Rajd Dakar 2026 zakończył się pełnym sukcesem dla Energylandia Rally Team. Wszystkie trzy załogi rodzinnego, prywatnego zespołu dotarły do mety w Janbu, a Polacy nie tylko przetrwali jeden z najtrudniejszych Dakarów ostatnich lat, ale także realnie walczyli z najlepszymi ekipami fabrycznymi świata. Dzięki 13. miejscu Marka Goczała i Macieja Martona zespół został najwyżej sklasyfikowaną prywatną ekipą w całej stawce.

Dla Energylandia Rally Team były to dwa tygodnie intensywnej, mądrej i coraz szybszej jazdy. Polacy aż ośmiokrotnie meldowali się w pierwszej dziesiątce etapów, co pokazuje ich regularność i rosnące tempo. Szczególnie zapamiętane zostaną dwa dni rywalizacji.
Na dziewiątym etapie zespół osiągnął historyczny dublet – Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk odnieśli etapowe zwycięstwo, a Michał Goczał z Diego Ortegą zajęli drugie miejsce. Polacy pokonali wówczas wszystkie zespoły fabryczne, wysyłając mocny sygnał, iż są gotowi do walki na najwyższym poziomie.
Fot. Energylandia Rally TeamRównie imponujący był etap czwarty, gdzie Marek Goczał i Maciej Marton finiszowali trzeci, a pozostałe dwie załogi Energylandia Rally Team znalazły się w najlepszej szóstce dnia. To potwierdziło, iż nie był to jednorazowy wyskok, ale realny potencjał całej ekipy.
W klasyfikacji generalnej najwyżej uplasowali się Marek Goczał i Maciej Marton – 13. miejsce dało zespołowi status najlepszego prywatnego teamu Dakaru 2026. Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk zakończyli rajd na 17. pozycji, a Michał Goczał z Diego Ortegą byli 19.
„Jesteśmy w najpiękniejszym miejscu na ziemi. W miejscu, o którym marzyłem od dwóch tygodni. To meta Rajdu Dakar. Ostatni odcinek był naprawdę trudny – do samego końca czekało na nas mnóstwo podchwytliwych miejsc i trzeba było zachować koncentrację. Jestem dumny z naszego występu w tym rajdzie. Pokazaliśmy jako zespół, iż potrafimy walczyć na najwyższym poziomie z największymi zespołami na świecie. Wykonaliśmy z Szymonem kawał dobrej roboty. Jestem szczęśliwy, iż mogliśmy przejechać ten rajd razem i myślę, iż spędzimy razem w samochodzie jeszcze wiele wspólnych chwil. Już mamy długą listę kwestii, które chcemy poprawić przed dalszymi startami – na pewno wyciągniemy z tego rajdu mnóstwo informacji” – podkreślił Eryk Goczał.
Jego pilot, Szymon Gospodarczyk, zwrócił uwagę na trudność nawigacji na finałowym etapie: „Podczas finałowego etapu mieliśmy do pokonania zaledwie 100 kilometrów, natomiast tradycyjnie organizator nie ułatwił zadania. Nawigacja była niezwykle skomplikowana, szczególnie na pierwszych 50 kilometrach odcinka, gdzie nie wszystko na trasie zgadzało się z tym, co mieliśmy w roadbooku. Na szczęście sobie z tym poradziliśmy bez większych problemów. Druga część była podobna bardziej do odcinka WRC – cały czas z prędkością około 170 km/h. Mieliśmy kilka ciekawych akcji i ratowań, ale Eryk wszystko wyciągnął jak profesor. Jesteśmy na mecie Dakaru i to jest najważniejsze. Cieszę się, bo wygraliśmy jeden etap i kilka razy byliśmy w TOP 10, więc to naprawdę super sprawa”.
Marek Goczał podkreślił, iż meta to nie koniec, ale początek kolejnego rozdziału: „Jesteśmy cali i zdrowi na mecie – to jest najważniejsze. To od samego początku było nadrzędnym celem. Tradycyjnie – jak to zwykle bywa na mecie Dakaru – już myślimy o przyszłorocznej edycji. Zawsze jest tak, iż meta jednego Dakaru jest początkiem przygotowań do kolejnego. Pokazaliśmy dobre tempo i iż jesteśmy w stanie walczyć z każdym. Możemy obiecać jedno – wyeliminujemy wszystkie błędy, przygotujemy się jeszcze lepiej i za rok będziemy jeszcze szybsi”.
Jego pilot, Maciej Marton, dodał: „Meta Rajdu Dakar to zawsze wyjątkowe miejsce i wyjątkowe przeżycia. Cieszymy się z tego, iż udało nam się tu bezpiecznie dotrzeć. Natomiast przyznam szczerze, iż od połowy rajdu razem z Markiem myśleliśmy już bardziej o tym, co poprawić na przyszłoroczną edycję. Najważniejsze jest to, iż wiemy, iż jesteśmy w ścisłej światowej czołówce. Wiemy, co musimy zmienić, co poprawić i w przyszłym roku wrócimy tutaj jeszcze lepiej przygotowani”.
Dakar 2026 był dla Energylandia Rally Team ogromnym krokiem naprzód. Zespół nie tylko udowodnił, iż potrafi kończyć najtrudniejszy rajd świata w komplecie, ale też, iż może realnie walczyć z fabrykami. Meta jednej edycji stała się dla Polaków początkiem przygotowań do kolejnej – z jasnym celem: być jeszcze szybszym, jeszcze stabilniejszym i jeszcze bliżej podium.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.














