
Z jednej strony rosnąca liczba połączeń i przybywających pasażerów, z drugiej: tabor, który nie jest z gumy. Następne lata muszą upłynąć pod znakiem kompromisów.
Liczba pasażerów rośnie z roku na rok i samo PKP Intercity zbliża się do 100 mln przewiezionych podróżnych. W ciągu ostatnich 10 miesięcy obsłużono 81 mln osób, a według szacunków cały 2026 zamknie się w 97 mln. Wzrasta także liczba połączeń – od 13 grudnia, kiedy zacznie obowiązywać zimowy rozkład jazdy, przewoźnik uruchamiać będzie 600 połączeń dziennie. Teraz jest to 530.
Przy tym liczba pociągów i wagonów aż tak gwałtownie nie rośnie. Niestety. W rozmowie z radiem RMF FM Piotr Malepszak przyznał, iż do pełni szczęścia PKP Intercity brakuje 300 wagonów.
– Nie mamy dziś wystarczającej liczby wagonów, żeby przewieźć wszystkich na siedząco – przyznaje wprost przedstawiciel resortu.
Stąd niedawne plany, aby w pociągach PESA Dart dało się podróżować na stojąco. A kiedy taborowe braki zostaną uzupełnione? Wiceszef ministerstwa infrastruktury każe uzbroić się w cierpliwość, bowiem dostawy zakupionych już składów „docelowo będą w perspektywie 4 lat”.
PKP Intercity m.in. czeka na piętrowe wagony
To nie koniec zakupów. 2 listopada przewoźnik podpisał umowę z Centrum Unijnych Projektów Transportowych o dofinansowanie zakupu 70 nowych wagonów pasażerskich i 10 lokomotyw elektrycznych.
– Dzięki tej inwestycji, dofinansowanej z programu FEnIKS, poprawi się dostępność komunikacyjna miejscowości położonych na trasie od Przemyśla, przez Rzeszów, Kraków, Katowice i Wrocław, aż po Szczecin. Zwiększy się częstotliwość kursowania i oferta bezpośrednich połączeń na tej ważnej osi kolejowej kraju, która stanowi też część transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T. Pasażerowie będą mogli łatwiej planować swoje podróże bez konieczności przesiadek i szybciej dotrą do celu – podkreślił Jacek Karnowski, wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej.
Nowe pojazdy będą obsługiwać połączenia na ciągu Przemyśl–Rzeszów–Kraków–Katowice–Gliwice–Kędzierzyn-Koźle–Opole–Wrocław–Wołów–Ścinawa–Zielona Góra–Rzepin–Szczecin. Producentem wagonów jest poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych H. Cegielski, natomiast fabryka Newag S.A. z Nowego Sącza dostarczy lokomotywy.
Lekarstwem na taborowe braki są też używane niemieckie wagony
Przewoźnik już zakupił 50 takich składów, a ponieważ się sprawdziły, chce ruszyć po kolejne. Tyle iż to nie takie proste. Wprawdzie „Rzeczpospolita” potwierdzała niedawno, iż PKP Intercity jest „bardzo zainteresowane zakupem od niemieckich kolei kolejnych 96 używanych wagonów”, to Niemcy znowu przesunęli termin składania ofert. Najpierw z lipca na końcówkę listopada, a tym razem z listopada na grudzień.
Są też dobre wiadomości. Wagonów może i brakuje, ale za to pociągi przyspieszą. Piotr Malepszak zapowiedział, iż w przyszłym roku składy pojadą z prędkością 250 km/h. Stanie się tak „w grudniu lub najwcześniej we wrześniu”.
Taka prędkość możliwa będzie na Centralnej Magistrali Kolejowej. Jak informowały Polskie Linie Kolejowe, podróż między Warszawą a południem Polski będzie mogła trwać choćby 25 minut krócej. Dystans 224 km pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a Zawierciem pociąg Pendolino pokona w 57 minut.
Zdjęcie główne: Longfin Media / Shutterstock













