Jazda po torze pod okiem zawodowych kierowców, nauka prawidłowego pokonywania zakrętów, hamowania i możliwość sprawdzenia najmocniejszych modeli – tak wygląda Alfa Romeo Driving Academy. Ukończyłem szkolenie organizowane na włoskim torze Varano de' Melegari i przekonałem się, iż choćby kierowcy z dużym doświadczeniem potrafią wynieść z niego wiele cennych wskazówek.
Do Alfy Romeo przylgnęło określenie marki tworzącej samochody z pasji. Wystarczy przejechać się Giulią lub Stelvio, aby zrozumieć, skąd bierze się ta opinia. Oba modele choćby po latach od debiutu wciąż należą do najlepiej prowadzących się aut w swoich segmentach. Mają bezpośredni układ kierowniczy, świetnie zestrojone zawieszenie i napęd nastawiony na przyjemność z jazdy.
https://magazynauto.pl/testy/alfa-romeo-stelvio-2-0-gme-turbo-kontra-porsche-macan-t-nieoczekiwany-zwyciezca-porownanie,aid,2744Nic więc dziwnego, iż włoski producent postanowił stworzyć własny program szkoleniowy. Alfa Romeo Driving Academy ruszyła w obecnej formule w 2026 r., choć opiera się na wieloletniej współpracy włoskiej marki ze Scuderia de Adamich. To projekt przygotowany przede wszystkim z myślą o klientach i miłośnikach samochodów Alfa Romeo. Kupujący Giulię lub Stelvio Quadrifoglio mogą wziąć udział w szkoleniu bez dodatkowych opłat, natomiast pozostali otrzymują preferencyjne warunki uczestnictwa w programie organizowanym wspólnie z Varano Driving Academy.
Podczas szkolenia dla mediów na tor przybyły Santo Ficili, czyli szef marki Alfa Romeo.
fot. Maciej Struk/Motor
Cena? W zależności od wybranego szkolenia (Safe, Advanced, Sports oraz Advanced Driving) wynosi od 790 do 2 tys. euro (plus podatek VAT). Zajęcia realizowane są od 1 do 2 dni i realizowane są na torze Varano de' Melegari, położonym około 40 km od Parmy w samym środku tzw. Motor Valley. Skąd ta nazwa? W okolicy znajdują się fabryki Ferrari, Lamborghini, Pagani, Maserati i Ducati.
Grono instruktorów tworzą kierowcy z ogromnym doświadczeniem m.in. w Formule 1 czy w wyścigach długodystansowych.
https://magazynauto.pl/testy/alfa-romeo-156-gta-i-lancia-delta-hf-integrale-evo-ii-gdy-popularne-wloskie-marki-potrafily-produkowac-auta-o-ktorych-sie-marzylo,aid,4219Wszystko zaczyna się od pozycji za kierownicą
Pierwsze zaskoczenie pojawia się jeszcze przed uruchomieniem silnika. Instruktorzy poświęcają sporo czasu prawidłowej pozycji za kierownicą.
To element, który często jest bagatelizowany. Tymczasem wiele osób siedzi zbyt daleko od kierownicy, ma za mocno odchylone oparcie albo nieprawidłowo ustawia wysokość fotela. Efekt? Gorsza kontrola nad samochodem i wolniejsze reakcje w sytuacjach awaryjnych.
Instruktorzy tłumaczą to bardzo obrazowo – choćby najlepsze buty nie będą wygodne, jeżeli kupimy je w złym rozmiarze. Dokładnie tak samo jest z samochodem. choćby najlepsze układy kierowniczy i jezdny nie pomogą, jeżeli kierowca ma niewłaściwą pozycję za kierownicą.
To zaledwie kilka minut, ale już ten element sprawia, iż późniejsza jazda staje się bardziej naturalna.
https://magazynauto.pl/testy/alfa-romeo-r-z-bmw-m3-i-porsche-944-s2-starcie-legendarnych-modeli-w-wersji-cabrio,aid,3424Niedługi, ale wymagający tor
Varano de' Melegari nie imponuje długością. Nitka toru liczy 2350 m, jednak projektanci zmieścili na niej dwie szybkie proste oraz kilka technicznych sekwencji, które gwałtownie weryfikują błędy kierowcy.
Pierwsze okrążenia pokonuję Alfą Romeo Giulią z silnikiem 2.2 turbodiesel. Nie jest to najmocniejsza odmiana w gamie, ale właśnie dzięki temu łatwiej skupić się na technice jazdy zamiast na walce z mocą silnika.
Nawet Giulia z turbodieslem jest samochodem, który daje przyjemność podczas torowej jazdy.
fot. Alfa Romeo
Na prawym fotelu siedzi Rui Águas – portugalski kierowca wyścigowy z ogromnym doświadczeniem. Ma na koncie starty m.in. w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, Formule 3 oraz mistrzostwo świata klasy LMGTE Am, zdobyte za kierownicą Ferrari 458 Italia GT2.
Od początku daje do zrozumienia, iż nie przyjechaliśmy tutaj bić rekordów okrążeń. „Patrz dalej. Samochód pojedzie tam, gdzie kierujesz wzrok” – powtarza niemal przed każdym zakrętem. To jedna z podstawowych zasad jazdy sportowej. Kierowcy bardzo często skupiają wzrok tuż przed maską samochodu, podczas gdy instruktorzy uczą patrzeć choćby kilkadziesiąt metrów dalej.
Problemem nie jest samochód
Tempo rośnie stopniowo. Najpierw nauka polega na poznaniu adekwatnej linii przejazdu, następnie punktów hamowania i balansu masy samochodu.
Co istotne, większość błędów wynika nie z ograniczeń auta, ale z niewłaściwych nawyków kierowcy. Za późne spojrzenie w zakręt, zbyt gwałtowne ruchy kierownicą czy niepotrzebne hamowanie w środku łuku potrafią odebrać znacznie więcej czasu niż kilkadziesiąt dodatkowych koni mechanicznych. To cenna lekcja również podczas codziennej jazdy.
Instruktorzy zachęcają, aby nie bać się używać pełnej siły nacisku na pedał hamulca. Wielu kierowców instynktownie odpuszcza hamowanie, gdy poczuje pracujący ABS. To błąd. Podczas szkolenia można przekonać się, iż elektronika działa znacznie skuteczniej niż odruchy większości kierowców.
https://magazynauto.pl/testy/alfa-romeo-sz-samochod-marzenie,aid,3810Quadrifoglio pokazuje prawdziwy charakter Alfy Romeo
Kulminacją dnia jest jazda modelami z serii Quadrifoglio. 520-konne Giulia i Stelvio pokazują, dlaczego od lat uchodzą za jedne z najbardziej emocjonujących aut w swoich klasach.
Silnik V6 błyskawicznie reaguje na gaz, układ kierowniczy pozostaje niezwykle bezpośredni, a samochód zachęca do coraz odważniejszej jazdy. Jednocześnie dzięki wskazówkom instruktorów łatwo zauważyć, iż śrubowanie czasów na torze nie polega na zwiększaniu agresji w czasie jazdy, ale na płynności.
Giulia Quadrifoglio ma bardzo daleko przesuniętą granicę przyczepności i jest nieprzyzwoicie szybka.
fot. Alfa Romeo
Paradoksalnie najlepsze okrążenia nie są efektem późniejszego hamowania, ale spokojniejszych ruchów kierownicą i wcześniejszego przyspieszania na wyjściu z zakrętu. Jeden z samochodów dysponuje tzw. telemetryką. dzięki czujników daje ona pełny obraz na temat poczynań kierowcy.
Czujniki badają m.in. stopień skrętu kierownicy, czy wychylenie pedału gazu i hamulca. Wynik jest następnie przesyłany do komputera i drukowany. Później ma miejsce analiza danych razem z instruktorem. „Zbyt nerwowo dodajesz gaz na wyjściu z zakrętu, ale zrobiłeś jedno z najszybszych okrążeń w dzisiejszym dniu” – słyszę na koniec.
