Powolny zmierzch diesla to wielka strata dla motoryzacji – szczególnie gdy patrzy się na Mazdę CX-60 i Mercedesa GLC 450 d. Oba te auta mają znakomite sześciocylindrowe silniki, napęd 4x4 i imponujące osiągi, ale dzielą je cena, komfort i charakter. Sprawdzamy, które z nich wypada lepiej w bezpośrednim starciu.
Silnikowi z zapłonem samoczynnym grozi wyginięcie. Szczególnie rzadkie stały się jednostki sześciocylindrowe o dużej pojemności, które oferuje już tylko kilku producentów, głównie z drogiego segmentu premium. Chwalebnym wyjątkiem jest tutaj Mazda.
Japończycy jak zwykle podążają własną drogą i w całkiem przystępnej cenie proponują model CX-60 e-Skyactiv D 254 ze wspaniałym sześciocylindrowym dieslem. Bogato wyposażony SUV klasy średniej z tym prestiżowym silnikiem jest dostępny już od 256 700 zł.
Co rodzi pytanie, czy trzeba sięgać po znacznie droższy model klasy premium? Mercedes GLC 450 d 4Matic podejmuje to wyzwanie, choć cenowo (kosztuje od 351 400 zł) plasuje się w innej lidze niż Mazda. Ale właśnie to czyni ten pojedynek tak interesującym: który z tych masywnych SUV-ów z silnikiem Diesla okaże się lepszym wyborem?
Zapas przestrzeni
Choć Mazda sprawia wrażenie bardziej okazałej, to zapewnia więcej przestrzeni jedynie z przodu. Kierowca i pasażer Mercedesa nie podróżują w ścisku, ale w porównaniu z rywalem mają mniejszą swobodę ruchów i bardziej ogranicza ich tunel środkowy. Z tyłu GLC oferuje natomiast mnóstwo miejsca na kolana i nieco więcej centymetrów nad głowami.
Niemiecki SUV przekonuje również obszerniejszym bagażnikiem. Za tylnymi siedzeniami mieści 620 l bagażu. Ale CX-60 z kufrem o standardowej pojemności 570 l to też prawdziwy samochód turystyczny. Po złożeniu kanapy w japońskim modelu przewieziemy aż 1726 l, czyli o 46 l więcej niż maksymalnie w Mercedesie.
Duża przewaga drogiego SUV-a klasy premium w tej kategorii wynika jednak z dwóch powodów, które mają większe znaczenie niż przestronność. Wnętrze niemieckiego modelu robi wrażenie zdecydowanie wyższej jakości, co przynajmniej częściowo uzasadnia ogromną różnicę w cenie. Ponadto Mercedes przygotował dla GLC znacznie szerszy arsenał systemów wspomagających kierowcę oraz wiele dodatkowych funkcji zwiększających bezpieczeństwo – choć niektóre z nich wymagają dopłaty. W Maździe takie rozwiązania, jak odpowiednik systemu Pre-Safe czy automatyczne parkowanie, w ogóle nie są dostępne.
2486
Wysokie oczekiwania
Ilekroć w porównaniu bierze udział Mercedes, zwycięzca w kategorii komfortu jest niemal z góry przesądzony. W tym przypadku nie jest inaczej. Wystarczy spojrzeć na fotele: podczas gdy Mazda oferuje dość słabo wyprofilowane siedzenia ze stosunkowo krótkim podparciem ud, opcjonalne fotele GLC z szerokim zakresem regulacji bardzo dobrze trzymają ciało. Z tyłu sytuacja się jednak odwraca. Kanapa CX-60 jest wygodniejsza, przekonuje bardziej ergonomicznym kształtem i przyjemnym obiciem.
Jeszcze wyraźniejsze różnice ujawnia komfort zawieszenia. Mercedes wyposażony w „pneumatykę” z adaptacyjnymi amortyzatorami (16 060 zł ze skrętną tylną osią) ma zdecydowaną przewagę na wybojach.
