Piękno, którego można dotknąć Jak Maserati przenosi duszę włoskiej motoryzacji do naszych salonów

1 godzina temu

Kwiecień w Mediolanie ma swój elektryzujący rytm. Targi Salone del Mobile to globalne święto designu, terytorium tradycyjnie zarezerwowane
dla twórców sztuki użytkowej, oświetlenia i awangardowych mebli. W tym roku jednak jedną z najciekawszych przestrzeni na mapie wydarzenia
stworzyła marka motoryzacyjna. Maserati, świętujące stulecie obecności kultowego Trójzębu na maskach swoich aut, udowadnia, iż luksus wcale nie musi kończyć się w momencie trzaśnięcia drzwiami garażu.

Nietrudno popaść w egzaltację, pisząc o włoskim wzornictwie, spróbujmy jednak rozłożyć ten fenomen na czynniki pierwsze. Przyjrzyjmy się, jak marka z Modeny łączy klasyczne rzemiosło z nowoczesną technologią – od karoserii, przez architekturę wnętrz aut, aż po salon w naszym mieszkaniu.

Nadwozie, czyli rzeźba oparta na długowieczności

W świecie, w którym producenci samochodów co sezon ścigają się na coraz bardziej agresywne linie nadwozia, projektanci Maserati wyznają zasadę „Visual Longevity” (wizualnej długowieczności). Tu nie chodzi o to, by auto krzyczało na ulicy swoją nowoczesnością. Ono ma wyglądać dobrze i proporcjonalnie za dziesięć, dwadzieścia i pięćdziesiąt lat. I przyznacie, iż najnowsze Maserati GranTurismo (recenzja w najnowszym wydaniu iMagazine), jak i kultowe Maserati 3500 GT sprzed półwiecza to po prostu piękne auta. Mody mogą się zmieniać, ale kanony piękna i proporcji pozostają.

iMagazine 5/2026 – Apple – nowy rozdział

Widać to w charakterystycznej sylwetce – długa maska i mocno cofnięta kabina to bezpośrednie dziedzictwo klasycznych modeli klasy GT. Do tego dochodzą detale będące niezmiennym podpisem marki: nisko osadzony grill, trzy wloty powietrza na przednich błotnikach i logotyp na trapezoidalnym słupku C. choćby w dobie elektryfikacji (modele z linii Folgore), gdzie klasyczna chłodnica traci rację bytu z punktu widzenia inżynierii, tak zaprojektowano przednie wstawki na anodowanej bazie, by zachować wyrazistą „twarz” auta. To powściągliwe, ale bardzo skuteczne zarządzanie własnym DNA.

Technologia w służbie rzemiosła

To, co dla nas, pasjonatów technologii, jest najciekawsze, dzieje się jednak w środku. w tej chwili wielu producentów aut premium wpada w pułapkę „ekranozy” – wnętrza przypominają sklepy z elektroniką, gdzie do deski rozdzielczej po prostu dokleja się potężne tablety. Maserati poszło zupełnie inną drogą, a ich filozofia nosi nazwę „Technology as a Servant”. Technologia ma być obecna i wspierać kierowcę, ale nie może dominować nad rzemiosłem. Ekrany są estetycznie wkomponowane w strukturę kokpitu.

Materiały to osobny rozdział. Oprócz klasycznej współpracy z Ermenegildo Zegna i stosowania skór Poltrona Frau, marka sprawnie odnajduje się w nowoczesnych realiach. W elektrycznych modelach znajdziemy ECONYL® – zregenerowany nylon pozyskiwany m.in. z sieci rybackich. Włosi jako jedyni laserują ten materiał, nadając mu parametryczną strukturę 3D. Oznacza to, iż zamiast tradycyjnie utkać materiał, obszyć go nićmi czy wytłoczyć na nim wzór dzięki mechanicznej prasy, Maserati używa precyzyjnych wiązek lasera. Laser fizycznie wypala, nacina i graweruje powierzchnię tego zrecyklingowanego nylonu. W efekcie w dotyku przypomina on luksusową, techniczną tkaninę sportową, a nie tani plastik z recyklingu. Z kolei zastosowanie włókna węglowego przeplatanego miedzianą nicią (Carbon Copper
3D) wymiernie ociepla surowy, technologiczny wygląd kokpitu.

