Flagowy model Audi kończy swoją historię w Europie. Nie będzie miał żadnego następcy

1 godzina temu

Flagowy model Audi w Europie odchodzi do historii i co gorsza, na widoku nie ma żadnego następcy. Ale choćby nie to jest najgorsze. Niemiecki producent wciąż będzie sprzedawał flagowe A8 w innych częściach świata, co jest chyba jeszcze większym wstydem, niż całkowity koniec. Czy pozostało szansa, aby Audi zaczęło funkcjonować jak przed laty?

Spis treści

  • Audi wycofuje ze sprzedaży w Europie swój flagowy model A8
  • Luksusowy sedan będzie dostępny w innych częściach świata
  • Na chwilę obecną nie mamy co liczyć na jego następcę

Audi kończy historię A8 w Europie

fot. Audi

Niemiecki producent w ostatnich latach doprowadził do końca większość swoich ciekawych egzemplarzy, albo zmiażdżyło je w taki sposób, iż są w najlepszym razie bezużyteczne. A w najgorszym – śmieszne. Nie ma Audi TT, nie ma modelu R8. Kabriolety? Nie ma. Coupé, podobnie jak większość modeli RS – są w tym samym miejscu. RS3 niedługo odejdzie do historii, RS4 jest martwe, podobnie jak RS7.

Kolejnym modelem, który zniknął z mapy Audi jest flagowe A8. Niemiecka firma choćby nie próbowała stworzyć jego następcy. Producent stwierdził, iż A8 „umarło”. Ale nie wszędzie, tylko w Europie. Amerykański przedstawiciel marki przez cały czas ma w swojej ofercie nie tylko A8, ale też S8.

Na czym więc w tej chwili stoimy? Firma będzie produkowała samochód, który był odzwierciedleniem jego postępu. I będzie to robiła w Europie. Ale będzie go sprzedawać poza Europą. W USA będzie to z kolei samochód, który ostatni lifting przeszedł 5 lat temu i jest produkowany od 2017 roku. Czy to jest na pewno dobra wiadomość?

Nie będzie żadnego następcy?

fot. Audi

To już czas, w którym Audi dawno temu powinno mieć w ofercie kolejną generację modelu A8. Ze wszystkimi jego fascynującymi gadżetami. Ale zamiast tego, 10 lat po zaprezentowaniu generacji D5, przez cały czas będzie sprzedawany w USA ten sam samochód. W ramach pakietu Black Optic możemy liczyć oczywiście na nowy wzór felg, ale to chyba trochę za mało jak na kwotę 467 000 złotych.

Czy w kierownictwie niemieckiej marki pozostało ktokolwiek, kto trzeźwo myśli? Na to pytanie nie poznamy odpowiedzi, ale niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż nie. Szereg dziwnych i niezrozumiałych decyzji marki doprowadza ją do punktu, w którym zdaje się powoli nie być powrotu.

Idź do oryginalnego materiału