Podczas gdy Mazda miejscami dość sztywno i niezgrabnie pokonuje nierówności, GLC skutecznie wybiera niemal wszystkie niedoskonałości asfaltu. Jego ostateczne zwycięstwo w tej kategorii pieczętuje znacznie lepsza izolacja akustyczna. W Maździe wyraźniej słychać przede wszystkim szum wiatru i odgłosy pracy zawieszenia.
2487
Wspaniałe diesle
Przejdźmy do sedna, czyli do znakomitych i w obu przypadkach wyposażonych w układ mild hybrid sześciocylindrowych silników wysokoprężnych z turbo. Jednostka Mazdy o pojemności 3,3 l generuje 254 KM mocy i 550 Nm momentu obrotowego. Na postoju pracuje dyskretnie, ale przy umiarkowanych obrotach imponuje przyspieszeniem. Ten duży, ciężki SUV rozpędza się do „setki” w 7,5 s i powyżej tej prędkości wciąż porusza się dynamicznie.
Zasadniczo świetna Mazda ma jednak poważny problem, a jest nim Mercedes GLC 450 d. W porównaniu z jego znakomitym silnikiem japońska jednostka niemal blednie. Dysponujący 750 Nm momentu i mocą 367 z 23 KM wsparcia z układu mild hybrid, ten 3-litrowy silnik wysokoprężny uderza z ogromną siłą.
GLC rusza praktycznie bez zwłoki i z imponującą lekkością pokazuje pełnię możliwości – Mercedes potrzebuje 5,4 s na przyspieszenie do 100 km/h. Niemiecka jednostka pracuje płynniej i ciszej niż japońska. GLC to dowód na kunszt niemieckich konstruktorów silników Diesla.
| turbodiesel + elektr. | turbodiesel + elektr. |
| 3283 cm3 | 2989 cm3 |
| R6/24 | R6/24 |
| 254 KM/3750 | 367 KM/4000 |
| 550 Nm/1500 | 750 Nm/1350 |
| 4x4 | 4x4 |
| aut./8-biegowa | aut./9-biegowa |
| 475/189/169 cm | 472/193/164 cm |
| 287/17,5 cm | 289/14,5 cm |
| 10,8 m | 11,8 m |
| 1967/549/2500 kg | 1995/625/2500 kg |
| 570/1726 l | 620/1680 l |
| 58 l (ON) | 62 l (ON) |
| 235/50 R20 | 235/60 R18 |
| 219 km/h | 250 km/h |
| 7,4 s | 4,7 s |
| 5,2-5,4 l/100 km | 6,2 l/100 km |
| 1070-1110 km | 1000 km |
| od 256 700 zł | od 351 400 zł |
| 284 700 zł |
351 400 zł |
Samodzielnie opracowane przez producentów automaty w obu modelach nie są całkowicie pozbawione wad. Przekładnia Mazdy nie jest wzorem spontaniczności, a podczas hamowania i towarzyszącej mu redukcji biegów wyraźnie słychać wycie silnika elektrycznego.
9-stopniowy automat Mercedesa również miewa humory, raz reaguje nieco ospale, by po chwili wpaść w niepotrzebny pośpiech i nerwowe żonglowanie biegami. Pomimo imponujących osiągów oba modele zaskakują natomiast umiarkowanym „apetytem”. Mazda w naszym teście zużyła 6,9, a Mercedes 7 l/100 km.
Dobrze ukryta masa
Choć rozmiary japońskiego auta sugerują coś innego, CX-60 ujawnia zaskakująco dobre adekwatności jezdne na krętych odcinkach. Co prawda podczas dynamicznej jazdy nadwozie Mazdy wyraźnie się kołysze, ale jednocześnie samochód skręca zwinnie i pozwala na pokonywanie łuków z wysoką prędkością. Nie można zapomnieć, iż mamy tu do czynienia z pojazdem o masie prawie 2 ton.
