Ten Aston Martin sprawi, iż poczujesz się jak James Bond. Jego cena jest zaskakująco niewielka

2 godzin temu

James Bond i Aston Martin to dwie marki, które brzmią niezwykle naturalnie w duecie. Są połączeniem oczywistym, logicznym i jedynym w swoim rodzaju. Oczywiście brytyjski producent kojarzy się nie tylko z postacią legendarnego szpiega – skojarzeń jest całe mnóstwo. I bez względu na to, o czym akurat byśmy nie wspomnieli, wizja zawsze jest podobna. Luksus, najwyższe osiągi, klasa, prestiż i splendor, którego nie sposób spotkać u konkurencji.

Spis treści:

  • Aston Martin i James Bond – legendarne połączenie
  • Klasyk na własność?
  • Warto zwrócić na niego uwagę
  • Aktualne ceny

Własny Aston Martin – czy to realne?

Skojarzenie Jamesa Bonda i marki Aston Martin jest oczywiste. Choć legendarny agent 007 jeździł wieloma wspaniałymi samochodami, to właśnie Aston jest tym, który najbardziej się z nim kojarzy. A szczególnie DB5, który pojawił się już w Goldfingerze z 1964 roku. Kolejne Astony były na wyposażeniu MI6 czymś oczywistym. Pojawiło się tam DBS, Vantage, Vanquish, DB9, czy DB10. Choć oczywiście podkreślmy – to DB5 jest tym samochodem, który z Bondem kojarzy się najbardziej, chociażby z legendarnych scen w Skyfall, czy No Time to Die – ostatniej części serii z Danielem Craigiem.

fot. Aston Martin Lagonda Limited

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jak niesamowicie byłoby posiadać taki samochód? Własny Aston Martin – taki sam, jak Bonda? Oczywiście wydaje się, iż jest to pomysł z góry skazany na niepowodzenie. Przecież mowa o legendzie motoryzacji, o samochodach sportowych z najwyższej półki, najlepszych, najbardziej zaawansowanych technologicznie, najmocniejszych, najbardziej prestiżowych i luksusowych. To konstrukcje, w których sama nazwa „waży” odpowiednio dużo. Okazuje się jednak, iż taki zakup wcale nie musi być aż tak drogi, jak się wielu osobom wydaje.

Taniej, niż myślałeś?

Warto poszukać wśród modelu DB9, który swoją premierę miał w 2003 roku. To oczywiście jeden z tych Astonów, który również pojawił się w serii filmów z Jamesem Bondem. DB9 to piękny, sportowy grand tourer segmentu G. Mamy tutaj do czynienia z kultową jednostką o pojemności 5,9 litra. To V12, które generuje moc na poziomie 450 koni mechanicznych. A przynajmniej generowało na początku, bo później oczywiście pojawiły się inne wersje, które nieznacznie się różniły. Do tego oczywiście napęd na tylną oś i kapitalne adekwatności jezdne. O kwestiach mechanicznych można by rozprawiać naprawdę długo. Natomiast można podsumować to prostym stwierdzeniem: Aston Martin do legenda a DB9 w niczym nie odstaje od najwspanialszych wzorców brytyjskiej marki.

fot. Aston Martin Lagonda Limited

Natomiast przejdźmy do kwestii najistotniejszej, czyli ceny. Na portalu „Otomoto” rozsądny wybór rozpoczyna się dziś w okolicach 180 tysięcy złotych. Natomiast na stronach zagranicznych wybór jest znacznie większy i znajdziemy tam o wiele tańsze sztuki. Na „Autoscout24” do kupienia są sprawne, piękne egzemplarze DB9 z różnych roczników już od ok. 140 tysięcy złotych. I szczerze – według mnie nie brzmi to wcale źle. A przynajmniej za taki samochód – za kawałek historii – to przecież Aston Martin. W dzisiejszych czasach 140 tysięcy złotych za auto to nie jest kwota, która na kimkolwiek robiłaby wrażenie. Dziś ceny nowego Volkswagena Golfa rozpoczynają się przecież od ok. 120 tysięcy złotych. To daje do myślenia.

Zdjęcia: Aston Martin Lagonda Limited

Idź do oryginalnego materiału