Honda Prelude e:HEV Advance | TEST

moto-przestrzen.pl 1 godzina temu

Honda Prelude powróciła. I choć od zakończenia produkcji poprzedniej generacji minęło prawie 25 lat, Honda postanowiła wskrzesić ten model. Co ciekawe, nie zrobiła z niego kolejnego SUV-a ani elektrycznego crossovera. Prelude przez cały czas jest sportowym coupe. No, przynajmniej w pewnym sensie.

Żeby zrozumieć, dlaczego powrót Prelude jest tak ciekawy, warto na chwilę cofnąć się do początku. Pierwsza generacja pojawiła się na rynku w 1978 roku. Przez kolejne 23 lata Honda rozwijała ten model, pokazując aż pięć generacji. W 2001 roku produkcja się skończyła i od tego czasu Prelude pozostawała już tylko wspomnieniem.

Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Poprzedni 1z5 Następny

Teraz, po prawie 25 latach, Honda postanowiła jednak do niej wrócić. Oczywiście przez ten czas sporo się zmieniło. Nowa Prelude ma napęd hybrydowy, więc nie jest już dokładnie tym samym samochodem, który pamiętamy ze starszych generacji.

Mimo wszystko Honda zachowała najważniejsze elementy tego modelu – niskie nadwozie, sportową sylwetkę i kierowcę siedzącego tuż nad drogą. Tylko iż za taki powrót trzeba dzisiaj odpowiednio zapłacić.

Jest też pewien haczyk. Honda Prelude kosztuje w Polsce od 214 500 zł. To niemało jak na samochód, który ma być sportowym coupe. Czy w takim razie rzeczywiście jest warta tych pieniędzy? Do tego jeszcze wrócimy.

Jak wygląda Honda Prelude?

Wygląda świetnie. Mamy gładkie powierzchnie, niski przód i znacznie spokojniejszą stylistykę niż w Civicu Type R. Szczerze mówiąc, sam przód jest trochę dziwny i nie do końca nas przekonuje, ale to oczywiście kwestia gustu. jeżeli jednak chodziło o poprawę aerodynamiki, to tutaj chyba udało się osiągnąć zamierzony efekt. Mamy też ładnie zarysowane reflektory LED, które dobrze pasują do całej sylwetki.

Zresztą Prelude jest trochę takim pozorantem. Patrząc na nią z zewnątrz, można pomyśleć, iż pod maską pracuje co najmniej 300-konny silnik. Tymczasem mamy tutaj 184-konny układ hybrydowy. Honda zadbała jednak o kilka detali, które sprawiają, iż samochód wygląda naprawdę sportowo.

Z przodu znajdziemy dodatkowe elementy poprawiające przepływ powietrza, a tuż za przednimi kołami znajdują się wyloty odprowadzające powietrze. To niewielkie detale, ale widać, iż ktoś naprawdę posiedział tutaj nad aerodynamiką.

Do tego dochodzą 19-calowe felgi i niebieskie zaciski Brembo. Te ostatnie od razu sugerują, iż Prelude nie chce być tylko ładnym coupe.

Znacznie więcej charakteru ma jednak tył. W naszym egzemplarzu mamy spojler na klapie bagażnika, ale jest tutaj mały haczyk – nie dostajemy go w standardzie. To część pakietu Black za 6808 zł, w którym znajdziemy również czarne emblematy, czarne zaślepki felg i dodatkowe ozdoby przedniego zderzaka.

Poza tym tył naprawdę może się podobać. Mamy ładne światła rozciągnięte na całej szerokości nadwozia, niewielki dyfuzor i charakterystyczny napis Prelude na środku klapy. Bez dodatkowego spojlera samochód przez cały czas wygląda dobrze, ale naszym zdaniem z nim prezentuje się zdecydowanie ciekawiej.

Prelude ma 4525 mm długości, 1880 mm szerokości i 1349 mm wysokości. To daje naprawdę dobre proporcje. Nadwozie jest niskie, szerokie i ma typową dla sportowego coupe sylwetkę. I chyba właśnie te proporcje robią tutaj największe wrażenie.

Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Poprzedni 1z7 Następny

Wnętrze znamy już z Civica

Największą wadą wnętrza Hondy Prelude jest to, iż mamy tutaj niemal kopię tego, co znajdziemy w Hondzie Civic. Deska rozdzielcza jest praktycznie taka sama. I nie chodzi o to, iż jest zła. Cyfrowe zegary są czytelne, mają ładne grafiki i pokazują wszystkie najważniejsze informacje.

