Skoda Kodiaq Sportline 2.0 TDI 193 KM DSG 4×4 | TEST

moto-przestrzen.pl 2 godzin temu

Skoda Kodiaq to jeden z najpopularniejszych SUV-ów na polskim rynku, dostępny w wielu wariantach, więc łatwo znaleźć wersję idealną dla siebie. Do naszego garażu trafił wariant z dwulitrowym dieslem i napędem na cztery koła – oszczędny, mieszczący choćby siedem osób i naprawdę dobrze wyposażony. Na pierwszy rzut oka wygląda jak idealny rodzinny samochód, choć jego cena – 270 tysięcy złotych za testowany egzemplarz – może przyprawić o zawrót głowy. Zwłaszcza iż dobrze wyposażone chińskie hybrydy, jak Chery Tiggo 8, kosztują poniżej 200 tysięcy złotych.

Sprawdzamy, jak Skoda Kodiaq 2.0 TDI sprawdza się na co dzień i czy jej napęd 4×4 poradzi sobie w trudnych, zimowych warunkach – od śliskich dróg po mroźne poranki. Zobaczymy, czy rzeczywiście zasługuje na miano rodzinnego SUV-a, który i czy Skoda powinna obawiać się chińskiej konkurencji.

Sportline w detalach

Skoda Kodiaq, która trafiła do naszego testu, to wersja Sportline, wprowadzająca kilka dodatków nadających nadwoziu więcej dynamiki. Standardowe elementy wszystkich Kodiaq to dynamicznie zarysowane, podzielone reflektory, wyraźnie zaznaczone wloty powietrza w bocznych sekcjach zderzaka oraz przód o nowoczesnym, uporządkowanym charakterze.

Sportline dodaje natomiast czarną atrapę chłodnicy, czarne lusterka, ciemny słupek C, relingi dachowe oraz czarne emblematy. Do tego dochodzą delikatnie przeprojektowane zderzaki i standardowe 19-calowe obręcze kół. Opcjonalnie można zamówić choćby 20-calowe felgi, choć wymagają dopłaty 4 000 zł. Drobna nowość w odświeżonej Kodiaq to również subtelny pas świetlny na przednim grillu, mniej kontrowersyjny niż Crystal Face w Skodzie Enyaq.

W wersji Sportline standardem są również reflektory Top LED Matrix, oferujące o 50% więcej segmentów świetlnych i o 15% większą moc niż w poprzedniej generacji – łącznie 36 segmentów. To zdecydowanie element, który warto mieć, bo znakomicie oświetla drogę – w bazowej wersji wymaga dopłaty 7 400 zł.

Linia boczna Kodiaqa jest prosta, linia dachu lekko opada ku tyłowi, a ciemne wykończenie linii szyb optycznie odciąża masywne nadwozie. Mimo swoich rozmiarów, wizualnie Kodiaq wygląda lżej niż choćby Chery Tiggo 8. Tył to przede wszystkim charakterystyczne światła z elegancką sygnaturą świetlną. Do tego dochodzą czarne emblematy i ukryte końcówki wydechu – szkoda tylko, iż w wersji Sportline nie są one bardziej wyeksponowane.

Niby zwykła Skoda Kodiaq, samochód popularny na polskich drogach, ale naprawdę trudno przejść obojętnie obok tego egzemplarza. Przepiękny lakier, ciemne dodatki i efektowne felgi tworzą spójny, elegancki wygląd. Nie ma futurystycznych rozwiązań ani kontrowersyjnych elementów, ale całość robi bardzo dobre wrażenie.

Jeśli chodzi o wymiary, Kodiaq mierzy 4 758 mm długości, 1 864 mm szerokości i 1 679 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 2 788–2 791 mm. Skoda jako jedyna marka podaje zakres rozstawu osi, choć dokładnie nie wiadomo, od czego zależy różnica.

Na tle rywali Skoda Kodiaq należy do największych SUV-ów w swoim segmencie. Przy długości 4 758 mm jest większa od takich modeli jak Nissan X-Trail, Volvo XC60 czy MG HS, a bardzo zbliżona gabarytowo do Mitsubishi Outlandera i Chery Tiggo 8.

