
Flagowy model z lokalnej gamy japońskiej marki cieszy się w Polsce sporą popularnością. Ostatnio przeszedł modernizację, która polegała na odświeżeniu kilku elementów i możliwości konfiguracyjnych. Flagowy Nissan pozostał solidnym SUV-em klasy średniej, którego warto wziąć pod uwagę.
Ta sama tożsamość stylistyczna
Przyciemnienie kloszy oświetlenia czy przeprojektowanie grilla znacząco nie wpłynęło na design tego samochodu. Łatwo rozpoznać ten projekt, co oznacza, iż wciąż ma w sobie sporą dawkę oryginalności. Nie jest to takie oczywiste w mocno obsadzonym segmencie.
Ta karoseria może się podobać. Nie jest może tak widowiskowa, jak w przypadku Peugeota 5008, ale robi dobre wrażenie. Widać, w niej azjatycki sznyt, który okraszono zgrabnymi proporcjami. Krótko mówiąc, flagowy Nissan to ładne auto.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – przód, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plZmian stylistyczne względem dotychczasowego wydania są raczej kosmetyczne – żeby nie powiedzieć niezauważalne. Front ma nieco inną atrapę chłodnicy i inny wypełnienia reflektorów. Fakt, niewiele.
Zmiany z tyłu są jeszcze mniej widoczne. Nowy X-Trail ma za to nowe lakiery i wzbogacona lista wzorów felg aluminiowych. Nie zabrakło także dodatkowych opcji, którymi można spersonalizować własny egzemplarz.
Flagowy Nissan od środka
Projekt kokpitu w tym samochodzie może być dla niektórych sięgnięciem w przeszłość. Nie ma tu wielkiego ekranu, który dominuje nad minimalistyczną resztą. I bardzo dobrze. Ergonomia jest wprost wzorcowa. Inni powinni brać przykład.
Spora liczba fizycznych przycisków ułatwia obsługę, podobnie jak i rozmieszczenie. Niezależny panel klimatyzacji jest dziś niczym skarb. Widać, iż autorom zależało, by użytkownik nie rozpraszał się podczas jazdy. Efekt został osiągnięty.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – kokpit, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plZegary nowego X-Traila osadzono na wyświetlaczu o dobrej rozdzielczości. Jego zaletą jest motyw klasycznych tarcz, które zapewniają dobrą czytelność. Możliwości personalizacji są wystarczające, choć mniejsze, niż w Skodzie Kodiaq.
Centralny ekran multimedialny nie jest wielki, ale nie można go nazywać również za małym. Ma optymalny rozmiar oraz interfejs, który łatwo i gwałtownie okiełznać. Przydałyby się jedynie nieco świeższe grafiki.
Jakość materiałów to wyznacznik w tej klasie. I nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady. To wyższy poziom, niż ten oferowany przez nowe Audi Q5. Tworzywa są w większości miękkie, przyjemne w dotyku i bardzo starannie spasowane. Brawo.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – kabina, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plFotele też nie rozczarowują – ani swoją urodą, ani wielkością. Do tego, oferują w zupełności wystarczający zakres regulacji (dla każdej normatywnej sylwetki). Posiadają funkcje podgrzewania i wentylowania, co w przypadku skórzanej tapicerki powinno być obowiązkiem.
Na tylnej kanapie nie brakuje przestrzeni w żadną ze stron. Środkowe miejsce jest oczywiście węższe, ale i tak pozwoli mniejszym pasażerom na całkiem wygodną podróż. Regulacje kąta pochylenia oparcia i położenia siedziska zapewniają jeszcze większy komfort.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – bagażnik, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plBagażnik uwydatnia rodzinne przeznaczenie auta. Flagowy Nissan w prezentowanej konfiguracji oferuje 575 litrów wolnej przestrzeni, którą można zapełnić kilkoma wakacyjnymi walizkami. To zasługa regularnych kształtów.
Wykończenie tej strefy też jest adekwatne do klasy premium. Każdy istotny element został obity tapicerką, co zapobiega porysowaniu. Wśród praktycznych rozwiązań można wskazać dodatkowe wnęki, podwójną, dzieloną podłogę i gniazdo 12V.
Flagowy Nissan z napędem e-Power
To hybryda samoładująca, ale zupełnie inna, niż ta w Renault Espace. Teoretycznie, można było pomyśleć, iż to blisko powiązane konstrukcje, ale tak naprawdę pod względem napędowym oferują dwie zupełnie inne koncepcje HEV.
