
Pamiętacie mój test przedliftowego Xpenga G6 z końcówki 2025 roku (opublikowany w iMagazine 11/2025)? Chiński smok już wtedy stanowczo celował w Teslę Model Y, oferując świetne osiągi, dojrzałe prowadzenie i przestronne wnętrze.
Już wówczas zapowiadałem, iż niebawem do salonów trafi zmodernizowana wersja, która pokaże jeszcze większy potencjał instalacji 800-woltowej i naprawi jeden z niewielu mankamentów poprzednika – realną prędkość poboru energii. Słowo się rzekło. Przed wami poliftowy Xpeng G6 AWD Performance z rocznika 2026.
Mocniejszy, szybki pod ładowarką (choć tutaj zależy od warunków, szczegóły w dalszej części) i wciąż dający mnóstwo frajdy.

Wygląd zewnętrzny – aerodynamiczna ewolucja
Z zewnątrz auto zachowało swoją opływową sylwetkę zaokrąglonego SUV-a w stylu coupe, inspirowaną amerykańskim hitem, z doskonałym współczynnikiem oporu powietrza wynoszącym 0,248 Cd. Testowany przeze mnie egzemplarz, pokryty opcjonalnym, głębokim lakierem Midnight Black, prezentował się wyjątkowo elegancko i intrygująco.
Brak krzykliwych lotek rekompensuje zlicowana z bryłą linia okien, chowane klamki drzwi i charakterystyczne listwy świetlne LED, które wciąż sprawiają, iż przechodnie oglądają się za nim na ulicy. W topowej wersji AWD Performance nadkola wypełniają potężne, 20-calowe felgi.

Wnętrze – cyfrowe centrum dowodzenia w nowym wydaniu
Po otwarciu drzwi z pozbawionymi ramek szybami wita nas królestwo skrajnego minimalizmu, tym razem w szykownym, jasnym wykończeniu tapicerki Light Gray. Jasna skóra Nappa kapitalnie ożywia kabinę i dodaje jej oddechu. Wnętrze zdominowane jest przez dwa ekrany: potężny, 15,6-calowy wyświetlacz centralny oraz mniejszy, 10,25-calowy ekran cyfrowych zegarów przed oczami kierowcy. Podobnie jak w modelu przedliftowym, fizycznych przycisków tu praktycznie nie ma – prawie każdą funkcję obsługujemy dotykowo z poziomu centralnego interfejsu.
Ekosystem wspiera teraz asystent głosowy „Hey XPENG”, sprawnie działająca nawigacja i bezprzewodowe aktualizacje OTA. Zgrzyt? Wciąż anglojęzyczny interfejs (są też inne języki do wyboru, ale polskiego brak). Gdy testowałem poprzednika sprzed liftingu przedstawiciele marki deklarowali, iż problem „polskości” systemu rozwiąże niebawem stosowna aktualizacja. Niestety, mimo upływu kilku miesięcy pod względem językowym brak zmian.
Gdy ponownie o to zapytałem, przedstawiciel marki unikał podania konkretnych terminów, podobno oczekiwanych zmian językowych być może mamy się spodziewać w tegoroczne wakacje.
Wracając do pojazdu informuję, iż miłośnicy dobrego brzmienia powinni być bardzo zadowoleni z obecności 18-głośnikowego systemu audio XOPERA, który obejmuje m.in. także dwa głośniki wbudowane bezpośrednio w ramiona fotela kierowcy. A skoro o fotelach mowa – w standardzie dostajemy podgrzewanie, wentylację i funkcję masażu dla przedniego rzędu. Pełen luksus. Nie mam uwag.

Napęd i osiągi – cichy potwór
Przejdźmy do konkretów i napędu, bo tu zaszły interesujące zmiany. Dwa silniki elektryczne w poliftowej wersji AWD Performance oddają do dyspozycji kierowcy moc systemową podniesioną do 487 KM (zamiast dotychczasowych 476 KM) i potężne 660 Nm momentu obrotowego. Różnica w cyfrach wydaje się kosmetyczna, ale poprawiono efektywność i – przede wszystkim – zmieniono architekturę elektryczną.
W każdym razie poliftowy G6 AWD Performance to bardzo szybki SUV. Olbrzymia moc przekłada się na natychmiastowe reakcje i genialną dynamikę – mierzący 4,75 metra długości SUV, ważący ponad 2,2 tony, katapultuje się do pierwszej „setki” w zaledwie 4,1 sekundy. Prędkość maksymalna to 202 km/h.
Jednak ważniejsze jest to, iż mimo tak wyśrubowanych parametrów Xpeng G6 nie próbuje zabić kierowcy twardym jak skała zestrojeniem. Niezależne zawieszenie z przodu (podwójne wahacze) i pięciowahaczowe z tyłu stanowi rewelacyjny kompromis między sportową sztywnością a codziennym komfortem.
Układ hamulcowy z wentylowanymi tarczami na obu osiach pewnie wyłapuje tę masę. Dodatkowo kierowca może przebierać w trybach jazdy: ECO, Comfort, Sport, Individual czy wreszcie agresywnym Launch Mode do dynamicznych startów. Tyle iż to nie jest hothatch, a sporych rozmiarów rodzinny SUV, którego charakter raczej nie zachęca do stricte sportowej jazdy, niemniej poczucie dysponowania ponadprzeciętnym potencjałem dynamicznym w żadnym razie wadą nie jest. Na tor bym tego auta nie wyprowadzał (choć oczywiście jest to możliwe), ale znacznie ważniejsze było dla mnie to, iż wyprzedzenie składu ciężarowego na drodze krajowej jest dzięki tej dynamice skrócone do absolutnego minimum.