To szkolenie przydałoby się większości kierowców
Kolejne punkty szkolenia to jazda na czas po torze wytyczonym na placu dzięki słupków oraz ponowny powrót na główną nitkę. W pierwszym przypadku do dyspozycji jest Tonale z układem PHEV, charakterem mocno różniące się od Stelvio i Giulii.
Nie ma bowiem równie szybkiego i precyzyjnego układu kierowniczego, a automatyczna skrzynia biegów mocno odstaje od tej w obu większych modelach. Owszem, Tonale bez problemu radzi sobie z całą próbą, ale to nie to samo, co Stelvio i Giulia.
Powrót na tor w Juniorze okazuje się zaskakująco przyjemnym doświadczeniem. Odmiana Veloce ma silnik elektryczny o mocy 280 KM, o 2,5 cm obniżone zawieszenie względem słabszych wariantów oraz prawdziwą, czyli mechaniczną szperę (Torsen) przy przednich kołach.
To największe zaskoczenie dnia. Choć w ogóle nie brzmi, prowadzi się bardzo stabilnie i przede wszystkim – łatwo. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 5,9 s, a reakcje na gaz są bardzo dobre. Junior nie ma tendencji do wyjeżdżania przodem ani buksowania kół.
Junior Veloce robi doskonały użytek ze swojej szpery typu Torsen przy przednich kołach.
fot. Alfa Romeo
Szpera czyni cuda. W efekcie to auto na suchym asfalcie bardzo skutecznie wyjeżdża z zakrętów. Tyle iż z każdym okrążeniem gwałtownie znika zasięg. Na moje pytanie o to, na ile wystarcza bateria o pojemności 51 kWh (użytkowo), instruktor odpowiada, iż na 20 okrążeń. gwałtownie liczę w głowie – wychodzi ok. 94 km. Niewiele.
https://magazynauto.pl/wiadomosci/alfa-romeo-junior-veloce-pierwsza-jazda,aid,4340Największa granica możliwości tkwi w kierowcy
Po całym dniu spędzonym na torze Varano de' Melegari najważniejszy wniosek nie dotyczy mocy silników, czasów okrążeń czy możliwości modeli Quadrifoglio. Owszem, 520-konna Giulia i Stelvio robią ogromne wrażenie, ale choćby najlepszy samochód nie zastąpi umiejętności osoby siedzącej za kierownicą.
Alfa Romeo Driving Academy pokazuje coś, o czym wielu kierowców zapomina – granica możliwości bardzo często nie tkwi w technice, ale w człowieku. Nowoczesne auta mają świetne zawieszenia, skuteczne hamulce i zaawansowaną elektronikę, ale bez odpowiednich umiejętności trudno w pełni wykorzystać ich potencjał.
Szkolenie Alfa Romeo Driving Academy to przede wszystkim świetny sposób na poznanie najpierw własnych ograniczeń, a później także tych dotyczących samochodu.
fot. Alfa Romeo
Największą wartością takiego szkolenia nie jest więc samo przejechanie się sportowym samochodem po torze. To możliwość zrozumienia, dlaczego zachowuje się on w określony sposób i jak kierowca może poprawić swoje reakcje. Co ciekawe, jak mówią mi instruktorzy, po ukończeniu Alfa Romeo Driving Academy wiele osób nie zaczyna jeździć szybciej. Zaczyna jeździć spokojniej i bardziej świadomie. Wie, kiedy samochód ma jeszcze zapas przyczepności, a kiedy zbliża się granica, której nie warto przekraczać.
I właśnie dlatego podobne szkolenia mają sens. Tor nie jest miejscem, gdzie trzeba śrubować czasy okrążeń. To miejsce, gdzie można bezpiecznie nauczyć się rzeczy, które później przydają się na zwykłych drogach. A Alfa Romeo, marka od lat kojarzona z emocjami, pokazuje przy okazji, iż prawdziwa przyjemność z jazdy nie zaczyna się od liczby koni mechanicznych.
Zaczyna się bowiem od kierowcy, który potrafi je wykorzystać.

1 godzina temu











