W numerze 21 „Motoru” z 1976 r. wraca temat bezpieczeństwa pieszych, Polski Fiat 125p przechodzi kolejne zmiany (m.in. z myślą o eksporcie), a nowy podział administracyjny kraju przynosi także nowy system tablic rejestracyjnych. Jest też spojrzenie na turystykę samochodową jako zjawisko wymagające naukowego planowania oraz krótka notka z Wenezueli, gdzie kandydatów na kierowców sprawdzano pod kątem „skłonności do agresji”. Zaglądamy do „Motoru” z 23 maja 1976 r.
Wspomniane na okładce dobre rady dotyczą niepokojącego wzrostu liczby wypadków z udziałem pieszych, którzy stają się najczęstszymi sprawcami i jednocześnie ofiarami wypadków drogowych. Diagnozowano, iż problem tkwi w edukacji, nie tylko dzieci, ale także dorosłych. I nie wystarczy jedna spektakularna kampania informacyjna. Potrzebna jest stała, codzienna, często mozolna praca na rzecz uświadamiania zarówno pieszych, jak i kierowców. Żeby jednak odniosła skutek, powinna jednocześnie iść w parze z poprawą infrastruktury.

Miał być hitem eksportowym

Modyfikacje Polskiego Fiata 125p przeprowadzone w 1975 roku dotyczyły głównie wyglądu zewnętrznego (m.in. większe światła i kierunkowskazy, zmiana wlotu chłodnicy, listwy boczne, ozdobne osłony na tylnych słupkach).
Rok później przyszedł czas na modyfikację elementów podwozia oraz wnętrza. W ramach tej serii usprawnień zrezygnowano z uchylnych trójkątnych okienek, tłumacząc to ich niską skutecznością wietrzenia kabiny i łatwością, z jaką były wykorzystywane przez osoby niepowołane. Skasowanie tylnego podłokietnika uzasadniano lepszym komfortem siedzenia dla piątego pasażera oraz niższym kosztem produkcji.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/polski-fiat-125p-zwycieza-w-brytyjskim-porownaniu-24-aut-z-1977-r,aid,2057Pojawił się także nowy, wzmocniony tylny most produkcji własnej. Wcześniej korzystano z elementów sprowadzanych z Jugosławii. Zdecydowano jednak, iż przez dłuższy czas stosowane będą obie konstrukcje. Zmianom poddano także układ hamulcowy (lepsze wyczucie i wyższa skuteczność hamulca manualnego).
Taki pakiet usprawnień, wraz z bogatym wyposażeniem, miał stanowić atut na wybranych rynkach eksportowych, zwłaszcza w RFN i Wielkiej Brytanii.




Nowe tablice po reformie administracyjnej

Nowe tablice rejestracyjne (dla samochodów prywatnych), które zostały wprowadzone w 1976 roku, składały się z siedmiu znaków. Dwie pierwsze litery oznaczały przynależność do województwa, trzecia – serię, a numer składał się z czterech cyfr. Przewidziano dwa formaty: jednorzędowy na przód pojazdu oraz dwurzędowy do mocowania z tyłu. Nowością w przypadku tablic próbnych było czerwone tło, a tablic dla misji dyplomatycznych – niebieskie (dwie litery plus pięć cyfr). Znak PL wyróżniający auta w ruchu międzynarodowym pozostał owalny. Cały artykuł – do przeczytania TUTAJ.
Gdy turystykę zaczęto planować naukowo

Jednym z mniej oczywistych, ale bardzo ciekawych tekstów w tym numerze był artykuł „Turystyka naukowo kierowana”, opublikowany w rubryce „Z prac Instytutu Turystyki”. Brzmi sucho? Trochę tak. Ale pod tą urzędowo-naukową powierzchnią krył się temat bardzo praktyczny: jak przygotować kraj na rozwój masowej turystyki, także tej samochodowej.
„Motor” przypominał, iż badania nad turystyką w Polsce były wtedy stosunkowo młodą dziedziną. Instytut Turystyki powołano w 1972 r., a więc zaledwie kilka lat wcześniej. Jego zadaniem było nie tylko tworzenie ogólnych programów, ale także przygotowywanie konkretnych planów dla regionów, w których turystyka miała stać się jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki.
W tekście pojawiały się m.in. Bieszczadzki Park Narodowy, województwo suwalskie, Dolina Drwęcy, okolice Śnieżnika i Dusznik, a także koncepcja stworzenia „drugiego Zakopanego” oraz zaplecza turystycznego Kotliny Kłodzkiej. Instytut miał analizować, gdzie i jak rozwijać ośrodki wypoczynkowe, kempingi, urządzenia sportowo-rekreacyjne, parkingi czy inne elementy turystycznej infrastruktury.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/wydanie-specjalne-motoru-1-2026-caravaning-kampery-przyczepy-outdoor-akcesoria-juz-w-sprzedazy,aid,6071Bardzo interesujący był też fragment o architekturze ośrodków wypoczynkowych. Autorzy zwracali uwagę na ich brzydotę, ale jednocześnie szukali rozwiązania w prefabrykacji. Chodziło o to, by budować gwałtownie i tanio, ale zgodnie z zasadami estetyki. choćby kempingi traktowano jako obiekty wymagające projektowania, a nie jako przypadkowo ustawione zaplecze dla sezonowego wypoczynku.
Dla „Motoru” najważniejszy był jednak oczywiście turysta zmotoryzowany. Artykuł podkreślał, iż korzysta on nie tylko z hoteli, ośrodków i atrakcji turystycznych, ale także z usług typowo motoryzacyjnych. Potrzebuje parkingów, moteli, kempingów, przydrożnych restauracji, tras i zaplecza technicznego. A ponieważ przemieszcza się szybciej i zostawia w regionach więcej pieniędzy, wymaga osobnego potraktowania w planach rozwoju turystyki.
Z dzisiejszej perspektywy ten tekst jest ciekawym dokumentem epoki. Pokazuje moment, w którym turystyka samochodowa była już na tyle ważna, iż zaczęto myśleć o niej systemowo: nie tylko jako o przyjemności z podróżowania, ale też jako o zjawisku gospodarczym, przestrzennym i społecznym. Innymi słowy: choćby urlop za kierownicą miał trafić na naukowy warsztat.
Test na agresję przed egzaminem
Na koniec — krótka notka z Wenezueli, w której bezpieczeństwo drogowe próbowano poprawić jeszcze przed wydaniem prawa jazdy.

Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru” nr 21/1976.

2 godzin temu