Bateria i ładowanie – gwóźdź programu
To tutaj poliftowy model błyszczy najjaśniej. W przedliftowej wersji narzekałem, iż choć architektura 800 V to świetny atut, to realne ładowanie na stacjach (uzyskiwałem maksymalnie nieco ponad 185 kW zamiast deklarowanych 280 kW) pozostawiało odrobinę niedosytu. Zgodnie z zapowiedziami, najnowsza odsłona modelu likwiduje ten problem w zarodku. Na papierze Xpeng G6 z rocznika 2026 potrafi przyjąć imponujące 451 kW prądu stałego (DC). Po podpięciu do odpowiednio mocnej stacji producent deklaruje, iż uzupełnienie energii od 10% do 80% zajmie… 12 minut. To zmienia zasady gry i czyni z tego auta prawdziwego pożeracza autostrad. Ale tutaj muszę zwrócić uwagę na istotny aspekt: te 12 minut uzyskamy wyłącznie w idealnych warunkach i przy mocno rozładowanej baterii.
Niestety, nie dane było mi sprawdzić faktycznego tempa ładowania od bardzo niskich wartości do 80%. Ze względu na dość krótki termin użyczenia zwyczajnie nie zdążyłem zużyć odpowiednio dużej porcji energii w trasie. Ale sprawdziłem ten model na szybkiej stacji DC o nominalnej mocy 350 kW (oraz obsługującej 800 V), z tym, iż naładowałem testowany pojazd od 60% do pełna, poniższa infografika odzwierciedla uzyskane przeze mnie moce i krzywą ładowania dla tego zakresu. Jak widać bezpośrednio po podłączeniu moc gwałtownie idzie w górę, ale potem pobór jest już niższy.

Akumulator ma pojemność niespełna 81 kWh (brutto), co przekłada się na oficjalny zasięg rzędu 510 km w cyklu WLTP. Po pełnym naładowaniu, komputer wskazywał w moim przypadku obiecujące 477 km zasięgu.

Podsumowanie i cena
Cennik wersji AWD Performance na rok modelowy 2026 został skalkulowany na 247 900 zł brutto. Tym samym jasno widać, iż Xpeng G6 AWD Performance jest nieco tańszy od topowej Tesli Model Y Performance z napędem na obie osie (ta startuje w tej chwili od 274 990 zł), choć trzeba zauważyć, iż topowa i najszybsza odmiana SUV-a amerykańskiego konkurenta pozostało bardziej dynamiczna (3,5 s do 100 km/h), tylko czy faktycznie aż takiej mocy potrzebujemy? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć.
Chińczycy zaproponowali świetnie wykonane, absurdalnie szybkie i napakowane po dach nowoczesną technologią auto, które przestało być ciekawostką, a stało się pełnoprawną, niezwykle mocną alternatywą dla europejskich i amerykańskich gigantów. Czekam jednak na polskojęzyczny interfejs systemu pokładowego.

Ocena ogólna Xpeng G6 AWD Performance (2026): 5,5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 5/6
- Oprogramowanie: 4,5/6
- Wydajność i ładowanie: 6/6
Plusy:
- Fenomenalna dynamika (0-100 km/h w 4,1 sekundy)
- Rekordowo szybkie ładowanie prądem DC (moc do 451 kW, ale w optymalnych warunkach)
- Bardzo bogate wyposażenie standardowe (w tym fotele z masażem, świetne audio z głośnikami w fotelu)
- Przestronne, świetnie wykończone i jasne wnętrze
- Dojrzałe prowadzenie i znakomity kompromis w zestrojeniu zawieszenia
Minusy:
- Skrajny minimalizm wnętrza oznacza konieczność obsługi niemal wszystkiego z centralnego ekranu
- Brak przedniego bagażnika (frunka) na drobiazgi lub kable
Xpeng G6 AWD Performance – galeria
Jeśli artykuł Test iMagazine: Xpeng G6 AWD Performance (2026) – poprawiony tam, gdzie najbardziej tego potrzebował [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu










