Trwa historyczny boom na polskim rynku motoryzacyjnym. Polaków nagle urzekła chińszczyzna

2 godzin temu

Tradycyjny układ sił w salonach samochodowych nad Wisłą właśnie przechodzi do historii. Rynek samochodowy w Polsce 2026 przeżywa właśnie bezprecedensowy boom, który całkowicie przemodelował dotychczasowe statystyki sprzedaży. Chociaż oficjalnie pierwsze skrzypce wciąż grają japońscy i czescy producenci, to prawdziwym motorem napędowym zmian stają się gracze z Dalekiego Wschodu. Polacy coraz śmielej porzucają stare przyzwyczajenia, wybierając atrakcyjne cenowo SUV-y z Azji oraz pojazdy o napędzie alternatywnym. Gigantyczny ruch w salonach generują jednak przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy masowo wymieniają flotę przed drugą połową roku.

Chiński szturm na salony. Jak zmienia się rynek samochodowy w Polsce 2026?

Trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę na znaczny wzrost popularności pojazdów z Państwa Środka. Wskaźniki udziału chińskich producentów w polskim rynku osiągnęły w czerwcu rekordowy poziom 14,9%, poprawiając świetny wynik z maja. Motoryzacyjnym symbolem tych zmian stała się marka MG. Jako pierwszy chiński producent w historii przebiła ona barierę dwóch tysięcy zarejestrowanych pojazdów w ciągu jednego miesiąca.

Klienci doceniają m.in. atrakcyjną relację ceny do oferowanego wyposażenia. Model MG HS zajął czwarte miejsce w zestawieniu najchętniej wybieranych aut, wyprzedzając o jedną sztukę popularnego Hyundaia Tucsona. Ogromną dynamiką wykazuje się także Omoda, która w ciągu pierwszych sześciu miesięcy zanotowała skok liczby rejestracji o ponad 123%. Wzrostom marek budżetowych towarzyszy lekkie odbicie w segmencie aut czysto elektrycznych (BEV), których rynkowy udział podskoczył do poziomu 5,1%.

MG HS zajął 4. miejsce w zestawieniu najchętniej wybieranych aut / źródło zdjęcia: Unsplash (@portafoliofotograficoautomotriz)

Motoryzacyjny rekord stulecia. Przedsiębiorcy dyktują warunki

Te wszystkie czynniki złożyły się na najlepszy czerwcowy wynik w XXI wieku. Systemy Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) zarejestrowały w czerwcu aż 66 443 nowe samochody osobowe i dostawcze do 3,5 tony. Oznacza to potężny, niemal 20-procentowy wzrost w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Od stycznia do końca czerwca na polskie drogi wyjechało łącznie prawie 350 tysięcy nowych aut. Instytut SAMAR szacuje, iż do końca roku liczba ta wzrośnie do około 635 tysięcy osobówek i 75 tysięcy pojazdów dostawczych.

O tak spektakularnym sukcesie zadecydowały zakupy biznesowe, bo to firmy odpowiadają za blisko 70% wszystkich czerwcowych rejestracji. To właśnie zapotrzebowanie flotowe wywindowało Skodę Octavię na pozycję najpopularniejszego modelu miesiąca (2106 sztuk), która zepchnęła na drugie miejsce Toyotę Corollę. W ogólnym rozrachunku marek pozycję lidera utrzymała jednak Toyota, dystansując wspomnianą Skodę, a także Volkswagena, BMW oraz Kię.

Opisywany boom dobitnie dowodzi, iż polscy klienci bezpowrotnie stracili sentyment do tradycyjnych, europejskich marek na rzecz pragmatyzmu i niższych cen. Nadchodzące miesiące ostatecznie zweryfikują, czy zachodni producenci znajdą jakikolwiek skuteczny sposób na zatrzymanie tego historycznego exodusu kierowców.

Źródło tekstu: Bankier.pl, Business Insider / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@stereophototyp)

polskasamochody
Idź do oryginalnego materiału