Nie przekonuje nas za to system multimedialny. Jak na dzisiejsze czasy jego ekran wygląda już trochę archaicznie. Sam system działa sprawnie, ale kamera cofania oferuje dość słabą jakość obrazu. Do tego, jeżeli chcemy zmienić niektóre ustawienia, samochód musi być w trybie parkowania.

Tylko iż nie to jest tutaj największym problemem.

Kupujemy sportowe coupe, które kosztuje znacznie więcej od Civica, a w środku dostajemy w dużej mierze to samo. Oczywiście mamy świetne kubełkowe fotele z bardzo dobrym trzymaniem bocznym i regulowanymi zagłówkami. To zdecydowanie robi różnicę. Naszym zdaniem jednak przydałoby się tutaj coś więcej.

Z drugiej strony wnętrze Prelude broni się funkcjonalnością, jakością wykonania i kilkoma przemyślanymi rozwiązaniami. Sami oceńcie. My chyba chcielibyśmy zobaczyć tutaj jakiś wyróżnik, który od razu przypominałby nam, iż siedzimy w Prelude. Poza napisem „Prelude” na desce rozdzielczej przed pasażerem adekwatnie go nie ma.

No dobra, odłóżmy to jednak na bok. Poza tym wnętrze Hondy Prelude jest naprawdę przyjemne. Do przyzwyczajenia wymagają jedynie przyciski selektora kierunku jazdy. Poza tym mamy bezprzewodową ładowarkę, dwa porty USB-C, gniazdo 12 V, głębokie uchwyty na napoje i całkiem pojemny schowek w podłokietniku.

Jest też niewielki schowek przed pasażerem i kieszenie w drzwiach. Nie są szczególnie duże, ale w takim samochodzie trudno oczekiwać ogromnej ilości miejsca na drobiazgi.

Na plus wypada również wielofunkcyjna kierownica z przyciskami i rolkami. Dzięki nim sporą część funkcji można obsługiwać bez sięgania do ekranu. No i trzeba pochwalić jakość wykonania. Mamy sporo skórzanego obicia, ładne przeszycia i miękkie materiały. Ogólnie jest tutaj przyjemnie i zdecydowanie nie czuć taniości.

Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, przednie fotele są świetne. Siedzimy nisko, a kubełkowe fotele dobrze obejmują ciało. Właśnie tutaj naprawdę możemy poczuć się jak w samochodzie sportowym. I chyba właśnie takich elementów oczekiwalibyśmy w Prelude więcej.

Z tyłu jest już naprawdę ciasno

Miejsca z tyłu jest natomiast niewiele. Wiemy, iż Prelude nie jest samochodem rodzinnym, ale skoro Honda zdecydowała się zamontować tutaj mocowania ISOFIX, można było trochę lepiej przemyśleć ich rozmieszczenie.

Dlaczego? Zapięcie pasa znajduje się między mocowaniami ISOFIX. W efekcie po zamontowaniu fotelika trzeba sięgać pod niego, żeby zapiąć pas. Niby drobiazg, ale kompletnie nie ma to sensu.

Samo miejsce na tylnej kanapie również jest mocno ograniczone. Przez mocno opadającą szybę najlepiej odnajdą się tutaj osoby o wzroście do około 150 cm. Do tego trzeba pamiętać, iż tylna część kabiny jest mocno przeszklona i słońce potrafi tam nieźle dać się we znaki.

O tym, iż Honda raczej nie planowała wozić tutaj dorosłych na dłuższych trasach, najlepiej świadczy brak nawiewów czy portów USB. Tylne miejsca traktowalibyśmy więc bardziej jako awaryjne niż pełnoprawny drugi rząd.

Bagażnik ma 269 litrów

Bagażnik ma 269 litrów, więc tutaj również nie ma powodów do zachwytu. Do codziennego użytkowania wystarczy, ale trudno mówić o szczególnie dużej przestrzeni.

Co ciekawe, nie ma tutaj klasycznej rolety bagażnika. Zamiast niej dostajemy siatkę, którą trzeba wyjmować i zakładać, kiedy chcemy coś większego wrzucić do kufra. Samo rozwiązanie jest trochę nietypowe i niekoniecznie wygodne.

