[Gdańsk.pl] Ostatnie pożegnanie Mirosława Zdanowicza

13 godzin temu

Głośny ryk silników motocrossowych rozległ się na Srebrzysku, kiedy do grobu składano trumnę z ciałem Mirosława Zdanowicza – zawodnika i trenera kadry narodowej w motocrossie, przedsiębiorcy, a także radnego miasta Gdańska. Ten dźwięk towarzyszył mu przez całe życie, nie mogło go zabraknąć w trakcie jego ostatniej drogi.

Marzenia, które pchają świat do przodu

Mirosław Zdanowicz zmarł 2 stycznia. Miał 87 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek, 9 stycznia, na Cmentarzu Srebrzysko. Pożegnali go bliscy i przyjaciele, a także gdański samorząd: prezydent Aleksandra Dulkiewicz, jej zastępcy: Piotr Grzelak, Piotr Borawski i Emilia Lodzińska, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak, radni miejscy obecnej oraz poprzednich kadencji. Byli też przedstawiciele Rady Dzielnicy Strzyża, w której działał, przedstawiciele trójmiejskiego biznesu i środowisk motoryzacyjnych.

Fot. Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Kochany Mirku, przyszliśmy dziś przede wszystkim dlatego, aby wyrazić wdzięczność. To, iż jest nas tutaj dzisiaj tak wielu, z różnych środowisk, pokazuje, ile dobra, swojej energii i aktywności, zainteresowania innym człowiekiem wniosłeś do życia miasta Gdańska. Osobiście także doznałam od Ciebie wiele dobra – podkreśliła prezydent Aleksandra Dulkiewicz. – Nie zbudowaliśmy jeszcze Twojego wymarzonego centrum sportów motocrossowych. Pamiętam też, jak wielokrotnie mówiłeś iż “Formuła 1 należy się Gdańskowi”. Nie wiem, czy to się kiedyś uda, ale wiem jedno – ludzie tacy jak Ty, takimi marzeniami, pchają świat do przodu – dodała.

Zawsze z powagą i szacunkiem

W trakcie pożegnania głos zabrał także Aleksander Żubrys, przewodniczący Gdańskiej Rady Seniorów, który podkreślał stałe wsparcie Mirosława Zdanowicza dla gdańskich seniorów oraz lokalnych organizacji pozarządowych.

Znam dobrze życie Mirka. Jego postawa życiowa, to jak osiągał poszczególne szczeble kariery, może być znakomitym przykładem dla młodych ludzi, którzy często nie wiedzą, z jakim trudem budował kiedyś swoją pozycję zawodową, menadżerską, sportową czy samorządową. My, Twoi koledzy, którzy byli z Tobą blisko, wiemy, ile czasu poświęcałeś, nerwów traciłeś, ale zawsze byłeś przykładem znakomitego Gdańszczanina – podkreślał przewodniczący Żubrys. – Byłeś odważny, i wiele osiągnąłeś.

Fot. Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Zmarłego żegnali przede wszystkim jednak najbliżsi. Głos zabrał m.in. wnuk byłego radnego – Filip Olbromski.

W zaciszu Twojego biura odbyliśmy wiele rozmów. Niezależnie od tego, czy byłem dzieckiem czy dorosłym już człowiekiem, zawsze traktowałeś mnie z powagą i szacunkiem. Często stałeś nieco z boku, uważnie obserwowałeś, ale zawsze wiedziałeś jak wskazać adekwatny kierunek w życiu – wspominał pan Filip. – Szedłeś przez życie z ogromną siłą, mimo przeciwności, które Cię spotykały.

Sportowiec, biznesmen, samorządowiec

Mirosław Zdanowicz urodził się w czerwcu 1938 roku w Wołkowysku, na ówczesnych Kresach II RP (obecnie – Białoruś). Był synem maszynisty kolejowego Adolfa Zdanowicza i bratem Elwiry, którzy w 1942 r. zostali rozstrzelani przez Niemców w Białymstoku za przynależność do zbrojnego podziemia niepodległościowego i służbę w Armii Krajowej.

Miał 7 lat, gdy wraz z mamą Zofią w lipcu 1945 r. zamieszkali w Gdańsku, w dzielnicy Wrzeszcz.

Od 1956 r. był członkiem Gdańskiego Auto Moto Klubu. W 1964 r. został mistrzem Polski w motocrossie, rok później – wicemistrzem. W latach 1970 – 1990 był trenerem kadry narodowej w motocrossie, od 1978 do 1990 trenerem-kierownikiem wyszkolenia w Gdańskim Auto Moto Klubie „Budowlani”.

Od 1987 r. był właścicielem firmy PHU Zdanowicz, działającej na rynku motoryzacyjnym – autoryzowany dealer samochodowych marek Subaru, Suzuki, Mazda, SsangYong i motocykli Harley-Davidson.

Radnym został w 2004, przejmując mandat po Annie Fotydze. Z listy Platformy Obywatelskiej ponownie wybrany na radnego na kadencję 2006-2010. Z listy tej partii został także wybrany na radnego na kadencje 2010-2014 oraz 2014-2018.

Źródło: Gdańsk.pl (autor Kamila Grzenkowska), pełna publikacja: TUTAJ
Idź do oryginalnego materiału