Rywal ze Stuttgartu podnosi jednak poprzeczkę jeszcze wyżej. Choć GLC nieco nerwowo reaguje na ruchy kierownicą, a jego układ wszystkich kół skrętnych pracuje z niemal przesadną bezpośredniością, to ten 2,1-tonowy pojazd zachwyca wyjątkowo precyzyjnym prowadzeniem i wytrzymuje niezwykle duże siły poprzeczne.
Mercedes każdą zmianę kierunku wydaje się wprowadzać z całkowitą lekkością i przenosi ogromne rezerwy mocy na asfalt niemal bez uślizgu. Neutralne prowadzenie i krótkie drogi hamowania pokazują, iż nie zaniedbano także kwestii bezpieczeństwa.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, iż testowany egzemplarz GLC wyposażono w wiele kosztownych rozwiązań poprawiających zwinność. Mamy tu na myśli zawieszenie o regulowanej twardości, układ wszystkich kół skrętnych oraz specjalne, 19-calowe sportowe opony o różnej szerokości na każdej osi. Choć dodatki te są dość drogie, to spełniają swoją rolę i zapewniają Mercedesowi zwycięstwo w kategorii dynamiki.
| 3,0 s | 2,1 s |
| 7,5 s | 5,4 s |
| 13,5 s | 9,6 s |
| 34,7 m | 34,0 m |
| 34,2 m | 34,3 m |
| 59,0 dB | 58,0 dB |
| 65,0 dB | 64,0 dB |
| 70,0 dB | 68,0 dB |
| 1:49,2 min | 1:46,5 min |
| 63,0 km/h | 61,5 km/h |
| 6,9 l/100 km | 7,0 l/100 km |
| 840 km | 880 km |
Duża dopłata
Mercedes jest pod każdym względem droższy. Testowane wersje obu aut dzieli aż 66 700 zł, testowane auta – ponad 150 tys. zł. Właściciel GLC więcej zapłaci także za serwisowanie i ubezpieczenie. Za Mazdą dodatkowo przemawia zdecydowanie korzystniejsza gwarancja producenta.
| 50 | 25 | 27 |
| 10 | 7 | 8 |
| 10 | 5 | 6 |
| 10 | 9 | 9 |
| 30 | 18 | 19 |
| 110 | 64 | 69 |
| 30 | 16 | 21 |
| 10 | 8 | 9 |
| 10 | 8 | 9 |
| 30 | 21 | 21 |
| 80 | 53 | 60 |
| 30 | 21 | 24 |
| 30 | 21 | 27 |
| 10 | 7 | 8 |
| 20 | 13 | 13 |
| 90 | 62 | 72 |
| 50 | 23 | 16 |
| 30 | 17 | 14 |
| 30 | 20 | 15 |
| 10 | 3 | 6 |
| 120 | 63 | 51 |
| 400 | 242 | 252 |
| 2 | 1 |
Mazda CX-60, Mercedes GLC – podsumowanie porównania SUV-ów klasy średniej
fot. Daniela Loof/AZ
To prawda, Mercedes GLC 450 d 4Matic jest (zbyt) drogi. Ale ma też niepodważalne zalety, jak wyjątkowy komfort oraz silnik, który jest prawdziwą perełką. Ponadto GLC zadowoli choćby kierowców o wysokich wymaganiach co do dynamiki jazdy. Mazda CX-60 e-Skyactiv D 254 AWD nie jest jednak przegranym. To dzieło japońskiego designu oferuje dużo miejsca, nieco oszczędniejszą sześciocylindrową jednostkę, równie przyjemne prowadzenie i przede wszystkim bezkonkurencyjny stosunek ceny do jakości przy umiarkowanych kosztach eksploatacji – to naprawdę mocne drugie miejsce.

38 minut temu














