Audi Q9 przejmuje rolę flagowego SUV-a. Mercedes GLS ma nowego rywala

2 dni temu

Po licznych zapowiedziach nadszedł czas na pierwszą oficjalną premierę flagowego SUV-a z Ingolstadt. Póki co nie wszystkie karty zostały odkryte, ale producent zdradził już istotną część informacji. Audi Q9, bo taką nosi nazwę, przejmie rolę topowego modelu w gamie produktowej. Czy odniesie sukces? Szanse są bardzo duże.

Tego brakowało

Trudno uwierzyć, iż niemiecka marka tak długo zwlekała z dołączeniem tego pojazdu. Konkurencja w tym segmencie ma mocne propozycje, które budzą duże zainteresowanie. Świetnym tego przykładem jest Mercedes-Benz GLS będący zarówno wizytówką producenta, jak i popularnym wyborem wymagających klientów.

Od 2018 roku jest też dostępne BMW X7, które ma już ugruntowaną pozycję. Audi Q9 trafia na rynek jako to trzecie, ale to nie oznacza, iż będzie sprzedawało się najgorzej. Wszystko zależy od specyfikacji, ceny, marketingu i gustu odbiorców.

Czego więc należy się spodziewać? Już sama linia sugeruje podobieństwa do konkurenta ze Stuttgartu. Wysoko poprowadzony dach, ścięty tył, masywne błotniki i szerokie przeszklenia jasno sugerują, iż jest to duże auto.

Producent postanowił pokazać egzemplarz w kamuflażu, ale jest już oczywiste, iż flagowy SUV Audi będzie korzystał z aktualnie stosowanego nurtu stylistycznego tej firmy. To oznacza charakterystyczne elementy oświetlenia.

Audi Q9 zamiast A8

Topowa limuzyna niemieckiego producenta jest zwykle wybierana przez osoby, które chcą być wożone. Niektórzy jednak chcą iść z duchem czasu, dlatego dołączenie odpowiednika z modniejszym nadwoziem jest bardzo dobrym posunięciem.

Czy to oznacza, iż design będzie atrakcyjniejszy? Konserwatyści na pewno mogą kręcić nosami, ale raczej nie oni stanowią target tego modelu. Tak czy inaczej, warto przyjrzeć się konkretnym elementom, które oferuje Audi Q9.

Audi Q9 – tył, fot. Audi

Tyle lampy są wąskie, a pod nimi osadzono blendę LED. To przywodzi na myśl światła najnowszego A6. Podświetleniu uległ także znaczek producenta. Niżej wkomponowano muskularny zderzak, a pod nim – końcówki wydechu.

Wspomniany już profil ujawnia drzwi zachodzące na progi. Dzięki temu będzie można uniknąć pobrudzenia nogawek przy wysiadaniu. Z tej perspektywy uwagę zwracają także felgi o nowym wzorze. Nawet 21-calowe obręcze nie wyglądają na za duże.

Audi Q9 – wnętrze

Karoseria wciąż jest częściowo ukryta, ale wnętrze zostało całkowicie ujawnione. Widać w nim kilka nowych pomysłów, a także dobrze znane instrumenty pokładowe. Całość robi dobre wrażenie i powinna zostać ciepło przyjęta przez użytkowników.

Fotele ze zintegrowanymi zagłówkami prezentują się naprawdę dobrze. Wzbogacono je dodatkowymi punktami świetlnymi. Tapicerka może mieć różne wzory i kolory, co oznacza szeroki wachlarz konfiguracji.

Audi Q9 – fotele, fot. Audi

Ciekawostkę stanowi okno dachowe, które jest elektrycznie otwierane i uzupełnione dodatkowym oświetleniem nastrojowym tworzącym „klimat” po zmroku. Fajnie uzupełnia czarną podsufitkę. Czas pokaże, ile będzie kosztowało.

Kokpit nie stanowi dużego zaskoczenia. Projekt przypomina ten z modelu A5, ale należy spodziewać się znacznie lepszych materiałów wykończeniowych. Sugerują to już same panele drzwiowe.

Audi Q9 – kokpit, fot. Audi

Wyświetlacz po stronie pasażera pewnie będzie seryjny. Gdyby nie on, jego miejsce zajmowałby dekor z fortepianowej czerni, który w marce premium nie przystoi, szczególnie w tym segmencie. Zresztą, takie rozwiązanie choćby w CLA wygląda przeciętnie.

Zegary są cyfrowe i osadzono je w tej samej ramce, co ekran multimedialny. Oba instrumenty są zaawansowane i można domyślać się, iż działają bardzo sprawnie. Producent nie zapomniał także o praktycznych schowkach, kieszeniach i półkach.

Gama jednostek jeszcze nie została ujawniona. Podejrzewamy, iż znajdą się w niej sześcio- i ośmiocylindrowe konstrukcje, które pasują do wizerunku modelu. Nie ma wątpliwości, iż nowe Audi Q9 wzbogaci aktualną ofertę.

Idź do oryginalnego materiału