Niemiecki SUV dla rodziny startuje od 115 900 zł. W miedzianym lakierze wygląda widowiskowo

6 dni temu

Można zaklinać rzeczywistość, ale nie da się zahamować panujących trendów. Klienci bez wahania stawiają na takie wersje nadwoziowe, dlatego producenci robią wszystko, by je oferować. Niemiecki SUV dla rodziny jest poważnym graczem, który pozytywnie zaskakuje pod kilkoma względami. To solidnie wykonane, praktyczne auto.

Większe gabaryty

To już druga generacja tego modelu. Pierwsza była zdecydowanie mniejsza od aktualnie oferowanej – o 17,3 centymetra krótsza, 4,9 centymetra węższa i 5,6 centymetra niższa. Takie różnice przekładają się przede wszystkim na przestrzeń w kabinie. O niej jednak nieco później.

Zacznijmy od stylistyki, którą można nazwać naprawdę udaną. Niemiecki SUV dla rodziny wygląda znacznie ciekawiej, niż Toyota RAV4. Ma w sobie dużą dawkę indywidualizmu, którą podkreślają ładnie wkomponowane elementy oświetlenia.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Nowy Opel Grandland, bo o nim mowa, oferuje elegancki front, który tworzą charakterystyczne reflektory złączone litym panelem. Podobny zabieg można znaleźć w Astrze, choć tam pojawił się także dodatkowy motyw świetlny (po liftingu).

Nie jest tajemnicą, iż jego bliskim krewnym jest Peugeot 3008, choć tak naprawdę tego nie widać. Oba produkty powstały pod skrzydłami Stellantis i wykorzystują te same napędy, ale pod względem designu oferują zupełnie inne pomysły. I bardzo dobrze (dla obu).

Niemiecki SUV dla rodziny ma przestronną kabinę

Pokrewieństwo z francuskimi modelami można dostrzec po kilku detalach wnętrza. Wśród nich są klamki, cięgno przekładni automatycznej czy przyciski do sterowania szybami. Całość okraszono jednak innym projektem kokpitu.

To zdecydowanie najbardziej konserwatywny układ spośród wszystkich dostępnych w kompaktach tego koncernu. Nie ma tu blichtru z DS 7, ale jest za to znacznie większy porządek. Świadczy o tym lepsza ergonomia. choćby obsługa samej klimatyzacji jest lepsza, bo pomagają w tym fizyczne przyciski.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński

Cyfrowe wskaźniki osadzono na zaskakująco małym wyświetlaczu. Nie oferują motywu klasycznych tarcz, ale poziom czytelności jest przyzwoity. Osadzona przed nimi owalna kierownica dobrze leży w dłoniach. Poza tym, całkiem nieźle wygląda.

Centralny ekran wystaje poza obrys podszybia, ale nie wygląda, jak wkomponowany na siłę. Odpowiednik w Tiguanie prezentuje się gorzej. Sam interfejs jest całkiem nieźle rozplanowany (można go personalizować), choć wybieranie niektórych funkcji wymaga przyzwyczajenia. Płynność pracy zasługuje na czwórkę.

Aby utrzymać adekwatny poziom praktyczności, projektanci zastosowali pojemne kieszenie i rozbudowany tunel środkowy z półką, schowkiem, ruchomymi przegrodami na butelki, indukcyjną ładowarką i gniazdami USB. Jakość wykonania? Ponadprzeciętna. Spasowanie też jest staranne.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – kabina, fot. Wojciech Krzemiński

Niemiecki SUV dla rodziny posiada także bardzo dobre fotele. W tej kategorii to czołówka swojej klasy. Mają szeroki zakres regulacji (wraz z wysuwaną końcówką siedziska), co zapewnia dobranie optymalnej pozycji choćby skrajnym sylwetkom. Ponadto, dysponują funkcjami podgrzewania i wentylowania.

Na tylnej kanapie jest sporo miejsca. To poziom Peugeota 5008, dlatego można liczyć na komfortowe warunki dla dwóch wysokich pasażerów. Kąt pochylenia oparcia nie rozczarowuje. Do dyspozycji podróżnych są dodatkowe dysze nawiewu i gniazda USB.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – bagażnik, fot. Wojciech Krzemiński

Bagażnik został całkowicie pokryty tapicerkę, dzięki której nie ma obawy, iż burty gwałtownie ulegną porysowaniu. Jego pojemność w tej konfiguracji napędowej sięga 550 litrów. To wystarczająca wartość, by zmieścić wakacyjny ekwipunek.

Wśród dodatków warto wskazać haczyki, podwójną podłogę, solidną półkę, mocowania i wnęki po obu stronach. Gwoli ścisłości, po złożeniu drugiego rzędu, przestrzeń ładunkowa wzrasta do 1645 litrów, co pozwala przewieźć duże przedmioty.

