Zima była coraz bliżej, a moje auto ciągle na letnich oponach. Podpowiadam, jak wybrałem opony zimowe do małego auta

2 tygodni temu

Pierwszy poranny poślizg dał mi do myślenia…

Wstaję, jem śniadanie, ubieram się i wychodzę z domu. Niby normalny poranek, ale po kościach czułem, iż wydarzy się coś niedobrego. Pierwszy sygnał dostałem wcześnie rano, kiedy jechałem do pracy tą samą trasą co zawsze. Asfalt wyglądał tylko na wilgotny, ale przy delikatnym hamowaniu przed skrzyżowaniem auto pojechało dalej, niż powinno. Nie doprowadziłem do żadnej kolizji, ale przez chwilę naprawdę poczułem, iż tracę kontrolę. Wtedy dotarło do mnie, iż zima jest bliżej, niż chciałem przyznać.

Do tej pory odkładałem wymianę opon, bo wydawało mi się, iż jeszcze mam czas. Małe auto zwykle prowadziło się lekko i przewidywalnie, więc trochę zlekceważyłem pierwsze chłodne poranki. Po tym poślizgu wiedziałem już, iż jazda na letnim ogumieniu przestała być rozsądnym rozwiązaniem i musiałem coś zrobić.

Sprawdziłem opony zimowe na https://allegro.pl/listing?string=opony+zimowe+145+70+r13 z racji, iż mam typowe kompaktowe auto do jazdy po mieście. Wybór był spory wśród używanych i nowych opon, a ja w tym momencie nie wiedziałem, jakie powinienem zamówić do swojego auta.

Kiedy temperatura spada, letnie opony przestają sobie radzić?

Już wczesną jesienią letnie opony zrobiły się twardsze, a auto gorzej reagowało na hamowanie i skręcanie. Niby jechałem ostrożnie, ale czułem, iż samochód nie trzyma się drogi tak pewnie, jak wcześniej. gwałtownie zauważyłem kilka konkretnych sygnałów:

  • auto potrzebowało więcej miejsca, żeby spokojnie wyhamować;
  • przy ruszaniu na mokrej nawierzchni koła łatwiej traciły przyczepność;
  • na zakrętach czułem lekkie pływanie przodu auta;
  • kierownica dawała mniej pewne wyczucie drogi;
  • po przejechaniu przez błoto pośniegowe samochód robił się nerwowy – po prostu nie współpracował ze mną;
  • każde mocniejsze hamowanie wymagało ode mnie większej ostrożności.

Nie chodziło tylko o śnieg, bo największy problem pojawiał się właśnie na zimnym, mokrym asfalcie. W małym aucie takie różnice czuć od razu, szczególnie przy hamowaniu i szybkim skręcie. Wtedy nie pozostało mi nic innego, jak gwałtownie znaleźć zimowy komplet ogumienia i umówić termin w warsztacie wulkanizacyjnym.

Jak dobrałem opony zimowe do małego auta?

Gdy już doszło do tego, iż musiałem zamówić opony do auta, nie chciałem pierwszego lepszego kompletu za najniższą cenę. Jak miałem coś kupić, to chciałem, żeby był to produkt na lata eksploatacji – co najmniej kilka sezonów zimowych.

Zacząłem więc od sprawdzenia aktualnego rozmiaru opon, zaleceń producenta auta i telefonu do przyjaciela, który jest mechanikiem. Dowiedziałem się, jak wybierać nowe ogumienie na zimę i przystąpiłem do działania. Przez platformę zakupową Allegro trafiłem na różne produkty, np. opony zimowe Tracmax X-privilo S130 145/80R13 75 T albo Dębica Frigo 2 145/70R13 71 T.

Jedni polecali szerokie modele premium, inni twierdzili, iż do małego auta wystarczy budżetowy komplet. Postanowiłem podejść do tematu praktycznie i dobrać opony do własnego stylu jazdy, a nie tylko do reklam czy rankingów.

Na jakie parametry zwróciłem największą uwagę?

Nie chciałem ryzykować źle dobranego modelu ogumienia, bo ktoś kiedyś powiedział mi, iż choćby w małym aucie ma to wpływ na prowadzenie i bezpieczeństwo. Największą uwagę zwróciłem na:

  • rozmiar 185/65 R15 zgodny z homologacją producenta mojego auta;
  • oznaczenie 3PMSF oraz symbol płatka śniegu na tle trzech szczytów górskich;
  • szerokość opony, bo w małym aucie węższy model lepiej radzi sobie na śniegu i błocie pośniegowym;
  • wysokość profilu wpływającą na komfort jazdy i tłumienie nierówności zimą;
  • kierunkowy bieżnik z gęstą siecią lameli poprawiających przyczepność na śniegu;
  • głębokość rowków odpowiedzialnych za odprowadzanie wody oraz ograniczenie aquaplaningu;
  • klasę przyczepności na mokrej nawierzchni oznaczoną na etykiecie UE.