Jest jeszcze jeden problem. Siatka nie chroni bagażu przed słońcem, więc jeżeli zostawicie w bagażniku coś, co nie powinno się mocno nagrzewać, warto o tym pamiętać.

Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Poprzedni 1z6 Następny

Prelude obiecuje więcej, niż daje

I tutaj mamy chyba największy problem Hondy Prelude. Samochód wygląda świetnie, wsiadacie do środka i od razu macie wrażenie, iż będzie szybko. Ludzie się oglądają, sylwetka robi robotę, a potem zaglądacie pod maskę i… jest tylko jedna wersja napędowa – hybryda.

I jasne, sama hybryda nie jest niczym złym. Honda ma ten napęd dobrze opanowany i w innych modelach marki działa on naprawdę dobrze. Do tego potrafi być bardzo oszczędny. Tylko iż Prelude aż prosi się o coś mocniejszego.

Szczerze? Gdybyśmy dostali tutaj silnik z Civica Type R, byłoby idealnie. Wiemy, iż to raczej nierealny scenariusz, ale przy takim wyglądzie naprawdę chciałoby się pod maską czegoś więcej.

Tyle iż jest, jak jest. Zamiast Type R mamy układ, który znamy już z innych modeli Hondy. No dobra, koniec marudzenia. Pod maską pracuje 2-litrowy, wolnossący silnik benzynowy, który rozwija 143 KM i 186 Nm. Do tego dochodzi silnik elektryczny o mocy 184 KM i 315 Nm. Cały układ ma 184 KM.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy to nie trochę za mało jak na samochód, który wygląda jak Prelude?

Bo osiągi nie robią wielkiego wrażenia. Do 100 km/h samochód przyspiesza w 8,2 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 188 km/h.

Tymczasem zwykły Civic jest szybszy. W zależności od wersji potrzebuje na rozpędzenie do setki od 7,8 do 8,1 sekundy. Trochę dziwnie, prawda? Kupujemy sportowo wyglądające coupe, a później okazuje się, iż zwykły Civic potrafi być szybszy.

I właśnie tutaj pojawia się pewien niedosyt.

Jak to jeździ?

Tym bardziej, iż Honda Prelude prowadzi się naprawdę świetnie. I tutaj Honda zrobiła kawał dobrej roboty. Mamy zawieszenie znane z Civica Type R, które pomaga ograniczyć torque steer, czyli szarpanie kierownicą przy mocnym przyspieszaniu. Dzięki temu Prelude jest bardzo precyzyjna i gwałtownie reaguje na nasze ruchy.

Do tego dochodzi adaptacyjne zawieszenie, więc możemy wybrać, czy chcemy trochę więcej komfortu, czy twardsze nastawy do szybszej jazdy.

Z przodu zastosowano też dwuosiowe zawieszenie. Zwrotnica została oddzielona od amortyzatora, dzięki czemu przednia oś może pracować bardziej precyzyjnie. Rozwiązanie dodatkowo ogranicza moment obrotowy przenoszony na kierownicę.

Do tego mamy przednie hamulce Brembo oraz szeroko rozstawione koła. Efekt? W zakrętach Prelude naprawdę daje sporo frajdy. gwałtownie reaguje na zmianę kierunku jazdy, jest stabilna i łatwo ją wyczuć.

I właśnie dlatego jeszcze bardziej szkoda, iż pod maską mamy tylko 184 KM. Podwozie spokojnie poradziłoby sobie z dużo większą mocą.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, iż Prelude wcale nie jest powolna. Dzięki mocnemu silnikowi elektrycznemu hybryda potrafi być naprawdę zaskakująco żwawa. Szczególnie w mieście reakcja na gaz jest szybka, a samochód sprawnie rusza spod świateł i bez problemu radzi sobie z dynamiczną jazdą.

Oczywiście chcielibyśmy tutaj więcej mocy, bo charakter i możliwości podwozia aż się o nią proszą. Nie ma jednak mowy o tym, żebyśmy narzekali na dynamikę w mieście albo mieli problemy z wyprzedzaniem. Prelude po prostu nie daje takich emocji, jakich można oczekiwać po samochodzie wyglądającym tak sportowo.

Ten samochód naprawdę potrafi dać sporo przyjemności. Tyle iż najwięcej frajdy daje w zakrętach i podczas szybkich zmian kierunku jazdy, a nie przy każdym mocniejszym wciśnięciu gazu. I chyba właśnie tutaj najlepiej widać charakter Prelude.

Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Poprzedni 1z5 Następny

Tryby jazdy i S+ Shift

Do wyboru mamy cztery tryby jazdy: Comfort, GT, Sport i Individual. Różnice nie są ogromne, ale można dopasować charakter samochodu do sytuacji.

Comfort zmiękcza zawieszenie i wycisza samochód. GT jest dobrym kompromisem na co dzień. Sport poprawia reakcję na gaz, usztywnia zawieszenie i zmienia pracę układu kierowniczego. Individual pozwala natomiast ustawić wszystko po swojemu.

Najciekawsza jest jednak funkcja S+ Shift. Po jej włączeniu zamiast wskaźnika mocy pojawia się obrotomierz, a samochód zaczyna symulować zmianę biegów. Mamy ich osiem, choć oczywiście skrzynia jest jednostopniowa.

Brzmi trochę absurdalnie? Pewnie. Ale co ciekawe, naprawdę działa. System imituje zmianę przełożeń, redukcję i wkręcanie silnika na wyższe obroty. Pojawiają się też delikatne szarpnięcia, a kierowca może zmieniać wirtualne biegi łopatkami przy kierownicy.

Spalanie? Tego się nie spodziewaliśmy

To, czym Honda Prelude naprawdę zaskakuje, to zużycie paliwa. Poważnie. Tuż po odbiorze przejechaliśmy nią po Warszawie niemal 100 kilometrów i spalanie wyniosło 3,9–4,1 l/100 km. Pewnie dałoby się zejść jeszcze trochę niżej, ale wtedy odbieramy sobie część przyjemności z jazdy.

Jeśli zaczniemy częściej korzystać z trybu GT i bardziej zdecydowanie wciskać gaz, trzeba już liczyć się ze spalaniem w okolicach 5 l/100 km. przez cały czas bardzo dobrze, szczególnie jak na samochód o takim wyglądzie.

Na trasie jest równie ciekawie. Przy 100 km/h Prelude zużywa około 4,3–4,5 l/100 km, a przy 120 km/h wynik rośnie do około 5,7–6,0 l/100 km. Dopiero przy 140 km/h zużycie paliwa skacze do około 7,5 l/100 km.

Jest tylko jeden problem. Zbiornik paliwa ma zaledwie 40 litrów. Przy takim spalaniu aż prosiłoby się o większy bak. Tego rozwiązania kompletnie nie rozumiemy.

Co jeszcze może irytować?

No dobrze, Prelude ma świetne podwozie, bardzo dobre spalanie i wygląda obłędnie. Ale po kilku dniach spędzonych za kierownicą znaleźliśmy też kilka rzeczy, które potrafią zirytować.

Po pierwsze – wyciszenie. Jest dość typowe dla japońskiego samochodu. Wyraźnie słychać szumy dobiegające z podwozia, a szerokie opony na pewno tutaj nie pomagają. Do około 120 km/h pozostało całkiem nieźle. Później robi się już wyraźnie głośniej.

Druga kwestia to asystent utrzymania samochodu w pasie ruchu. Ten system działa po prostu słabo. Dawno nie jeździliśmy samochodem, który tak często próbowałby korygować tor jazdy albo ostrzegał, iż zbliżamy się do linii. Tyle iż potrafi to robić choćby wtedy, gdy jesteśmy jeszcze kilkadziesiąt centymetrów od niej.

I po trzecie – irytujące systemy bezpieczeństwa, których nie da się tak po prostu wyłączyć. jeżeli chcecie je dezaktywować, samochód musi być w trybie P. o ile więc zapomnicie zrobić tego na postoju, później pozostaje się z nimi męczyć.

Ile kosztuje Honda Prelude?

I to chyba największy problem Hondy Prelude. Mamy tylko jedną wersję wyposażenia – Advance, która kosztuje od 214 500 zł. Dla porównania Honda Civic w podstawowej wersji to wydatek 137 700 zł.

Tyle iż Prelude od razu występuje w wyższym poziomie wyposażenia. jeżeli więc porównamy oba modele na podobnym poziomie, Civic kosztowałby 171 400 zł, a w obecnej promocji 161 400 zł. Różnica przez cały czas jest więc spora. W Prelude płacimy nie tylko za wyposażenie, ale przede wszystkim za zupełnie inne nadwozie i charakter samochodu.