Wnętrze i wyposażenie

Z czym kojarzy się Wam Skoda? Nam przede wszystkim z bardzo przestronnym wnętrzem, świetną ergonomią, praktycznym rozwiązaniem i pojemnym bagażnikiem. I dokładnie tak jest również w przypadku Skody Kodiaq. To największy SUV w gamie czeskiej marki, więc na przestrzeń w środku absolutnie nie można narzekać.

Ostatnie kilka tygodni spędziliśmy za kierownicami chińskich samochodów. Kiedy wsiedliśmy do Kodiaqa, poczuliśmy się trochę tak, jakbyśmy wracali do domu po długim wyjeździe. Wszystko jest znajome – wszystkie przyciski i przełączniki znajdują się dokładnie tam, gdzie powinny, a poszczególne funkcje na ekranach są łatwo dostępne i dobrze opisane.

Wnętrze zachowuje prostotę i funkcjonalność, a jednocześnie jest nowoczesne i przemyślane. Deska rozdzielcza jest elegancka, przejrzysta i dobrze rozplanowana: mamy dwa cyfrowe ekrany, które nie są przesadzone, wyświetlacz przezierny, fizyczny panel klimatyzacji, przyciski i rolki na kierownicy, sterowanie lusterkiem na podłokietniku drzwi oraz manetkę do obsługi tempomatu – wszystko działa intuicyjnie. Jedyną ekstrawagancją jest panel ustawień oświetlenia, choć osobiście wolelibyśmy klasyczne pokrętło.

Jakość materiałów stoi na bardzo wysokim poziomie. Wersja Sportline oferuje przede wszystkim bardzo wygodne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, a wiele elementów wykończono tapicerką Suedia, przyjemną w dotyku. Na plus są ładne przeszycia, rozbudowane oświetlenie ambientowe i mnóstwo miękkiego wykończenia. Jedyny drobny minus to dość stonowana kolorystyka – wnętrze momentami wydaje się zbyt szare i przydałoby się kilka akcentów ożywiających całość.

Multimedia i wirtualny kokpit – jeden z mocnych punktów

Wirtualny kokpit o przekątnej 10,25 cala jest standardem w każdej wersji wyposażenia. Tutaj widać ogromną przewagę Skody nad chińskimi rywalami – ekrany są czytelne, mają nowoczesną grafikę i oferują duże możliwości personalizacji. Chcecie zresetować średnie zużycie paliwa? Nie ma problemu. Chcecie podejrzeć chwilowe? To też można zrobić. Wyświetlić obraz z nawigacji? Również nie stanowi żadnego problemu.

Ekran centralny i system infotainment w Kodiaqu są równie dobrze zaprojektowane. Nasz egzemplarz wyposażono w pakiet Technology 13”, więc zamiast standardowego ekranu o przekątnej 10 cali mieliśmy ekran 13-calowy. W tak przestronnym wnętrzu ekran świetnie wpisuje się w całość kokpitu. Sam interfejs jest nowoczesny, świetnie rozplanowany i intuicyjny. Ekran ma wysoką rozdzielczość, jest responsywny i znakomicie reaguje na dotyk – trudno znaleźć poważniejsze zastrzeżenia.

Na górze i dole mamy belki skrótów, panel z góry można wysunąć, a ikonki na głównym ekranie można dowolnie edytować. Tak właśnie powinien wyglądać nowoczesny, przemyślany system multimedialny w samochodzie.

Do tego dochodzi duży i czytelny wyświetlacz przezierny, który jednak nie jest standardem i wymaga dopłaty.

Ergonomia, która naprawdę ma sens

W Skodzie Kodiaq zastosowano Smart Dials – zestaw trzech elementów sterujących z kolorowymi wyświetlaczami, które łączą klasyczną obsługę z funkcjami cyfrowymi. Dwa skrajne odpowiadają za klimatyzację oraz podgrzewanie foteli, natomiast środkowy jest konfigurowalny. Można nim regulować m.in. głośność systemu audio czy zmieniać tryby jazdy.

Przełączanie pomiędzy funkcjami odbywa się poprzez wciśnięcie środkowego elementu. Pomiędzy nimi znalazły się również fizyczne przyciski do nawiewu na przednią szybę oraz ogrzewania tylnej szyby, co poprawia ergonomię i ułatwia obsługę w trakcie jazdy.

