
Chińczycy starają się wypełniać kolejne nisze. Oferują choćby samochody oparte na ramie. Ten model wygląda jak amerykańska terenówka, co nie jest przypadkiem. Mocno nawiązuje do kultowego samochodu i chce zabrać mu przynajmniej część klientów. Jest już oferowany na polskim rynku.
Zachodnie inspiracje
Nietrudno odnieść wrażenie, iż projektanci tego pojazdu przez znaczną część procesu tworzenia patrzyli na Jeepa Wranglera. Czy to źle? Trudno mówić o jakiejkolwiek dawce indywidualizmu, ale wzorzec jest godny, dlatego niektórzy mogą być zadowoleni.
Amerykańska terenówka oferuje podobną sylwetkę, ale nieco większe rozmiary. Prezentowane auto ma 4705 milimetrów długości, 1895 milimetrów szerokości i 1936 milimetrów wysokości. Jego rozstaw osi sięga 2860 milimetrów.
Nowy BAW 212 – przód, fot. BAWTo BAW 212, który chce przekonać zwolenników prawdziwego off-roadu. Świadczy o tym nie tylko charakterny design, ale też też osadzenie na ramie. Wśród jego rywali znajduje się również nowy Ford Bronco.
Niemniej jednak to właśnie Jeep był największą inspiracją dla twórców. Widać to choćby we wnętrzu, gdzie znajduje się bardzo podobny kokpit. Czas pokaże, czy klienci przekonają się do takiego samochodu. Niewykluczone, iż kluczową rolę odegra cena.
Amerykańska terenówka ma więcej mocy
Ten model dedykowany jest pragmatycznym fanom jazdy poza asfaltem. Świadczy o tym choćby zastosowana jednostka napędowa. Jest znacznie słabsza, niż konwencjonalny benzyniak dostępny we Wranglerze.
To dwulitrowy diesel, który całkiem nieźle pasuje do tego pojazdu. Amerykańska terenówka ma na pewno więcej mocy, ale ta konstrukcja oferuje znacznie wyższy poziom oszczędności. Zanim jednak o tym, warto zaznaczyć, iż wytwarza 170 koni mechanicznych i 415 niutonometrów.
Nowy BAW 212 – tył, fot. BAWNowy BAW 212 posiada także ośmiobiegową przekładnię automatyczną. Moc kierowana jest na tylną lub obie osie. Chińskie auto zostało wyposażone w reduktor. To wszystko sprawia, iż może poradzić sobie w trudnych warunkach.
Kąty natarcia i zejścia wynoszą kolejno 40 i 36 stopni. Poza tym, można brodzić w wodzie do głębokości 850 milimetrów. To kilka mniej, niż w Land Roverze Defenderze. A mówimy przecież o znacznie tańszej konstrukcji.
Ile trzeba zapłacić za BAW-a 212?
Na tle kluczowych konkurentów zachodnich marek, można mówić o okazji. Oferta dealera za fabrycznie nowy egzemplarz wynosi 174 500 zł. To naprawdę niewielka kwota, tym bardziej iż auto spełnia europejskie wymogi homologacyjne.
Nowy BAW 212 – kokpit, fot. BAWNowy BAW 212 oferuje standardowo 170-konny silnik wysokoprężny, automat i napęd 4×4. Jego wyposażenie też nie rozczarowuje. Praktycznie jest tu wszystko, co przydaje się do komfortowej jazdy w różnych warunkach. Lista obejmuje m.in.:
- adaptacyjny tempomat
- automatyczną klimatyzację
- cyfrowe wskaźniki (10,25 cala)
- system kamer 540 stopni
- ekran multimedialny (13,5 cala)
- podgrzewane i wentylowane fotele z masażem
- nagłośnienie premium
- indukcyjna ładowarka
- blokady mechanizmu różnicowego (przód i tył)
- 17-calowe felgi
- elektrycznie sterowane szyby
- automatycznie wysuwane progi
- elektrycznie regulowane lusterka
- wielofunkcyjną kierownicę
Pragmatyczni fani off-roadu mogą przychylnie patrzeć na ten model. Amerykańska terenówka oferuje na pewno większy prestiż, ale tak duża różnica w cenie może niektórych przekonać do zakupu tańszej konstrukcji.

1 tydzień temu




![5. edycja Hel Riders na Półwyspie Helskim za nami [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/PL26_0164_fine-hero.jpg)