Japoński SUV posiada doładowany silnik o pojemności 1,5 litra. To konstrukcja o dużej sprawności cieplnej, która wyróżnia się wysokim poziomem wydajności. Niemniej jednak nigdy nie napędza kół, co jest raczej nietypowe.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – tył, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plSłuży wyłącznie do ładowania akumulatora trakcyjnego, który dostarcza energię do jednostki elektrycznej. Flagowy Nissan w takim wydaniu oddaje do dyspozycji 213 koni mechanicznych i 525 niutonometrów. To całkiem sporo.
Ze względu na przeznaczenie benzyniaka, nie było konieczności stosowania skrzyni biegów. Zamiast nie jest reduktor. Warto dodać, iż potencjał trafia na obie osie, co oznacza obecność system e-4ORCE.
Dynamika nie pozostawia niczego do życzenia. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 7,2 sekundy, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 180 km/h. Z kolei średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym WLTP wynosi 6,6 litra.
Wrażenia z jazdy
W warunkach rzeczywistych trudno zbliżyć się do deklarowanego spalania, ale wynik na poziomie 7,5 litra jest jak najbardziej możliwy. Niektórzy mogą uznać, iż to sporo, ale pamiętajmy o gabarytach i masie własnej pojazdy (1949 kilogramów). Po ich uwzględnieniu można mówić o niezłym rezultacie.
Jeżeli chodzi o prowadzenie, to nowy X-Trail przywodzi na myśl Outlandera. Ma równie komfortowy układ jezdny, ale przy tym jest nieco bardziej zwarty i daje więcej pewności podczas jazdy z prędkościami autostradowymi.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – profil, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plZawieszenie pracuje bardzo dobrze. Tłumi nierówności, bez względu na ich rodzaj. Podczas gwałtownych zmian toru jazdy potrafi przechylić nadwozie, ale i tak nie wyprowadza samochodu z równowagi. Wszystko odbywa się w granicach bezpieczeństwa.
Praca systemów wsparcia narzucanych przez Komisję Europejską nie jest przesadnie inwazyjna. Mimo wszystko, za pomocą przycisku na kierownicy można je dezaktywować. To bardzo wygodne rozwiązanie, które powinno trafić także do innych marek.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – przód, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plO słuszności tej hybrydy świadczy przede wszystkim elastyczność. Dzięki temu, iż to jednostka elektryczna odpowiada za napędzanie, flagowy Nissan gwałtownie reaguje na „gaz”. To też wpływa przyjemność z jazdy.
Ostrzejsze traktowanie auta na dłuższym dystansie będzie oznaczało konieczność generowania odpowiedniej ilości energii. To oznacza, iż silnik spalinowy będzie pracował na wysokich, jednostajnych obrotach. Efekt może więc przypominać napęd z RAV4, gdzie występuje skrzynia e-CVT.
Ile kosztuje flagowy Nissan X-Trail?
Z cennika znikła bazowa wersja spalinowa, która byla oparta na konwencjonalnym silniku benzynowym. Klienci muszą zatem postawić na układ e-POWER z napędem do wyboru: FWD lub e-4ORCE. Za 189 900 zł można kupić ten drugi wariant w nowej wersji N-Trek, co potwierdza oferta delaera.
Nissan X-Trail e-Power e-4ORCE – tył, fot. Wojciech Krzemiński / NaMasce.plTo nowa sztuka z rocznika 2026, którą objęto rabatem z autoryzowanego salonu. Dzięki wspomnianej wersji, flagowy Nissan oferuje m.in.:
- bogaty pakiet asystentów jazdy
- system ProPILOT
- podgrzewane lusterka
- reflektory Full LED
- relingi dachowe
- selektor trybów jazdy
- dostęp bez kluczyka
- system kamer 360 stopni
- cyfrowe zegary
- wyświetlacz head-up
- wirtualne zegary
- elektrycznie regulowane i podgrzewane fotele
- podgrzewaną kierownicę
- rolety przeciwsłoneczne w drugim rzędzie
- podgrzewane siedziska kanapy
Flagowy SUV Nissana z napędem hybrydowym to bardzo dopracowany samochód. Jest praktyczny, świetnie wykonany i mocny. Potrafi być także oszczędny, ale to już zależy od stylu jazdy kierowcy.

8 godzin temu