I właśnie takie detale najlepiej pokazują, jak bardzo praktyczne jest wnętrze Kodiaqa. Oprócz fizycznych przycisków, pokręteł i intuicyjnego systemu multimedialnego, mamy tu również mnóstwo drobnych rozwiązań, które docenia się w codziennym użytkowaniu. Najlepszym przykładem są schowki — a tych naprawdę nie brakuje.

Przed pasażerem znajdują się nie jeden, a dwa schowki. Do tego dochodzą pojemne, flokowane kieszenie w drzwiach oraz niewielki schowek umieszczony na wysokości lewego kolana kierowcy.

Na uwagę zasługuje również szeroki tunel środkowy z dwiema roletami. Pod pierwszą kryją się dwa głębokie schowki z ładowarkami indukcyjnymi oraz dwa porty USB-C. Pod drugą znajdziemy sporą przestrzeń na klucze i inne drobiazgi, a także dwa miejsca na napoje. I tu pojawia się drobny minus — nie zmieszczą się tam dwa większe kubki obok siebie, co w tak dużym samochodzie może zaskakiwać. Na szczęście całość rekompensuje bardzo pojemny schowek w podłokietniku.

Komfort i miejsce dla wszystkich

Jednak tym, czym Skoda Kodiaq naprawdę przekonuje, jest przestrzeń. Z przodu komfort jest oczywisty, ale to standard choćby w mniejszych samochodach. Warto zwrócić uwagę na bardzo wygodne fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, które już w standardzie wyposażono w elektryczną regulację z pamięcią ustawień. Elektrycznie regulowany jest także odcinek lędźwiowy, co pozwala znaleźć idealną pozycję za kierownicą. Kolumna kierownicy ma szeroki zakres regulacji, a widoczność w Kodiaqu jest bardzo dobra, co ułatwia jazdę.

Tylna kanapa robi jeszcze większe wrażenie. Dorośli będą mieli tam bardzo wygodnie, choćby jeżeli zasiądzie tam trójka pasażerów – miejsca zarówno na nogi, jak i nad głowami absolutnie nie brakuje. Kanapa ma długie siedziska, regulowany kąt oparcia i własną strefę klimatyzacji. W testowanym egzemplarzu znajdował się także pakiet rodzinny (2 800 zł), który wprowadza rolety przeciwsłoneczne szyb bocznych tylnych drzwi, pojemniki na odpadki, uchwyt na tablet oraz dodatkowy pojemnik na podłodze w tylnym rzędzie – typowe rozwiązania Simply Clever.

Nasz egzemplarz wyposażono również w trzeci rząd siedzeń, który nie jest standardem i kosztuje 5 100 zł. W takiej konfiguracji pojemność bagażnika wynosi maksymalnie 845 litrów, czyli o 65 litrów mniej niż w wersji pięcioosobowej. Po rozłożeniu wszystkich trzech rzędów siedzeń przestrzeń zmniejsza się do 340 litrów – to o 70 litrów więcej niż w poprzedniej generacji. Maksymalnie, przy złożonych dwóch rzędach siedzeń, Kodiaq oferuje aż 2 035 litrów bagażnika. Jest też wyjątkowo praktyczny – znajdziemy tu m.in. dwie przegrody, dwa haczyki, dwie lampki oraz gniazdo 12V.

Wracając do trzeciego rzędu siedzeń, trzeba jasno powiedzieć, iż to przede wszystkim opcja awaryjna – najlepiej sprawdzi się dla dzieci lub osób o wzroście do 150–160 cm. Dla osób mierzących około 180 cm siedzenie w tym rzędzie jest niewygodne. Niższe osoby mają wystarczająco miejsca nad głową i na nogi, choć podłoga jest dość wysoko, co obniża komfort. Takie rozwiązanie jest typowe w SUV-ach tej wielkości – podobnie wyglądało w Chery Tiggo 8, a choćby w większym Volvo XC90.

Dwulitrowy diesel, DSG i 4×4

Pod maską testowanego egzemplarza pracuje dwulitrowy diesel o mocy 193 KM i momencie obrotowym 400 Nm, sprzężony z siedmiostopniową, dwusprzęgłową skrzynią DSG oraz napędem na cztery koła. To zestaw idealny dla rodzinnego SUV-a – przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 7,8 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 220 km/h. W tegorocznej zimie napęd 4×4 okazuje się wręcz niezbędny.

