Podobno istnieją związki, w których chłopak się wkurza i idzie polatać na miasto... hulajnogą. Tak mi powiedzieli w Internecie i iż jest coś takiego jak gangsterka subkultura Kukiriniarzy. To jest oczywiście krzywdzące dla tej marki, podobnie jak oprychów z gangów motocyklowych automatycznie nazywano Harleyowcami. Młodzi jeżdżą po mieście, sieją terror i gorszą społeczeństwo. Kiedyś tego nie było. Owszem, było, tylko myśmy latali skuterami i każdy marzył o Gilerze DNA.