W Brukseli realizowane są gorące negocjacje na temat przyszłości megaciężarówek, które budzą emocje także w polskiej branży TSL. Czy pojazdy o zwiększonych gabarytach niebawem pojawią się na europejskich drogach bez ograniczeń? Sprawdzamy, co naprawdę się zmieni dla przewoźników i dlaczego ten temat staje się coraz bardziej kontrowersyjny.

Spis treści:
- Czym są megaciężarówki? Czym jest EMS?
- Jakie zmiany proponuje UE?
- Argumenty zwolenników liberalizacji
- Główne obawy przeciwników
- Co dalej? Harmonogram i kolejne etapy
Czym są megaciężarówki? Czym jest EMS?
Megaciężarówki, nazywane też EMS (od European Modular System), to zestawy drogowe o długości sięgającej choćby 25,25 m i masie do 60 ton (w niektórych krajach), czyli znacznie większe od standardowych ciężarówek z polskich dróg. W ramach systemu EMS możliwe jest elastyczne łączenie naczep i przyczep w ramach modułów. Rozwiązanie to ma podnieść efektywność transportu długodystansowego.
Z jednej strony megaciężarówki są szansą na tańszy i wydajniejszy transport, ale z drugiej obawy budzi wpływ ich eksploatacji na infrastrukturę i bezpieczeństwo oraz uczciwą konkurencję pomiędzy różnymi gałęziami transportu.
Jakie zmiany proponuje UE?
Dopuszczalne masy i wymiary pojazdów określa dyrektywa 96/53/WE, której rewizję przeprowadza właśnie UE w ramach konsultacji między Parlamentem Europejskim, Radą UE i Komisją.
Najważniejsze propozycje obejmują umożliwienie transgranicznych przewozów EMS między państwami, które wyrażą na to zgodę. Dyskutowane są dodatkowe limity masy dla pojazdów zeroemisyjnych. Rewizja obejmuje także uściślenie zasad nadzoru i monitoringu operacji międzynarodowych.
Argumenty zwolenników liberalizacji
Przedstawiciele branży TSL w większości popierają zmiany, ponieważ większe zestawy faktycznie pozwolą przewieźć więcej ładunku jednym pojazdem. Oznacza to nie tylko niższe koszty i mniejsze zużycie paliwa na tonokilometr, ale również może złagodzić problem braku kierowców.
Oczekiwane są dodatkowe limity DMC, które mają rekompensować wyższą wagę baterii i zbiorników wodoru. W Skandynawii i Hiszpanii EMS są już wykorzystywane z sukcesami, poprawiając efektywność łańcuchów dostaw. Polskim firmom mogłyby one dać szansę konkurowania na rynkach Europy Zachodniej.
Główne obawy przeciwników
Jednak nie wszyscy patrzą na megaciężarówki równie przychylnie. Pojawiają się głosy, iż po wprowadzeniu EMS będą one tak mocno konkurencyjne względem kolei, iż zahamują proces dekarbonizacji transportu w UE. Poza tym dłuższe i cięższe zestawy to większe zużycie dróg i mostów, co generuje wyższe koszty utrzymania infrastruktury.
Wątpliwości dotyczą również kwestii bezpieczeństwa, bo przecież dłuższymi pojazdami trudniej się manewruje. Co więcej, według badań tylko ok. 2% obywateli UE popiera wprowadzenie EMS.
Co dalej? Harmonogram i kolejne etapy
Temat megaciężarówek wkracza w decydującą fazę unijnych negocjacji. najważniejsze decyzje zapadną jeszcze w tym roku. Finalny kształt regulacji zostanie ogłoszony po zakończeniu negocjacji, co umożliwi rozpoczęcie wdrożenia ich w poszczególnych krajach. Warto jednak podkreślić, iż nie wszystkie państwa muszą od razu zgodzić się na nowe rozwiązania.
W praktyce każde państwo członkowskie UE będzie mogło zdecydować o dopuszczeniu do ruchu megaciężarówek na swoim terytorium. Możliwe są także różnice regionalne, np. wprowadzenie EMS tylko na wybranych korytarzach transportowych, które spełniają odpowiednie standardy infrastrukturalne.
Innymi słowy, tempo wdrożenia zmian oraz ich zakres będą zależały od będą zależały od decyzji krajowych władz, oraz gotowości infrastruktury drogowej w danym regionie. Oznacza to, iż w części państw i na wybranych trasach megaciężarówki mogą pojawić się szybciej, podczas gdy w innych państwach wdrożenie tych rozwiązań zostanie przesunięte w czasie lub choćby całkowicie zablokowane.

1 dzień temu














