Nowa Toyota C-HR+ pokazuje, jak bardzo zmienia się podejście marki do elektromobilności. To już nie tylko „elektryk dla ekologii”, ale pełnoprawny SUV z charakterem – szybki, wydajny i zaprojektowany tak, by po prostu chciało się nim jeździć.
Model bazuje na dobrze znanej koncepcji stylistycznej C-HR, ale w wersji „+” idzie o krok dalej. Nadwozie zachowało efektowną sylwetkę coupe-SUV, jednak bez kompromisów w środku – więcej miejsca dla pasażerów i do 416 litrów bagażnika sprawiają, iż auto celuje w bardziej praktyczną stronę segmentu.
Największą zmianą jest oczywiście napęd. Toyota oferuje dwa warianty baterii – 57,7 kWh oraz 77 kWh – co przekłada się na zasięg choćby do 607 km (WLTP). W topowej wersji z napędem AWD auto generuje aż 343 KM i przyspiesza do 100 km/h w 5,2 sekundy, co stawia je wśród najmocniejszych modeli marki poza linią sportową.
C-HR+ korzysta z platformy eTNGA, znanej już z Toyota bZ4X, ale został dostrojony bardziej pod kątem dynamiki jazdy. Nisko umieszczona bateria poprawia stabilność, a możliwość regulacji siły rekuperacji pozwala dopasować charakter auta do stylu kierowcy.
Na uwagę zasługuje też podejście do codziennego użytkowania. Szybkie ładowanie DC do 150 kW pozwala uzupełnić energię od 10 do 80% w około 30 minut, a system planowania tras automatycznie uwzględnia postoje na ładowanie. Toyota mocno stawia też na komfort – od wydajnej pompy ciepła po rozbudowane systemy wspomagania kierowcy.
Nowy model wpisuje się w szerszą strategię marki, w której obok hybryd i wodorowych rozwiązań rozwijana jest również oferta aut w pełni elektrycznych. C-HR+ ma być jednym z kluczowych elementów tej układanki – i pierwsze dane sugerują, iż może trafić nie tylko do fanów ekologii, ale też do kierowców szukających emocji za kierownicą.











