
To było tylko kwestią czasu – pierwszy samochód z Chin z silnikiem typu Diesel właśnie dotarł do Europy. Chce przyciągnąć klientów, którzy po wycofaniu wielu tego typu jednostek z ofert europejskich producentów, nie mają za bardzo w czym wybierać. Ale wciąż – jest dużo tańszy od konkurencji, która pozostała. Kosztuje zaledwie 1/3 europejskiego odpowiednika.
Spis treści
- Pierwszy Diesel z Chin już dostępny w Europie
- To 2-litrowy silnik o mocy 166 KM i momencie 415 Nm
- SUV przypomina połączenie Jeepa Wranglera i Mercedesa G Klasy
Pierwszy chiński Diesel już w Europie
fot. BAWEuropejscy producenci niechętnie przywracają do swoich ofert silniki typu Diesel, mimo utrzymującego się dużego popytu. Ten jest widoczny zwłaszcza w segmencie większych i droższych pojazdów. Chińczycy robią jednak coś dokładnie odwrotnego i chcą wypełnić tę niszę.
Agresywnie działające chińskie firmy dostrzegły w tym trendzie szansę. Chcą wykroić dla siebie znaczny udział w rynku aut z silnikami wysokoprężnymi. Na rynek europejski, a dokładnie do Niemiec – trafił pierwszy chiński Diesel. To na swoim lokalnym rynku niemal klasyk – nowa generacja modelu BAW 212, sprzedawany w Europie pod marką „212”.
Co ciekawe, nie ma tu żadnego rodzaju hybrydyzacji. Nie ma też wariantu z silnikiem benzynowym. Dostępny jest tylko 2-litrowy Diesel. Kierowcy poszukujący prostego, wytrzymałego samochodu, który zużywa mało paliwa przy dużym obciążeniu, będą mieli nie lada orzech do zgryzienia.
To nie jest kolejny SUV do miasta
fot. BAWNowy Diesel z Chin bynajmniej nie jest malutkim crossoverem, czy miejskim SUV-em. To prawdziwy wół roboczy zbudowany w oparciu o ramę podłużnic ową. Jego sercem jest 2-litrowy Diesel o mocy 166 KM i momencie obrotowym 415 Nm. Ma ośmiobiegową skrzynię biegów marki ZF, dołączany napęd na wszystkie koła, reduktor, trzy blokady mechanizmów różnicowych, czy też odłączany przedni stabilizator.
„212” ma też wielki prześwit w postaci 235 mm, a głębokość brodzenia sięga 850 mm. Pod względem stylistyki samochód łączy Jeepa Wranglera i Mercedesa KLasy G. I jak nietrudno zgadnąć – nie jest drogi.
Za Mercedesa G 450 d musimy zapłacić minimum 569 000 złotych. choćby użytkowy Ineos Grenadier kosztuje ponad 320 000 złotych. Z kolei Chińczycy wkraczają ze swoim 212 T01 z silnikiem Diesla w cenach od 178 000 złotych. Za takie pieniądze nie da się w Europie kupić najlepiej wyposażonej Skody Octavii, a co dopiero prawdziwego, terenowego samochodu.

1 godzina temu