Użytkowym smaczkiem jest też cyfrowy zegar. Klasyczny, analogowy czasomierz na szczycie deski zastąpiono w nowych modelach cyfrowym zegarem inspirowanym formą luksusowego smartwatcha. Domyślnie udaje on tradycyjną tarczę, ale pozwala zmieniać motywy, wyświetlać kompas czy miernik przeciążeń. Minimalistycznie, ale z technologicznym uzasadnieniem.

Apple Vision Pro i projektowanie na miarę

Jeśli mówimy o personalizacji, nie sposób pominąć wdrożeń, które ułatwiają ten proces. Maserati zdecydowało się zintegrować ze swoim programem Fuoriserie systemy przestrzennej wizualizacji z wykorzystaniem gogli Apple Vision Pro.

Zamiast przeklikiwać się przez płaski konfigurator na ekranie monitora, klient zakłada gogle i widzi swoje przyszłe auto w pełnym, przestrzennym 3D. Może nakładać wirtualne, wielowarstwowe lakiery, ocenić ułożenie włókna węglowego i zaglądać w najdrobniejszy detal, zanim samochód w ogóle trafi na taśmę montażową. To twardy dowód na to, iż sektor marek luksusowych jako pierwszy potrafi znaleźć bardzo konkretne, biznesowe zastosowanie dla flagowego sprzętu z Cupertino.

Z garażu prosto do salonu

Skoro wnętrze samochodu potrafi być tak precyzyjnie zaplanowaną przestrzenią, logicznym krokiem jest przeniesienie tego doświadczenia do domu. We współpracy z uznanym włoskim domem wnętrzarskim Giorgetti powstała kolekcja mebli, która czerpie wprost z motoryzacyjnego rzemiosła. Wystarczy spojrzeć na fotel Lorelei czy sofę Seidon, których formy i zastosowane materiały płynnie nawiązują do detali znanych z GranTurismo. Całość dopełniają stoliki kawowe Ligea inspirowane układami dolotowymi aut oraz wyjątkowa warstwa akustyczna: limitowana edycja
kolumn podłogowych Sonus faber Amati Folgore.

Kupowanie jak wizyta w galerii

Wizualna ewolucja marki dotknęła wreszcie samej przestrzeni sprzedażowej. Nowy koncept salonów Maserati (nazwany trafnie „Sartoria”, czyli Krawiectwo) zrywa z estetyką jasnych, sterylnych płytek. Zamiast tego wchodzimy do przyciemnionego wnętrza o ziemistej palecie barw. Auta są oświetlane punktowo, niczym rzeźby w galerii sztuki.

Zniknęły klasyczne biurka sprzedawców – sercem salonu jest teraz duża wyspa barowa, przy której rozmawia się o detalach wykończenia, siedząc na meblach od Cassina Custom Interiors. Części samochodowe, takie jak unikalne felgi czy kierownice, eksponowane są w szklanych gablotach – dokładnie tak, jak u jubilera prezentuje się biżuterię.

Maserati swoimi najnowszymi projektami przypomina o jednej istotnej zasadzie w świecie designu: dojrzały luksus nie polega na epatowaniu użytkownika dziesiątkami funkcji czy agresywnymi kształtami. Polega na stworzeniu spójnego doświadczenia, w którym technologia pozostaje dyskretnym sługą, a najwyższej jakości rzemiosło wciąż gra pierwsze skrzypce. Niezależnie od tego, czy mówimy o laserowo ciętym materiale w kokpicie sportowego auta, wirtualnym konfiguratorze w goglach Apple, czy o designerskiej sofie stojącej w salonie – to dokładnie to samo wyrafinowane,
pewne siebie podejście do sztuki użytkowej.

Materiał powstał przy współpracy z marką Maserati

Jeśli artykuł Piękno, którego można dotknąć Jak Maserati przenosi duszę włoskiej motoryzacji do naszych salonów nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału