Stacje kontroli pojazdów miały wreszcie odetchnąć po podwyżce cen badań technicznych. Tak się jednak nie stało. Najnowsze dane pokazują, iż zadłużenie branży znowu rośnie. Na koniec czerwca 2026 roku sięgnęło już 94,4 mln zł.
Podwyżka ceny podstawowego badania technicznego z 98 do 149 zł miała poprawić sytuację finansową stacji kontroli pojazdów. Problem w tym, iż koszty prowadzenia działalności również poszły w górę, a branża przez lata funkcjonowała przy praktycznie zamrożonych stawkach.
Efekt? Zaległe zadłużenie sektora pozostałych badań i analiz technicznych wynosi w tej chwili 94,4 mln zł. To o 7,46 mln zł więcej niż rok wcześniej, czyli wzrost o 8,6 proc.
Co więcej, zwiększyła się również liczba firm mających problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań. Na koniec czerwca było ich 350, podczas gdy rok wcześniej 325.
Podwyżka ceny przeglądu nie rozwiązała problemu
Sama podwyżka opłat za badania techniczne była wyczekiwana przez branżę od lat. Wcześniej podstawowe badanie samochodu kosztowało 98 zł i przez długi czas cena pozostawała bez zmian, mimo rosnących kosztów pracy, energii czy utrzymania wyposażenia.
Nowa stawka wynosi 149 zł, ale z perspektywy części przedsiębiorców to przez cały czas może być za mało, żeby nadrobić lata wzrostu kosztów.
I właśnie tutaj pojawia się kolejna zmiana, która może mieć dla kierowców spore znaczenie.
Cena badania technicznego ma być automatycznie waloryzowana
Projektowane przepisy mają wprowadzić automatyczną waloryzację opłat za badania techniczne. Zamiast kolejnych wieloletnich dyskusji nad podwyżką, stawki miałyby być aktualizowane co trzy lata na podstawie skumulowanego wskaźnika inflacji CPI publikowanego przez GUS.
Dla stacji oznacza to bardziej przewidywalne przychody. Dla kierowców – niestety – możliwość tego, iż badanie techniczne samochodu będzie z czasem coraz droższe.
Na tym jednak nie koniec.
Spóźnisz się z przeglądem? Zapłacisz znacznie więcej
Nowe przepisy zakładają również wyższe opłaty za badanie wykonane po terminie.
Przy opóźnieniu wynoszącym tydzień stawka ma wzrosnąć o 100 proc. o ile kierowca spóźni się z badaniem o ponad 90 dni, opłata ma być wyższa aż o 300 proc.
To oznacza, iż kierowcy, którzy odkładają przegląd na później, będą mieli znacznie mniej powodów, żeby dalej zwlekać.
Dodatkowo planowane są bardziej szczegółowe kontrole emisji spalin. Samochody niespełniające wymaganych norm mogą być kierowane na dodatkowe badanie techniczne.
Stacje kontroli pojazdów też będą musiały zainwestować
Podwyżki opłat i dodatkowe opłaty dla spóźnialskich mogą poprawić przychody SKP, ale branża dostanie również nowe obowiązki.
Jednym z nich będzie dalsza cyfryzacja badań technicznych. Czytniki OBD II/EOBD mają korzystać z jednolitego protokołu komunikacyjnego i automatycznie przekazywać określone dane z samochodu do odpowiedniego rejestru.
W praktyce oznacza to, iż część stacji będzie musiała zaktualizować oprogramowanie albo kupić nowy, certyfikowany sprzęt.
Czyli z jednej strony więcej pieniędzy za badania, a z drugiej – kolejne wydatki.
Problem SKP może więc gwałtownie nie zniknąć
Dane BIG InfoMonitor pokazują, iż sama podwyżka ceny badania technicznego nie wystarczyła, aby zatrzymać wzrost zadłużenia branży. 94,4 mln zł zaległości i 350 firm mających problemy z płatnościami to przez cały czas sporo.
Nowe przepisy mogą poprawić sytuację stacji, szczególnie dzięki regularnej waloryzacji opłat. Trudno jednak oczekiwać, iż wszystko zmieni się z dnia na dzień.
Zwłaszcza iż SKP czeka jednocześnie sporo inwestycji związanych z cyfryzacją i nowymi wymaganiami technicznymi.
Dla kierowców najważniejszy wniosek jest natomiast prosty: badania techniczne raczej nie będą już usługą, której cena przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat pozostanie niemal niezmieniona.















