O samochodach wyścigowych mówi się czasami, iż są to rakiety czy statki kosmiczne na kołach. Zwykle to tylko efektowne porównanie, podkreślające osiągi i zaawansowaną technologię. Tym razem jednak metafora stała się rzeczywistością – dane zbierane podczas wyścigów długodystansowych mają trafić wprost do laboratoriów NASA i realnie wpłynąć na rozwój programu kosmicznego Stanów Zjednoczonych. Motorsport, kojarzony z rykiem silników i walką o ułamki sekund, niespodziewanie stał się narzędziem w przygotowaniach do lotów poza Ziemię.

Amerykańskie mistrzostwa IMSA, gdzie ścigają się takie same pojazdy jak w Długodystansowych Mistrzostwach Świata FIA WEC, nawiązały współpracę z NASA tuż przed tegoroczną edycją 24 godzin Daytona. Federalna agencja kosmiczna chce wykorzystać ogromne ilości danych generowanych podczas wyścigów długodystansowych do doskonalenia algorytmów uczenia maszynowego, diagnostyki oraz systemów predykcyjnych. Innymi słowy: to, co dziś pomaga zespołom wyścigowym przewidywać awarie i strategie pit stopów, jutro może decydować o bezpieczeństwie misji kosmicznych.
Testy na torze we współczesnych wyścigach najwyższej rangi są niemal całkowicie zakazane. Zespoły i organizatorzy muszą polegać na symulacjach komputerowych, analizie telemetrii i modelach predykcyjnych, opartych na danych zbieranych w ekstremalnych warunkach. A tych w wyścigach długodystansowych nie brakuje: zmienne temperatury, jazda nocą, deszcz, awarie, presja czasu i nieustanna praca maszyn na granicy wytrzymałości. Dokładnie takie środowisko interesuje NASA.
W ramach porozumienia IMSA i NASA będą organizować dwa spotkania techniczne rocznie, podczas których wymieniane będą publicznie dostępne doświadczenia i rozwiązania technologiczne. Wśród obszarów współpracy wymieniono m.in. uczenie maszynowe w diagnostyce, sieci bezprzewodowe oraz zastosowania RFID. Co więcej, spotkania będą odbywać się naprzemiennie: raz podczas weekendów wyścigowych IMSA, raz w ośrodkach NASA. Motorsport dosłownie zapuka do drzwi agencji kosmicznej.
Prezes IMSA, John Doonan, nie ukrywał skali ambicji projektu. „To partnerstwo stanowi unikalne połączenie innowacji lotniczo-kosmicznych i motorsportowych. Jesteśmy dumni ze współpracy z NASA, by sprawdzić, w jaki sposób nasze podejście do telemetrii i diagnostyki może wzajemnie się uzupełniać i podnosić poziom realizowanych misji. Potencjał uczenia się między branżami jest ogromny”.
Jeszcze niedawno dane z 24h Daytona decydowały „tylko” o tym, kto stanie na najwyższym stopniu podium. Dziś mogą stać się cegiełką w projektach, których celem jest bezpieczne wysyłanie ludzi i maszyn w przestrzeń kosmiczną. Granica między torem wyścigowym a kosmodromem właśnie się zatarła. A wszystko wskazuje na to, iż przyszłość lotów w kosmos będzie miała… wyścigowe korzenie.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.




![Uwaga! Zwierzęta na drodze #13 – [Nie dla wrażliwych +18]](https://stop-cham.pl/wp-content/uploads/2026/01/Zwierzeta-na-drodze-13.jpg)