Dla tych, którzy szukają lepszej dynamiki, dostępna jest mocniejsza wersja z silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM, która wykonuje sprint do setki w 6,3 sekundy. Trzeba jednak pamiętać, iż jest też bardziej paliwożerna – zgodnie z danymi technicznymi średnio zużywa ponad 2 litry więcej niż diesel, co może być istotne przy codziennej eksploatacji.

Tak więc dwulitrowy diesel wydaje się optymalnym wyborem – oferuje dobre osiągi, umiarkowane spalanie i poradzi sobie w każdych warunkach, także zimą. Sprawdźmy jednak, jak wygląda to w praktyce.

Jak to jeździ?

Już na parkingu prasowym rzuciła się w oczy wysoka kultura pracy diesla – w środku czuć ją szczególnie przy mocniejszym traktowaniu, bo jednostka brzmi naprawdę przyjemnie.

Skoda Kodiaq to duży SUV, ale dzięki sporemu momentowi obrotowemu od 1 500 obr./min auto jest bardzo dynamiczne. Nie trzeba mocno naciskać gazu – wystarczy delikatny ruch pedału, a samochód rusza pewnie i płynnie. jeżeli chcecie jeździć ostrzej, w grę wchodzą różne tryby jazdy, w tym Sport, który wyostrza reakcje silnika, układu kierowniczego i napędu 4×4. W naszej wersji dodatkowo utwardza zawieszenie – to część pakietu Performance, który obejmuje też adaptacyjne zawieszenie DCC Plus, Drive Mode Select i progresywny układ kierowniczy.

Dzięki temu Kodiaq w codziennej jeździe pozostaje komfortowy, choć zawieszenie jest stosunkowo twardo zestrojone. Po przełączeniu w tryb Sport nierówności są wyraźniej odczuwalne, ale w zamian auto prowadzi się pewniej i bardziej bezpośrednio. Taki pakiet kosztuje 4 400 zł i przy cenie całego samochodu nie jest dużym wydatkiem – naszym zdaniem to jedna z opcji, w którą warto zainwestować. Tym bardziej iż zastosowano tu również progresywny układ kierowniczy, który gwałtownie reaguje na ruchy kierownicą i zapewnia dobre wyczucie tego, co dzieje się z przednimi kołami.

Na plus zasługuje też siedmiostopniowe DSG. Skrzynia pracuje płynnie, choć trzeba pamiętać o typowej dla DSG niewielkiej zwłoce przy gwałtownym wciśnięciu gazu. W górskich, mocno zaśnieżonych rejonach skrzynia trafnie dobierała przełożenia i reagowała gwałtownie na zmieniające się warunki, co znacznie ułatwiało jazdę i dodawało pewności za kierownicą.

Napęd 4×4 – pewność w każdych warunkach

Jeśli zastanawiacie się, czy napęd na cztery koła w Skodzie Kodiaq ma sens, nasz test jednoznacznie pokazuje, iż tak. Auto sprawdzaliśmy w górskich warunkach, gdzie w ciągu kilku dni spadło kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Wiele lokalnych dróg było nieodśnieżonych, a strome podjazdy gwałtownie weryfikowały możliwości samochodów z napędem na jedną oś.

W takich warunkach napęd 4×4 w Skodzie Kodiaq radził sobie bez najmniejszych problemów. Prześwit wynoszący około 19 cm w połączeniu z napędem na cztery koła daje realne poczucie pewności. Mimo swoich gabarytów Kodiaq dobrze odnajduje się na zaśnieżonych drogach, a choćby przy mocniejszym dodaniu gazu w zakręcie elektronika natychmiast reagowała i korygowała tor jazdy. W ciasnych nawrotach odczuć można jednak wagę auta i umiarkowaną zwrotność typową dla dużego SUV-a. Trzeba pamiętać, iż strome, górskie zakręty nie są jego ulubionym środowiskiem.

Całość przekłada się na spokój za kierownicą i dużą przewidywalność. jeżeli szukacie samochodu na zimowe wypady w góry, napęd 4×4 w Skodzie Kodiaq jest absolutną podstawą.

