Kompakt premium za 35 000 zł. Elegancja i solidny diesel w cenie

7 godzin temu

Takie samochody zyskują na zainteresowaniu z czasem. Jako nowe z salonu były bardzo drogie i nie przekonywały klientów tak skutecznie, jak niemieckie modele z ugruntowanymi pozycjami na rynku. Dziś jest jednak inaczej. Ten kompakt premium za 35 000 zł wygląda znacznie nowocześniej od swoich popularniejszych konkurentów, a przy tym oferuje świetny stosunek ceny do wyposażenia i jakości.

Produkt niezależny

Teoretycznie, jego historia rozpoczęła się w 2015 roku, ale prawdziwy początek nastąpił cztery lata wcześniej. To samochód, który początkowo był oferowany z innym logo, ale ewoluował. Wszystko za sprawą stworzenia zupełnie nowej marki, która oferuje ekskluzywne, wręcz biżuteryjne modele. Dziś ten kompakt premium za 35 000 zł udowadnia, iż pod względem konstrukcyjnym nie ma powodów do wstydu na tle bardziej pożądanych modeli.

To reprezentant francuskiej marki znajdującej się pod skrzydłami koncernu Stellantis. Nosi nazwę DS 4 i swój debiut miał jeszcze za czasów specjalnej serii pojazdów w ramach gamy Citroena. W końcu jednak powstało DS Automobiles, a wraz z nim przeniesiono ofertę w nowe miejsce.

DS 4 Crossback – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Ktoś może uznać, iż to jedynie „przebranie” prostego samochodu. No cóż, tak samo można powiedzieć o Audi A3 mocno spokrewnionym z Octavią, Leonem czy Golfem. Wydaje się jednak, iż większym podobieństwem historycznym charakteryzuje się Cupra, która ze sportowej gamy SEAT-a ewoluowała w niezależną markę.

I nie jest to wadą, tylko powodem do zadowolenia, ponieważ klient ma większy wybór. Sprawdzona technologia trafiła do atrakcyjniej opakowanego, lepiej wykonanego samochodu, co zaowocowało większym komfortem przy zachowaniu ekonomicznej eksploatacji.

Francuski kompakt premium za 35 000 zł

Wraz ze zmianami wizerunkowymi przeprowadzono lifting tego modelu. To oznacza, iż Citroen znacząco różni się od DS-a. Widać to szczególnie z przodu, gdzie pojawiły się nowe klosze reflektorów, zmieniony grill oraz zderzak z innymi przetłoczeniami.

Gabaryty pozostały oczywiście takie same. Francuski kompakt premium za 35 000 zł ma 4275 milimetrów długości, 1810 milimetrów szerokości oraz 1523 milimetry wysokości. Jego rozstaw osi to dokładnie 2612 milimetrów.

DS 4 Crossback – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Profil samochodu uwydatnia sylwetkę masywnego hatchbacka. I tu warto wspomnieć, iż w ofercie znajdowała się także wersja Crossback, która miała delikatnie podniesione nadwozie oraz plastikowe nakładki w dolnych partiach karoserii.

Tył DS 4 jest bardzo zgrabny. Lampy o ciekawym kształcie zachodzą na klapę bagażnika. Szyba jest wyraźnie pochylona, co dodaje odrobinę stylistycznej dynamiki. Summa summarum, prezentowany model wygląda ciekawiej, niż niemieckie modele premium z tamtych lat.

Wnętrze odpowiedniej jakości

Kabina DS 4 oferuje naprawdę wysoką jakość materiałów wykończeniowych. Większość tworzyw w zasięgu ręki ma miękkie faktury. Do tego można liczyć na całkiem niezłe spasowanie. Projektanci nie zastosowali tu fortepianowej czerni, co oznacza, co pozwala unikaniu porysowań.

Kokpit wygląda bardzo estetycznie. Po latach można docenić jego ergonomię. Konsola centralna posiada dobrze znany ekran dotykowy, który wciąż ma estetyczny interfejs, ale nie dysponuje równie dużym zaawansowaniem, co najnowsze instrumenty. Może to i lepiej.

DS 4 Crossback – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Pod nim zagościł niezależny panel klimatyzacji – zwykle dwustrefowej. Opiera się na fizycznych pokrętłach i przyciskach, których zdecydowanie brakuje w najnowszych modelach – w tym aktualnej generacji DS 4.

Zegary są estetyczne i widać, iż pochodzą z Citroena. Łączą analogowe wskaźniki z wyświetlaczami oferującymi wystarczający poziom czytelności. Krótko mówiąc, jest atrakcyjnie i użytecznie zarazem.

Jeżeli chodzi o przestrzeń, to trudno mówić o rekordzie. Kompakt premium za 35 000 zł oferuje przeciętną ilość miejsca w drugim rzędzie. Największą wadą są jednak tylne szyby przytwierdzone na stałe do drzwi. Krótko mówiąc, nie da się ich otwierać.

Kompakt premium za 35 000 zł – który silnik wybrać?

Wybór jednostek napędowych jest szeroki, ale to nie oznacza, iż wszystkie są godne polecenia. Tak naprawdę połowa z nich stanowi podwyższone ryzyko. I są to przede wszystkim silniki benzynowe.

Pierwszy to słynny Puretech o pojemności 1,2 litra. Jego początkowe wersje oferują rozrząd na pasku w kąpieli olejowej. Lepiej ich unikać. W nowych modelach Stellantis jest już rozrząd z łańcuchem, co wyeliminowało najważniejszy problem.

Wyżej w ofercie jest czterocylindrowa konstrukcja 1.6 THP, która w tamtych latach też borykała się z pewnymi problemami. Nierówna praca związana z nagarem zbierającym się przez spaliny potrafiła irytować użytkowników. Poza tym, osiągi wydawały się nieadekwatne do deklarowanej mocy (165 lub 211 koni mechanicznych).

Najlepszą propozycję stanowią znane i lubiane diesle z serii BlueHDi. Są trwałe i ekonomiczne. Ponadto, na tle największych rywali, czyli TDI, wykazują się bardzo wysoką kulturą pracy. Podstawowy ma 1,6 litra pojemności i oferuje 120 koni mechanicznych. Nie zapewnia genialnych osiągów, ale do normalnej jazdy w zupełności wystarcza.

Topowa propozycja, czyli 2.0 BlueHDi jest oferowana w dwóch wydaniach: 150- i 180-konnym. To drugie dysponuje standardowo automatyczną skrzynią o sześciu przełożeniach. Obie są godne polecenia, choć pamiętamy, iż mogą mieć za sobą duże przebiegi.

Francuski kompakt za 35 000 złotych nie dysponuje na polskim rynku równie dużą podażą, co BMW serii 1 czy Mercedes-Benz Klasy A. Łatwo jednak znaleźć egzemplarz z udanym dieslem, bezwypadkową historią i przebiegiem poniżej 150 tysięcy kilometrów. Warto więc rozważyć jego zakup.

Idź do oryginalnego materiału