Sytuacja w Wenezueli a rynek ropy. Ryzyko wzrostu kosztów w sektorze TSL.

2 dni temu

Globalny rynek ropy naftowej wykazał się zaskakującym spokojem w obliczu niedawnej amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Mimo istotnego znaczenia geopolitycznego tego wydarzenia, ceny ropy typu Brent pozostały stabilne, co analitycy przypisują przede wszystkim wysokim zapasom oraz utrzymującej się globalnej nadpodaży surowca. Eksperci ostrzegają jednak, iż ta pozorna równowaga może być myląca dla sektora transportu i logistyki, który może odczuć skutki tych zawirowań znacznie dotkliwiej, niż sugerowałaby to sama wycena baryłki ropy na światowych giełdach.

fot. unsplash

Sytuacja na rynku ropy względem wydarzeń w Wenezueli

Kluczowym zagrożeniem dla przewoźników jest powrót zjawiska określanego jako „nożyce diesla”. Wynika ono ze wzrostu tak zwanego spreadu diesla, czyli różnicy między ceną surowej ropy a ceną gotowego oleju napędowego. Sektor transportowy nie kupuje bowiem surowca wprost z wydobycia, ale produkt przetworzony, którego dostępność zależy od struktury przerobu w rafineriach. Wenezuela, podobnie jak wcześniej Rosja, jest dostawcą ropy ciężkiej i zasiarczonej, która jest niezbędna do efektywnej produkcji oleju napędowego w wielu europejskich zakładach. Ewentualne wstrzymanie dostaw tego konkretnego rodzaju surowca może doprowadzić do sytuacji, w której cena diesla będzie rosła znacznie szybciej niż cena samej ropy, powtarzając scenariusz z 2022 roku, kiedy to po inwazji Rosji na Ukrainę spread diesla w hubach takich jak Rotterdam osiągnął poziomy trzykrotnie wyższe od norm historycznych.

Mimo tych ryzyk, fundamenty rynku ropy pozostają w tej chwili solidne. Wenezuela dostarcza na rynek około 800-900 tysięcy baryłek dziennie, co stanowi mniej niż 1 procent globalnej podaży. Dzięki temu choćby całkowite wstrzymanie produkcji w tym kraju mogłoby zostać stosunkowo łatwo skompensowane przez wolne moce produkcyjne w innych państwach. Z tego powodu instytucje finansowe, w tym bank inwestycyjny Goldman Sachs, nie zdecydowały się na podniesienie długoterminowych prognoz cenowych. Analitycy przez cały czas zakładają, iż średnia cena ropy Brent w 2026 roku wyniesie około 56 dolarów za baryłkę, pod warunkiem zachowania obecnej dynamiki rynkowej i dobrego zaopatrzenia.

Obecnie dla światowego rynku ropy zarysowują się dwa główne scenariusze. Pierwszy z nich zakłada stabilizację i presję spadkową na ceny, co byłoby możliwe w przypadku zniesienia sankcji i powrotu inwestorów do Wenezueli. W takim układzie eksport z tego kraju mógłby w średnim terminie wzrosnąć choćby do 3 milionów baryłek dziennie. Drugi scenariusz przewiduje umiarkowany wzrost cen w przypadku przedłużającej się niestabilności politycznej, sabotażu infrastruktury lub dalszego zaostrzania ograniczeń handlowych. Taki obrót spraw utrzymałby tak zwaną geopolityczną premię ryzyka, choć zdaniem ekspertów nie doprowadziłoby to do gwałtownego skoku, a jedynie do przejściowego wzrostu cen o kilka dolarów na baryłce. Dla firm transportowych najważniejsze pozostanie monitorowanie nie tylko globalnych trendów, ale przede wszystkim lokalnych cen paliw na stacjach, które są bezpośrednio uzależnione od kondycji sektora rafineryjnego.

Źródło: Malcom Finance

Idź do oryginalnego materiału