Skoda Kodiaq w długiej trasie

Korzystając z prawdziwej zimowej pogody, wybraliśmy się Skodą Kodiaq w góry. W ciągu czterech dni przejechaliśmy ponad 1000 km, podróżując w cztery osoby, z całkowicie wypakowanym bagażnikiem – i absolutnie nie mogliśmy narzekać na komfort ani zmęczenie. To świetne auto do pokonywania długich dystansów – zwłaszcza iż diesel jest oszczędny, wnętrze dobrze wyciszone, a szeroki pakiet systemów wspomagających kierowcę znacząco podnosi komfort podróży.

Tutaj widać wyraźną przewagę „europejskich” samochodów nad chińską konkurencją. Chery Tiggo 8 czy Geely Starray EM-i mogą być tańsze i oferować bogate wyposażenie w standardzie, ale pod względem systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy wciąż pozostają daleko w tyle za Kodiaq.

Adaptacyjny tempomat działa wzorowo, a Travel Assist w połączeniu ze sprawnym systemem utrzymywania auta w pasie ruchu doskonale sprawdza się w trasie. Przez ponad tysiąc kilometrów wszystko działało dokładnie tak, jak powinno – bez wykrywania „niewidzialnych” pojazdów, brzęczenia czujników parkowania bez powodu czy irytującego działania systemu ISA. Co więcej, wszystkie funkcje można łatwo wyłączyć, gdy nie są potrzebne.

Ile pali Skoda Kodiaq w trasie i w mieście?

Skoda Kodiaq to duży i ciężki SUV z napędem 4×4, a pomimo tego dwulitrowy diesel potrafi być oszczędny. W warunkach miejskich, przy temperaturze około -7–10°C, Kodiaq zużywał nam 8,5–9,5 litra na 100 km. To naprawdę dobry wynik jak na takiego SUV-a w trudnych warunkach.

Tyle iż diesla nie kupuje się po to, żeby jeździć wyłącznie po mieście, ale po to, aby pokonywać nim długie dystanse. I właśnie tutaj Kodiaq pokazuje swoją przewagę. Zużycie paliwa przy prędkości 100 km/h wynosi 5,6 l/100 km, przy 120 km/h – 6,5 l/100 km, a przy 140 km/h – 8,1 l/100 km. Świetne wyniki, zwłaszcza dla auta tej wielkości. Dodatkowo zbiornik paliwa ma pojemność 58 litrów, co pozwala na długie trasy bez częstego tankowania.

Ile kosztuje Skoda Kodiaq?

jeśli mamy gdzieś szukać wad Skody Kodiaq to z pewnością możemy mówić o cenie. Prezentowana Skoda Kodiaq 2.0 TDI 193 KM DSG 4×4 Sportline to wydatek co najmniej 237 500 złotych, mowa o roczniku produkcji 2026, zeszłoroczny będzie nieco tańszy, ale nie zmienia to faktu tanio nie jest. choćby jeżeli uwzględnimy cennik promocyjny to odpowiednio 227 500 zł i 217 00 zł to wciąż dużo. Tym bardziej, iż nasz egzemplarz został doposażony w praktycznie wszystko więc cena podskoczyła do 270 tysięcy złotych.

Tylko czy to rzeczywiście tak duży wydatek? jeżeli spojrzymy na chińską konkurencję – zdecydowanie tak. Tyle iż Geely, Jaecoo, Chery czy MG nie oferują dużego SUV-a z silnikiem Diesla i napędem 4×4. W tym segmencie musimy więc szukać wśród bardziej renomowanych marek, takich jak Kia Sorento czy Mazda CX-60. I tak naprawdę to właśnie one są dziś jedynymi realnymi rywalami Kodiaqa.

Na ich tle Skoda Kodiaq wypada całkiem korzystnie. Mazda CX-60 z silnikiem Diesla to wydatek co najmniej 262 200 zł, a lepiej wyposażone wersje bez trudu przekraczają 300 tysięcy złotych. Taniej nie wypada również Kia Sorento, która co prawda standardowo oferuje siedem miejsc, ale jej ceny startują od 245 900 zł, a topowa wersja kosztuje już 293 900 zł.

