Kupił Volkswagena Golfa z przebiegiem 360 tys. km. Dziś na liczniku ma już 632 tys. km

9 godzin temu

Volkswagen Golf V z benzynowym silnikiem 1.4 i przebiegiem 360 tys. km nie jest raczej oczywistym wyborem. Ale pewien Holender postanowił jednak zaryzykować. Za auto zapłacił 1750 euro (ok. 7700 zł), a następnie przez 7 lat przejechał kolejne 272 tys. km. Gdy licznik wskazał 632 070 km, samochód przeszedł szczegółową kontrolę techniczną. Co wykazała?

Laurens Stekelenburg z holenderskiego Deventer kupił swojego Volkswagena Golfa w 2019 roku. Był wówczas studentem, miał ograniczony budżet i potrzebował samochodu, który poradzi sobie z intensywną eksploatacją. Zamiast szukać egzemplarza z jak najniższym przebiegiem, postawił na niewygórowaną cenę zakupu i regularne inwestowanie w utrzymanie.

Wybrał 3-drzwiowego Golfa piątej generacji z 2006 roku. Pod jego maską pracuje wolnossący silnik benzynowy 1.4 16V o mocy 80 KM i momencie obrotowym 132 Nm, współpracujący z 5-biegową skrzynią manualną. Samochód, dysponujący podstawowym wyposażeniem Trendline, w momencie zakupu miał około 360 tys. km przebiegu.

Golf był wystawiony za 2000 euro (ok. 8800 zł). Po oględzinach i jeździe próbnej, którą odbył razem z teściem, Laurens zapłacił za samochód 1750 euro (ok. 7700 zł). Zakładał, iż auto w takim wieku i z tak dużym przebiegiem będzie wymagało napraw, dlatego od początku uwzględniał je w swoim budżecie.

https://magazynauto.pl/uzywane/ktory-silnik-wybrac-do-volkswagena-golfa-v-2003-2008,aid,5900

Pierwszy serwis kosztował niemal tyle co auto

Niedługo po zakupie właściciel oddał Golfa do warsztatu na przegląd. Chciał ustalić, które elementy wymagają natychmiastowej interwencji. Pierwszy rachunek wyniósł około 1600 euro (ok. 7000 zł), czyli zaledwie 150 euro mniej niż kwota, którą zapłacił za ten samochodu.

Przy przebiegu około 361 tys. km wykonano szeroki zakres prac. Wymieniono m.in. pasek rozrządu z pompą wody, pasek osprzętu, świece zapłonowe, komplet czterech opon oraz przednie tarcze i klocki hamulcowe. Serwis objął też klocki hamulcowe z tyłu.

Golf piątej generacji powstawał od 2003 do 2008 roku. fot. Volkswagen

Mimo wysokiego kosztu Laurens nie uznał swojego zakupu za pomyłkę. Chciał korzystać z samochodu przez wiele lat i przyjął zasadę, iż zamiast oszczędzać na niezbędnych naprawach, będzie utrzymywał swojego Golfa w możliwie dobrym stanie technicznym.

https://magazynauto.pl/uzywane/rozne-oblicza-golfa-v-vi-pokrewne-modele-audi-seata-skody-i-vw,aid,1346

272 tys. km w 7 lat

Plan w dużej mierze się powiódł. Od zakupu Golf pokonał kolejne 272 tys. km, a licznik wskazał 632 070 km. To średnio około 39 tys. km rocznie.

Samochód służy mu nie tylko do codziennych dojazdów. Laurens wspomina również podróż z Deventer do włoskiego Rimini, oddalonego o ponad 1300 km. Trasę pokonał w około 16 godzin. Według jego relacji jazda przebiegła bez problemów technicznych, a przy prędkości około 120 km/h zużycie paliwa wynosiło średnio 6,25 l/100 km.

Nie oznacza to jednak, iż Golf był bezawaryjny. Historia serwisowa, którą właściciel przedstawił holenderskiemu portalowi AutoWeek, pokazuje, iż utrzymanie go w ruchu nie jest tanie.

Trzy wymiany rozrządu i długa lista napraw

Dokumentacja serwisowa obejmuje liczne prace wykonane w ciągu 7 lat. Pasek rozrządu wraz z pompą wody wymieniano trzykrotnie – przy przebiegach około 361 tys., 468 tys. i 563 tys. km.

Na liście znalazły się również naprawy układu hamulcowego, zawieszenia, układu kierowniczego i osprzętu silnika. Poza tym odnotowano:

  • wymianę tylnych zacisków hamulcowych przy 434 tys. km
  • wymianę łożysk przednich kół przy 448 tys. km
  • naprawy elementów zawieszenia i układu kierowniczego przy 451 tys. i 479 tys. km
  • wymianę akumulatora i osłony przegubu napędowego przy 464 tys. km
  • wymianę cewki zapłonowej i świecy przy 490 tys. km
  • wymianę tarcz i klocków hamulcowych, naprawę przegubu napędowego oraz wymianę elementów tylnego zawieszenia przy 614 tys. km

Do tego dochodziły regularne wymiany oleju, opon i inne prace eksploatacyjne. Ostatni odnotowany serwis przeprowadzono przy przebiegu około 628 tys. km, czyli kilka tysięcy kilometrów przed kontrolą eksperta.