Nowy Opel Grandland PHEV – dane techniczne

Zastosowany układ napędowy w tym egzemplarzu jest też dostępny w Citroenie C5 Aircross. To hybryda plug-in, która bazuje na czterocylindrowym silniku o pojemności 1,6 litra. To konstrukcja dysponująca doładowaniem.

Uzupełnia ją jednostka elektryczna. Dzięki niej, potencjał systemowy wynosi 195 koni mechanicznych i 300 niutonometrów. To wystarczające liczby przy tych gabarytach kompaktowego samochodu. Potwierdzają to osiągi.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Zanim jednak o nich, warto wspomnieć o sposobie przenoszenia mocy. Odpowiada za to dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna o siedmiu biegach. Nowy Grandland w tym wydaniu posiada napęd FWD.

Zwolennicy dynamicznej jazdy nie powinni narzekać. Niemiecki SUV dla rodziny przyspiesza do 100 km/h w 7,8 sekundy i potrafi pędzić 220 km/h. To przyzwoite rezultaty, biorąc pod uwagę przeznaczenie auta.

Warta uwagi jest bateria trakcyjna o pojemności 17,9 kWh. Dzięki niej, zasięg w trybie elektrycznym wynosi około 80 kilometrów (cykl mieszany WLTP). Po jej rozładowaniu, auto przechodzi w tryb samoładujący i zużywa około 8 litrów na 100 kilometrów.

Wrażenia z jazdy

Choć ma francuskich krewnych, hybrydowy Opel Grandland ujawnia typowo niemiecką charakterystykę prowadzenia. Zacznijmy od tego, iż choćby nowy użytkownik czuje się w tym modelu zupełnie naturalnie. Nie ma poczucia, iż jest w nim coś dziwnego lub nietypowego. W erze pogoni za innowacjami nie jest to już takie oczywiste.

Układ kierowniczy zapewnia wystarczającą wiedzę o położeniu przednich kół. Jest precyzyjny, co sprawdza się na krętych drogach i przy wyższych prędkościach. To nie oznacza sportowego zacięcia, ale daje pewność kierowcy, co jest bardzo ważne.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – przód, fot. Wojciech Krzemiński

Zawieszenie godnie pokonuje wszelkie ubytki w nawierzchni. Pomimo dużych felg, nie ma efektu „dobijania”. Jednocześnie można liczyć na ograniczone przechyły nadwozia. To oznacza, iż inżynierom udało się odnaleźć złoty środek.

Dynamika nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Praca hybrydy też jest przyzwoita. Silnik spalinowy nie generuje przesadnych wibracji. Uruchamia się błyskawicznie. Z kolei skrzynia dobrze dobiera przełożenia. Zapał w trybie elektrycznym również jest wystarczający.

Systemy wsparcia są skuteczne, ale nie oznacza to inwazyjności znanej choćby z Tucsona. Tu wszystko działa z większym zaufaniem do kierowcy. Na pochwałę zasługują znakomite reflektory. Natomiast kamera cofania powinna oferować wyższą jakość.

Ile kosztuje niemiecki SUV dla rodziny?

Wszystko zależy od wybranej konfiguracji. Za 115 900 zł można dostać całkowicie nową sztukę tego modelu, co potwierdza oferta dealera. Obejmuje ona dodatkowy rabat wiążący się z wyprzedażą rocznika 2025. Pamiętajmy jednak, iż zawsze warto ponegocjować z handlowcami i próbować uzyskać jeszcze lepsze warunki.

Nowy Opel Grandland PHEV GS – tył, fot. Wojciech Krzemiński

Egzemplarz za wyżej podaną kwotę posiada 145-konny układ miękkiej hybrydy z sześciobiegowym automatem. Jego wyposażenie nie rozczarowuje. Niemiecki SUV dla rodziny w takiej specyfikacji posiada m.in.:

  • reflektory Full LED
  • przednie i tylne czujniki parkowania
  • 10-calowy ekran multimedialny
  • pakiet asystentów jazdy
  • wielofunkcyjną kierownicę
  • cyfrowe wskaźniki (10 cali)
  • 19-calowe felgi aluminiowe
  • fotele Intelli-Seat
  • trzyczęściowo dzieloną kanapę
  • dwukolorową tapicerkę
  • dwupoziomową podłogę bagażnika
  • elektrycznie regulowane lusterka
  • adaptacyjny tempomat
  • elektrycznie sterowane szyby

To na tyle atrakcyjna propozycja, iż nowy Grandland może rywalizować z Kią Sportage. o ile chodzi o wariant plug-in, to jest wyraźnie droższy. Najtańsze egzemplarze startują aktualnie w salonach od około 160 tysięcy złotych.

Idź do oryginalnego materiału