A wyposażenia rzeczywiście tutaj nie brakuje. W standardzie dostajemy między innymi 9-calowy ekran systemu Honda Connect, 19-calowe felgi, 10,2-calowy wyświetlacz kierowcy, ładowarkę bezprzewodową i skórzaną tapicerkę przednich foteli. Jest też nagłośnienie Bose, system monitorowania martwego pola, adaptacyjny tempomat, kamera cofania, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna oraz przednie reflektory LED.

Czyli z jednej strony 214 500 zł to sporo, ale z drugiej nie jest tak, iż Honda daje nam za te pieniądze samochód w podstawowej konfiguracji. Prelude od początku jest całkiem bogato wyposażona. Pytanie tylko, czy za samo coupe warto zapłacić ponad 200 tys. zł.

Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Honda Prelude e:HEV Advance
Poprzedni 1z7 Następny

Trzeba też pamiętać, iż nasz egzemplarz testowy ma kilka dodatków. Wspomniany wcześniej pakiet Black kosztuje 6808 zł. Obejmuje między innymi spojler na klapie bagażnika, czarne emblematy, czarne zaślepki felg i dodatkowe ozdoby przedniego zderzaka.

Lista opcji nie jest długa, ale kilka rzeczy może podnieść cenę. Dodatkowe 19-calowe obręcze kosztują 11 280 zł, a do wyboru mamy cztery kolory nadwozia. Jeden z nich jest bez dopłaty, a za pozostałe trzeba zapłacić 4200 zł.

We wnętrzu możemy natomiast zamówić pakiet Illuminacyjny za 5388 zł. Obejmuje on między innymi oświetlenie przednich miejsc na nogi, przestrzeni pod fotelami, uchwytów na kubki i konsoli, a także podświetlane listwy progowe. To oczywiście dodatek, bez którego można się spokojnie obejść, ale w sportowym coupe takie drobiazgi potrafią zrobić różnicę po zmroku.

Bo pozostało jedna ważna rzecz. Honda Prelude tak naprawdę nie ma w tej chwili bezpośredniego konkurenta na polskim rynku. Samochodów tego typu zostało po prostu bardzo niewiele. Toyota GR86 nie jest już u nas oferowana, więc jeden z najbardziej oczywistych rywali odpada.

Jest jeszcze Ford Mustang, ale to już zupełnie inna bajka. Ceny zaczynają się od ponad 300 tys. zł, a pod maską mamy 5-litrowe V8. Mustang jest więc większy, dużo mocniejszy i daje zupełnie inne wrażenia z jazdy.

Prelude jest trochę pomiędzy. Z jednej strony wygląda jak sportowe coupe, z drugiej ma hybrydowy napęd i 184 KM. Nie próbuje więc rywalizować z Mustangiem pod względem osiągów. I właśnie dlatego trudno znaleźć dla niej bezpośredniego rywala.

Tyle iż 214 500 zł przez cały czas brzmi jak sporo pieniędzy za samochód z 184-konnym układem napędowym. I to jest chyba największy problem Prelude.

Honda Prelude e:HEV – nasza opinia

Honda Prelude to bardzo nietypowy samochód. Wygląda świetnie, ma fantastyczne fotele i prowadzi się naprawdę dobrze. Do tego potrafi zaskoczyć spalaniem, którego można pozazdrościć wielu zwykłym autom.

Problem w tym, iż wygląd obiecuje znacznie więcej, niż dostajemy pod maską. 184 KM to trochę za mało, szczególnie gdy za Prelude trzeba zapłacić ponad 200 tys. zł. Tym bardziej iż świetne zawieszenie i całe podwozie pokazują, iż ten samochód spokojnie poradziłby sobie z większą mocą.

Z drugiej strony właśnie dzięki hybrydzie Prelude jest czymś więcej niż tylko efektownym coupe. Można nią jeździć na co dzień, cieszyć się zakrętami i jednocześnie nie martwić się o spalanie. To dość nietypowe połączenie.

Czy warto? jeżeli szukacie szybkiego coupe, Prelude raczej nie będzie najlepszym wyborem. jeżeli jednak chcecie czegoś wyjątkowego, świetnie wyglądającego i oszczędnego, Honda ma sporo argumentów. To nie jest samochód tak sportowy, jak sugeruje jego wygląd. I właśnie w tym tkwi jego największy problem, ale też pewien urok.

Idź do oryginalnego materiału