarpie i nie walczy z trakcją.

Napęd na tył sprawia, iż przód pozostaje spokojny, a w zakrętach EX30 prowadzi się lekko i przewidywalnie. To jeden z tych elektryków, które faktycznie dają frajdę z jazdy, zamiast tylko imponować liczbami w katalogu. W mieście jest zwrotny i łatwy w parkowaniu, a w trasie zaskakuje stabilnością.

Test trasy: Siechnice – Bałtyk – Siechnice

Czas na konkrety. Cała trasa liczyła 1168 km, obejmując autostrady, ekspresówki i drogi lokalne. Średnia prędkość wyniosła 87,1 km/h, więc nie było mowy o przesadnym oszczędzaniu energii. Średnie zużycie na poziomie 19,1 kWh/100 km przy takiej jeździe to wynik w pełni akceptowalny. W mieście bez problemu da się zejść do 15–16 kWh/100 km.

Ładowanie? Deklarowane 153 kW jest realne. Zakres 10–80% zajmuje około 26 minut, a postoje na trasie były w większości krótkie i bezproblemowe. Start z 73% baterii i powrót do domu z 7% jasno pokazują, iż taki dystans jest jak najbardziej wykonalny – bez stresu i bez lawety.

Przestrzeń i wady, o których trzeba wiedzieć

EX30 nie jest autem idealnym. Z tyłu jest ciasno – to segment B-SUV i cudów tu nie ma. Bagażnik 318 litrów wystarczy na weekend we dwoje, ale przy rodzinie 2+2 trzeba będzie się nagimnastykować. Do tego dochodzi specyficzna ergonomia – schowek pasażera czy sterowanie szybami z podłokietnika to rozwiązania, które albo zaakceptujesz, albo znienawidzisz.

Podsumowanie: dla kogo jest Volvo EX30?

Volvo EX30 Extended Range RWD to samochód szczery. Nie udaje większego, bardziej luksusowego ani bardziej terenowego, niż jest w rzeczywistości. W zamian oferuje świetne osiągi, nowoczesne technologie i realną użyteczność w trasie.

Jeśli szukasz dużego, rodzinnego krążownika – to nie ten adres. Ale jeżeli chcesz zwinnego, elektrycznego auta z charakterem, które bez kompleksów pojedzie nad morze i z powrotem, EX30 jest bardzo mocnym kandydatem.

A Ty? Wolisz fizyczne przyciski czy taka cyfrowa rewolucja zaczyna Cię przekonywać?

Tekst: Bartek Teklak
Foto: Konrad Oszczepalski

Idź do oryginalnego materiału