Warto też pamiętać, iż testowany egzemplarz to w praktyce pokaz możliwości konfiguracyjnych. Mamy tu niemal wszystko, czego można oczekiwać od rodzinnego SUV-a klasy średniej. Na liście opcji znalazły się m.in. pakiet Technology 13” Plus za 7 250 zł, Convenience Plus za 6 350 zł, trzeci rząd siedzeń za 5 100 zł, pakiet Performance za 4 400 zł oraz pakiet Rodzinny za 2 800 zł. Łączny koszt wyposażenia dodatkowego wynosi 34 350 zł.

Oczywiście z części tych elementów można spokojnie zrezygnować, bo już bazowa wersja Sportline jest bardzo dobrze wyposażona. W standardzie otrzymujemy m.in. wykończenie Design Selection Sportline, reflektory Top LED Matrix, 19-calowe obręcze kół, elektrycznie podgrzewane i składane lusterka boczne, elektrycznie regulowane przednie fotele z pamięcią ustawień, trójstrefową klimatyzację, podgrzewaną kierownicę, kamerę cofania, elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, wirtualny kokpit 10,25”, system infotainment 10”, indukcyjną ładowarkę do telefona, dźwiękochłonne szyby boczne z przodu oraz nagłośnienie Canton Sound System.

Skoda Kodiaq Sportline 2.0 TDI 193 KM DSG 4×4 – nasza opinia

Dopiero podczas dalekiej podróży z rodziną widać, jak dużą przewagę daje Skoda Kodiaq. Na pierwszy rzut oka może wydawać się zwyczajna, bez zbędnych wodotrysków, ale w codziennym użytkowaniu okazuje się naprawdę praktyczna i funkcjonalna.

Może nie porywa designem, choć w prezentowanym egzemplarzu naprawdę potrafi się podobać. Za to oferuje przestronne wnętrze, bardzo pojemny bagażnik, solidne wykończenie i świetnie dobrane wyposażenie.

Dodatkowo napęd 4×4 radzi sobie choćby w trudnych warunkach, a dwulitrowy diesel z mocą i momentem obrotowym zapewnia świetne osiągi przy zachowaniu niskiego zużycia paliwa. To właśnie pokazuje, iż diesel w pewnych warunkach nie ma sobie równych.

Jest tylko jedna rzecz, która może odstraszać – cena. Za tak wyposażoną Skodę Kodiaq trzeba zapłacić około 270 000 zł. Z drugiej strony, jeżeli szukacie auta z dieslem, napędem 4×4 i 7 miejscami, wybór jest ograniczony.

Skoda Kodiaq 2.0 TDI 193 KM 4×4 DSG – dane techniczne:
Silnik: wysokoprężny, turbodoładowany, pojemność 1984 ccm
Maksymalna moc: 193 KM w zakresie 3.500 – 4.200 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm w zakresie 1.750 – 3.250 obr./min
Skrzynia biegów i napęd: automatyczna, siedmiostopniowa, napęd na wszystkie koła
Przyspieszenie 0 – 100 km/h: 7,8 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Średnie spalanie (w cyklu mieszanym): 6,0 – 6,4 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa: 58 l
Wymiary (dł./wys./szer.): 4758/1679/1864
Pojemność bagażnika: 910 l

Cennik

Skoda Kodiaq – rok modelowy 2026 Skoda Kodiaq – rok modelowy 2026 (cennik promocyjny)
Wersja Selection Drive Sportline
1.5 TSI mHEV 150 KM DSG 182 750 zł 190 200 zł 206 550 zł
2.0 TSI 204 KM DSG 4×4 199 150 zł 206 600 zł 222 550 zł
2.0 TDI 150 KM DSG 195 800 zł 203 250 zł 219 200 zł
2.0 TDI 193 KM DSG 4×4 214 100 zł 221 550 zł 237 500 zł
1.5 TSI PHEV 204 KM DSG 209 800 zł 203 250 zł 219 500 zł
1.5 TSI mHEV 150 KM DSG 174 750 zł 180 200 zł 196 550 zł
2.0 TSI 204 KM DSG 4×4 199 150 zł 206 600 zł 222 550 zł
2.0 TDI 150 KM DSG 187 800 zł 193 250 zł 209 200 zł
2.0 TDI 193 KM DSG 4×4 206 100 zł 211 550 zł 227 500 zł
1.5 TSI PHEV 204 KM DSG 201 800 zł 193 250 zł 209 500 zł
Idź do oryginalnego materiału