Laurens przechowuje faktury i przyznaje, iż łączna kwota wydana na naprawy pozwoliłaby mu kupić całkiem przyzwoitą... kuchnię. Nie podaje jednak dokładnej sumy.

https://magazynauto.pl/uzywane/uzywany-volkswagen-golf-ii-murowany-kandydat-na-klasyka-zalety-wady-silniki-usterki,aid,4817

Ekspert znalazł poważne usterki

Przy przebiegu 632 070 km Golf należący do Laurensa trafił do programu „Klokje Rond” magazynu AutoWeek, w którym samochody z dużymi przebiegami przechodzą szczegółową ocenę techniczną. Kontrolę przeprowadził Joep Schuurman z Carrec Technocenter.

Już podczas około 30-minutowej jazdy próbnej specjalista zauważył liczne nieprawidłowości. Silnik wydaje niepokojące odgłosy zarówno na biegu jałowym, jak i pod obciążeniem. Ich charakter przypomina dźwięk związany z nadmiernym ruchem tłoka w cylindrze, ale nie jest to potwierdzona diagnoza.

Kokpit Golfa V był bardzo poukładany i równie czytelny. fot. Volkswagen

Słychać również hałas opon i nieszczelny układ wydechowy. Przy zmianach obciążenia układu napędowego pojawiają się wyraźne stuki. Dźwignia zmiany biegów ma duże luzy, a kierownica jest przekrzywiona podczas jazdy na wprost.

Kontrola na podnośniku ujawniła kolejne problemy. Spód silnika okazał się mokry od oleju, a na jego powierzchni wisiały krople – nie chodzi więc jedynie o lekkie zapocenie. Stwierdzono też zużyte tuleje przednich wahaczy, luzy na półosiach oraz całkowicie wyeksploatowaną poduszkę ograniczającą ruch silnika.

Spawana skrzynia biegów z powypadkowego auta

Lista usterek obejmuje również znaczną korozję przednich błotników, tylnej ramy pomocniczej i niektórych wahaczy. Tylne opony są zużyte, a lewe przednie koło ma wyczuwalny luz, który – według kontrolującego – może pochodzić z wewnętrznego przegubu drążka kierowniczego.

Uwagę eksperta zwróciła także skrzynia biegów. Na jej obudowie znajdują się ślady spawania, a według ustaleń kontrolującego przekładnia pochodzi z samochodu powypadkowego. Nie ustalono jednak, kiedy została zamontowana w Golfie.

Wśród pozostałych problemów znajdują się zużyty skraplacz klimatyzacji, prowizorycznie naprawiony fragment układu wydechowego, niesprawna tylna wycieraczka, problem ze spryskiwaczem oraz odklejająca się podsufitka i elementy tapicerki. Klosze przednich reflektorów są zmatowiałe, a jeden z nich – pęknięty.

Pojedyncze usterki nie muszą oznaczać końca eksploatacji. Problemem jest jednak ich kumulacja – szczególnie w obrębie układu napędowego, zawieszenia i skorodowanych elementów podwozia.

Ekspert: w tego Golfa nie warto już inwestować

Laurens liczył, iż Golf przejdzie kolejny obowiązkowy przegląd techniczny w marcu 2027 roku i posłuży mu jeszcze przez jakiś czas. Opinia eksperta okazuje się jednoznaczna – samochód jest już mocno zużyty, a dalsze inwestowanie w jego naprawy nie ma ekonomicznego uzasadnienia.

Właściciel przyjął tę ocenę z rozczarowaniem, ale przyznał, iż nie żałuje dokonanego zakupu. Teraz rozważa nowe lub stosunkowo młode auto elektryczne. Odbył już jazdy próbne Volvo EX40 i Audi Q4 e-tron. Zmiana ma także związek z sytuacją rodzinną. W styczniu 2027 roku spodziewa się narodzin pierwszego dziecka, dlatego potrzebuje praktyczniejszego samochodu z tylnymi drzwiami.

Według jego własnych wyliczeń przesiadka na auto elektryczne pozwoliłaby obniżyć miesięczne koszty netto o co najmniej 100 euro (ok. 440 zł).

Historia Golfa pokazuje, iż przebieg przekraczający 300 tys. km nie musi automatycznie dyskwalifikować używanego samochodu. Duże znaczenie mają stan techniczny, regularny serwis i gotowość do ponoszenia wydatków. Przykład Laurensa pokazuje też drugą stronę takiej strategii – choćby dobrze udokumentowane naprawy nie gwarantują, iż dalsza eksploatacja pozostanie opłacalna.

Idź do oryginalnego materiału