Defender wygrał Dakar 2026, a teraz chce przenieść część tego doświadczenia na drogi. Producent pokazał Defendera Dakar, czyli limitowaną wersję terenowego modelu opracowaną na bazie rajdowego D7X-R. Samochód zachował sporo rozwiązań z auta, które rywalizowało w najtrudniejszym rajdzie świata.
Drogowy Defender z doświadczeniem z Dakaru
Defender D7X-R zadebiutował w Dakarze 2026 i od razu zaliczył bardzo udany występ. Trzy samochody zajęły pierwsze, drugie i czwarte miejsce w nowej klasie Stock. Na dziesięciu z trzynastu etapów kierowcy Defenderów zajmowali całe podium. Łącznie trzy auta przejechały podczas rajdu około 24 tys. km.
Teraz część zastosowanych tam rozwiązań trafi do samochodu, którym będzie można legalnie poruszać się po drogach.
Defender Dakar korzysta z tej samej architektury nadwozia, skrzyni biegów i układu napędowego co D7X-R. Rajdowy samochód bazował z kolei na Defenderze OCTA.
4.4 V8 i 635 KM
Pod maską znalazł się 4,4-litrowy silnik V8 z dwiema turbosprężarkami. W wersji drogowej jednostka nie musi spełniać ograniczeń stosowanych podczas zawodów, dlatego rozwija pełne 635 KM i 750 Nm. Producent zastosował także dodatkowe chłodzenie.
Defender nie podał jeszcze osiągów samochodu. Na razie nie znamy więc przyspieszenia od 0 do 100 km/h ani prędkości maksymalnej.
35-calowe opony i zawieszenie z rajdówki
Jeszcze ciekawiej wygląda podwozie. Defender Dakar otrzyma 35-calowe opony terenowe na kutych, 20-calowych felgach. Samochód ma również zwiększony prześwit i szerszy rozstaw kół.
Zamiast seryjnego rozwiązania zastosowano sprężyny śrubowe oraz amortyzatory Bilstein Advanced Dampers opracowane z wykorzystaniem doświadczeń z motorsportu. Do tego dochodzą nowe tryby jazdy Dunes i Gravel.
Najbardziej nietypowym dodatkiem jest jednak Flight Mode. System został opracowany dla rajdowego D7X-R i ma pomagać podczas skoków. Jego zadaniem jest kontrolowanie zachowania samochodu w powietrzu oraz łagodzenie lądowania.
Wygląda jak samochód z rajdu
Defender Dakar nie próbuje ukrywać swojego pochodzenia. Samochód otrzymał między innymi węglową maskę, podwyższone wloty powietrza z włókna węglowego, poszerzone nadkola z widocznymi nitami oraz dodatkowe osłony podwozia.
Na dachu zamontowano dodatkowe lampy, a z tyłu pojawiła się zaślepka klapy bagażnika. Nie zabrakło również charakterystycznych chlapaczy.
Najbardziej rozpoznawalne będzie jednak malowanie. Producent jako główną wersję zapowiada połączenie Dakar Sand z dachem Yanbu Turquoise, nawiązujące do kolorów zwycięskiego D7X-R.
W środku tylko cztery miejsca
Kabina będzie miała układ 2+2. Z przodu znajdą się specjalne fotele inspirowane rozwiązaniami rajdowymi. Opcjonalnie będzie można zamówić także czteropunktowe pasy bezpieczeństwa.
Tylną część wykorzystano również praktycznie. Przewidziano miejsce na kaski rajdowe, a w bagażniku pojawi się specjalny uchwyt na koło zapasowe i kompresor.
Defender Dakar trafi do klientów w 2027 roku
Na razie pokazano samochód w formie Design Preview Model, więc producent nie ujawnił jeszcze wszystkich danych technicznych ani ceny.
Defender Dakar będzie limitowany, a rezerwacje mają ruszyć na początku 2027 roku. Więcej informacji na temat specyfikacji producent zamierza ujawnić podczas Dakaru 2027 w Arabii Saudyjskiej.
To jeden z tych przypadków, w których hasło „auto z rajdu na drogę” nie jest tylko marketingowym skrótem. Defender rzeczywiście przenosi do wersji drogowej sporą część rozwiązań opracowanych dla D7X-R.















