Koenigsegg wraca do jednego z najbardziej niezwykłych rozdziałów swojej historii. Nowy CCGT1 jest drogowym hipersamochodem, który czerpie inspirację z samochodu wyścigowego CCGT. Maszyny, która miała rywalizować w GT1, ale nigdy nie dostała na to szansy. Teraz jej duch powraca w samochodzie o mocy choćby 1600 KM.
CCGT1 powstał na bazie Koenigsegga CC850, ale zewnętrznie trudno pomylić go z pierwowzorem. Producent gruntownie przebudował nadwozie – zachowano adekwatnie tylko drzwi i zdejmowany dach. Najważniejszym elementem jest ogromne aktywne tylne skrzydło, będące bezpośrednim nawiązaniem do wyścigowego CCGT.
Samochód zadebiutował podczas Monterey Car Week i niemal natychmiast znalazł wszystkich nabywców. Koenigsegg przygotuje zaledwie 70 egzemplarzy CCGT1.
Wyścigowy projekt, który zatrzymały przepisy
Historia CCGT sięga początku XXI wieku. Christian von Koenigsegg już podczas prac nad pierwszymi samochodami marki analizował przepisy GT1. Konstrukcja powstających wówczas modeli była projektowana z myślą o tym, iż w przyszłości może zostać wykorzystana również jako baza samochodu wyścigowego.
Tak narodził się CCGT. Samochód otrzymał wolnossący silnik V8 o pojemności 5,0 litra i mocy około 600 KM, napęd na tylną oś oraz sekwencyjną, magnezową skrzynię biegów. Ważył około 1000 kg, a jego zaawansowana aerodynamika miała generować ponad 600 kg docisku.
Fot. BonhamsZa rozwój samochodu odpowiadał między innymi doświadczony kierowca testowy Loris Bicocchi. Pierwsze jazdy pokazały, iż Koenigsegg stworzył konstrukcję o ogromnym potencjale.
Problem pojawił się jednak niemal natychmiast. Zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu testów FIA zmieniła przepisy GT1. Nowe wymagania dotyczące produkcji samochodów seryjnych sprawiły, iż projekt stał się praktycznie niemożliwy do realizacji dla niewielkiego producenta, który nie był w stanie spełnić wymaganej skali produkcji.
CCGT nigdy więc nie stanął na polach startowych. Wyścigowy samochód pozostał prototypem, a jego historia zakończyła się, zanim na dobre się rozpoczęła.
Powrót CCGT po ponad dwóch dekadach
CCGT1 jest próbą dopisania do tej historii alternatywnego zakończenia. Nie jest samochodem wyścigowym homologowanym do konkretnej serii, ale Koenigsegg potraktował jego konstrukcję bardzo poważnie.
Pod maską pracuje podwójnie turbodoładowany silnik V8. Na benzynie rozwija 1280 KM, natomiast po zastosowaniu paliwa E85 jego moc wzrasta do 1600 KM. Jednostkę przystosowano również do pracy na mieszankach obu paliw.
Odpowiednie przygotowanie do jazdy torowej wymagało rozbudowania układu chłodzenia. Na dachu znalazł się dodatkowy wlot powietrza, który zasila powiększoną chłodnicę oleju oraz oddzielny obieg odpowiedzialny za chłodzenie amortyzatorów.
Równie interesujące jest przeniesienie napędu. CCGT1 wykorzystuje system Koenigsegg Sequential Shift (KSS), bazujący na dziewięciobiegowej przekładni Light Speed Transmission. Kierowca ma do dyspozycji pedał sprzęgła przy ruszaniu, natomiast podczas zmiany biegów elektronika wykorzystuje odcięcie zapłonu, umożliwiając bardzo szybkie przełożenia bez konieczności używania sprzęgła.
Dla klientów, którzy oczekują bardziej klasycznych wrażeń, dostępny jest również system Engage Shift System z CC850. Oznacza to sześciobiegową manualną skrzynię, tradycyjny lewarek w układzie H oraz pedał sprzęgła.
Fot. KoenigseggAerodynamika rodem z toru
Największe podobieństwo do CCGT widać jednak w aerodynamice. Aktywne tylne skrzydło może zmieniać kąt pracy o 30 stopni. W zależności od sytuacji może zostać ustawione w pozycji minimalizującej opór, wykorzystane jako hamulec aerodynamiczny albo pracować w konfiguracji zapewniającej maksymalny docisk.
Na tym rozwiązaniu lista zmian się nie kończy. CCGT1 otrzymał duży przedni splitter, ruchome klapy pod płaską podłogą oraz specjalnie zaprojektowany dyfuzor. Maksymalny docisk aerodynamiczny wynosi około 800 kg przy prędkości 250 km/h.
Koenigsegg zastosował również nowe rozwiązanie określane jako Ghost Fibre. To rozwinięcie technologii Trevita z 2009 roku, która wyróżniała się charakterystycznym, jasnym splotem włókien. Tym razem połączono włókna aramidowe i węglowe. Efektem ma być konstrukcja lżejsza i bardziej wytrzymała, a przy tym lepiej tłumiąca hałas.
Fot. KoenigseggPo raz pierwszy fabryczny pakiet torowy
CCGT1 nie kończy jednak na osiągach typowych dla ekstremalnego samochodu drogowego. Koenigsegg po raz pierwszy w swojej historii przygotował własny, oficjalnie zatwierdzony pakiet torowy.
W jego skład wchodzą między innymi klatka bezpieczeństwa z włókna węglowego, fotele przystosowane do systemu HANS, sześciopunktowe pasy, system gaśniczy, wyczynowy układ wydechowy, zmodyfikowane zawieszenie i hamulce oraz opony typu slick.
Do tego dochodzi drugi komplet kół, dodatkowe zmiany aerodynamiczne oraz system telemetryczny. CCGT1 wyposażony w pakiet torowy otrzymuje także zintegrowane podnośniki pneumatyczne, dzięki którym wymiana kół będzie równie szybka co w samochodach wyścigowych.
To właśnie ten element najlepiej pokazuje, czym ma być nowy Koenigsegg. CCGT1 pozostaje samochodem drogowym, ale został zaprojektowany tak, aby po przyjeździe na tor możliwie gwałtownie zamienić się w maszynę przygotowaną do długiej, intensywnej jazdy.
Koenigsegg zapowiada, iż będzie to najszybszy samochód marki na torze. Paradoksalnie więc historia CCGT, który nigdy nie wystartował w wyścigu, otrzymała po ponad 20 latach swoiste drugie życie. CCGT1 nie cofnie czasu i nie pozwoli oryginalnemu prototypowi stanąć na polach startowych, ale robi coś równie symbolicznego – przenosi jego koncepcję do świata współczesnych hipersamochodów.















