Opel pukał do drzwi segmentu premium. Dziś ceny zaczynają się już od 5 tysięcy złotych

2 godzin temu

Z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to wręcz nieprawdopodobne, ale jeszcze w latach 90. wielu producentów głównego nurtu miało w swojej ofercie samochody segmentu premium. Jednym z nich był Opel, który w 2003 roku wycofał Omegę i zaprezentował całkowicie nowego hatchbacka wyższej klasy o nazwie Signum. Nie osiągnął on sprzedażowych sukcesów, jednak dziś stanowi atrakcyjny kąsek.

Spis treści

  • Opel Signum pukał do segmentu premium
  • Dziś ładne i mało używane egzemplarze kosztują tylko 25 000 złotych
  • Pod maską pracuje niezawodna benzyna o pojemności 1.8 litra

Opel pukał do segmentu premium

fot. mobile.de

Dla kierowców urodzonych nieco później może to brzmieć jak fantastyka, ale jeszcze w latach 90. i na początku 2000. producenci eksperymentowali z segmentem premium. Volkswagen miał swojego Phaetona, Renault miało Safrane, a jeszcze wcześniej Citroen oferował model XM. Opel początkowo miał świetnie sprzedającą się Omegę, jednak jej pośredni sukcesor nie kontynuował sprzedażowych sukcesów.

Co ciekawe, wszystkie (poza Phaetonem) wymienione wyżej samochody sprzedawały się świetnie. Opel w latach 90. był w stanie osiągać wyniki na poziomie 100 000 sprzedanych egzemplarzy Omegi w samej tylko Europie. Dziś choćby Corsa nie może równać się z tymi wynikami.

W 2003 roku niemiecki producent wycofał ze sprzedaży Omegę. Zamiast tego wprowadził na rynek coś, czego żaden rozsądny człowiek nie mógł pożądać. Signum charakteryzował się dziwnym designem i nieciekawymi rozwiązaniami. Ale z dzisiejszej perspektywy, w takich pieniądzach, prawie nowe egzemplarze, są kuszące. Tym bardziej, iż Signum sam w sobie nie był złym samochodem.

fot. mobile.de

Wygodny i komfortowy ale bez sukcesów

Opel Signum miał interesujące silniki, duży bagażnik i mnóstwo miejsca na tylnej kanapie. Pasażerowie z tyłu mogli samodzielnie sterować radiem i cieszyć się podróżą w ciszy. Był to jednak hatchback, co w wyższej klasie średniej może trafić tylko do nielicznych.

Ponadto, model ten pod niemal każdym względem odbiegał od koncepcji technicznej Omegi. Nie miał napędu na przednią oś, choć Opel często podkreślał, iż 6-cylindrowy silnik Diesla pochodził bezpośrednio od BMW. Signum w porównaniu do Omegi przypominał jednak bardziej przerośniętą Astrę. Dlatego też po zaledwie pięciu latach producent zdecydował się wycofać ze sprzedaży ten model.

Dziś ceny niektórych egzemplarzy sięgają choćby poniżej 2000 złotych. Za około 5000 złotych można wybierać już dowoli, a za 25 000 złotych można kupić praktycznie nowy egzemplarz. Taki jest właśnie ten ze zdjęć. Samochód ma zaledwie 58 000 kilometrów przebiegu. Pod maską m podstawowy silnik benzynowy 1.8 o mocy 140 KM i manualną skrzynię biegów.

fot. mobile.de
Idź do oryginalnego materiału