Sprawdzałem również opinie kierowców jeżdżących podobnymi samochodami. Interesowało mnie przede wszystkim to, jak dane opony zachowują się podczas codziennej jazdy po mieście, przy hamowaniu i ruszaniu pod górkę. To pozwoliło mi łatwiej odrzucić modele, które dobrze wyglądały tylko w tabelach parametrów.

Gdzie szukałem opon zimowych do swojego samochodu?

To okazało się już przyjemnością, bo nie musiałem jeździć po lokalnych sklepach albo kupować nowego kompletu w zakładzie wulkanizacji, który mógłby narzucić sobie dodatkową marżę. Sprawdziłem produkty dostępne na Allegro i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Znalazłem opony zimowe 145 70 R13, ale potrzebowałem innych – 185/65 R15. Takie też znalazłem i to w całkiem przyjemnej cenie, bo za komplet zapłaciłbym poniżej 1500 zł.

Z mojej perspektywy szukanie opon zimowych online było wygodne, bo w jednym miejscu mogłem porównać wiele produktów, ceny, parametry i dostępność. To zależy, ile zostałoby mi czasu w podjęcie decyzji. Ja stwierdziłem, iż wezmę 2-3 dni urlopu w pracy i poczekam na dostawę zamówionych opon zimowych z Allegro. Mogłem spokojnie porównać produkty, sprawdzić sprzedawcę, opinie i warunki zakupu, więc decyzję podjąłem bez pośpiechu.

Nowe czy używane opony zimowe – co wybrałem?

Ostatecznie postawiłem na nowe opony zimowe, bo zależało mi na pełnej przyczepności i pewnym zachowaniu auta podczas codziennej jazdy. Przy używanych modelach trudno było mi realnie ocenić stan mieszanki gumy, wcześniejsze zużycie i sposób przechowywania. Uznałem, iż przy elemencie mającym bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo nie warto szukać oszczędności za wszelką cenę, ale brałem też pod uwagę używane opony zimowe – przecież można trafić na produkt godny uwagi i zaufania.

Gdybym wybierał używany komplet, najpierw sprawdziłbym datę produkcji DOT. Dla mnie akceptowalny byłby wiek maksymalnie około 4-5 lat, pod warunkiem iż opony nie mają pęknięć, wybrzuszeń, nierównego zużycia ani śladów napraw po poważnych uszkodzeniach. Zwróciłbym też uwagę na głębokość bieżnika, gdzie przy oponach zimowych szukałbym minimum około 5-6 mm, bo zbyt płytki bieżnik gorzej odprowadza błoto pośniegowe i słabiej pracuje na śniegu.

Skąd to wiem? Sporo rozmawiałem ze znajomym mechanikiem, a przy okazji uciąłem sobie pogawędkę z wulkanizatorem w momencie wymiany. Dostałem taką dawkę informacji, którą zapamiętam na długo. choćby zastanawiałem się, czy nie zapisać wszystkiego w notatniku, bo za kilka lat pewnie znów stanę przed wyborem nowego kompletu opon zimowych.

Jak zachowuje się moje auto po wymianie na opony zimowe?

Po wymianie przestałem mieć wrażenie, iż samochód „płynie” po drodze przy niższych temperaturach. choćby podczas ruszania pod lekką górkę koła nie traciły już tak łatwo trakcji. W małym aucie takie zmiany naprawdę czuć i właśnie dlatego dobrze dobrane opony zimowe mają ogromne znaczenie dla komfortu oraz bezpieczeństwa jazdy.

Dzisiaj wiem jedno – nie warto zostawiać wymiany na ostatnią chwilę. Dobre opony zimowe poprawiają kontrolę nad autem nie tylko podczas śniegu, ale też na zimnym i mokrym asfalcie. jeżeli codziennie jeżdżę do pracy, robię zakupy albo pokonuję krótkie miejskie trasy, gwałtownie odczuwam, jak duży wpływ na jazdę ma odpowiednia przyczepność na śniegu i zimnym asfalcie.

Jak mogę podsumować moją historię? Zlekceważyłem wymianę opon przed zimą, aż pierwszy poranny poślizg pokazał mi, iż letnie ogumienie nie daje już pewnej kontroli na zimnym i mokrym asfalcie. gwałtownie sprawdziłem rozmiar, oznaczenia, bieżnik, przyczepność na śniegu i dostępne produkty na Allegro, a ostatecznie wybrałem nowe opony zimowe do małego auta. Po wymianie samochód zaczął prowadzić się stabilniej, lepiej hamować i pewniej ruszać, dlatego dziś wiem, iż dobrych opon zimowych nie warto odkładać na ostatnią chwilę.

Idź do oryginalnego materiału