Korzystanie z telefonu podczas jazdy jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków. Od lat jest zakazane, ale wielu kierowców ignoruje przepisy. Francja postanowiła to zmienić i sięgnęła po rozwiązanie, które może naprawdę zaboleć. Nowe zasady nie pozostawiają miejsca na interpretację ani taryfę ulgową.
Od 1 maja w wybranych regionach kraju kierowca przyłapany z telefonem w ręku nie dostanie już tylko mandatu. Straci prawo jazdy na miejscu. Zmiana nie dotyczy całej Francji, ale czterech departamentów: Pas-de-Calais, Lot-et-Garonne, Landes i Charente-Maritime. To jednak wystarczyło, by wywołać ogromne zainteresowanie i dyskusję w całej Europie.
Natychmiastowa konfiskata oprócz mandatu
Co ciekawe, nie jest to nowa ustawa ogólnokrajowa, ale decyzje lokalnych władz. Prefektury mają możliwość wprowadzania dodatkowych środków bezpieczeństwa – i właśnie z niej skorzystały. Największą zmianą jest sposób karania. Zamiast standardowego mandatu kierowca traci prawo jazdy natychmiast, choćby na dwa miesiące. Ta kara obowiązuje równolegle z karami krajowymi, czyli mandatem i punktami karnymi – niebezpieczne zachowanie ma więc podwójne konsekwencje. W jednym z regionów wprowadzono dodatkowo opłatę w wysokości 200 euro, która trafia do organizacji pomagających ofiarom wypadków.
Pierwsze efekty są widoczne niemal od razu. W departamencie Landes w ciągu trzech miesięcy liczba wykroczeń spadła o około 12 procent. Jednocześnie zatrzymano blisko 200 praw jazdy.
Realne zagrożenie
Dane jasno pokazują, iż korzystanie z telefonu znacząco zwiększa ryzyko wypadku. Według analiz ryzyko to może wzrosnąć choćby trzykrotnie. Spojrzenie na ekran przez dwie sekundy podwaja prawdopodobieństwo kolizji. Napisanie wiadomości oznacza kilka sekund jazdy „na ślepo”, co przy większej prędkości przekłada się na setki metrów bez kontroli nad sytuacją.
Szacunki wskazują, iż problem ma ogromną skalę. W Polsce choćby co czwarty wypadek może mieć związek z używaniem telefonu przez kierowcę. To oznacza tysiące zdarzeń rocznie.
Z 21 tysięcy wypadków z zeszłego roku choćby 5 tysięcy mogło mieć związek z używaniem telefonu. Grafika: PolicjaObecna wersja przepisów
W Polsce korzystanie z telefonu podczas jazdy jest zakazane, ale przepisy mają swoje ograniczenia. Regulacje powstały w czasach, gdy telefony jeszcze nie istniały. Obowiązujący przepis zabrania „korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”. Kara wynosi do 500 zł i 12 punktów karnych, co teoretycznie brzmi surowo.
W praktyce egzekwowanie tego prawa jest trudne i zależy głównie od obecności patrolu. W efekcie wielu kierowców nie traktuje zakazu poważnie. Statystyki pokazują, iż świadomość zagrożenia jest wysoka, ale nie przekłada się to na zachowanie na drodze.
Czy taki model trafi do Polski?
Francuskie rozwiązanie pokazuje, iż kluczowa jest nie wysokość mandatu, ale nieuchronność i szybkość kary. Utrata prawa jazdy na miejscu działa na wyobraźnię znacznie mocniej niż późniejsza kara finansowa. Trudno jednak oczekiwać, iż podobny system zostanie wprowadzony od razu w innych krajach. Wymaga to zmian prawnych oraz odpowiedniego zaplecza organizacyjnego. Mimo to przykład Francji stał się impulsem do dyskusji.
Jeśli statystyki przez cały czas będą tak niepokojące, presja na zmiany będzie rosnąć. A wtedy rozwiązania, które dziś wydają się radykalne, mogą stać się nowym standardem.
Źródło: iFrancja, brd24

1 godzina temu












