Sieci komórkowe razem. Cel: odebrać Starlinkowi telefony

konto.spidersweb.pl 6 godzin temu

Starlink chce zamieniać satelity w maszty komórkowe. Europejskie Orange, Vodafone, Telefónica i Deutsche Telekom mogą odpowiedzieć wspólną usługą.

Cztery firmy, których sieci obejmują sporą część europejskich telefonów, mogą połączyć siły w kosmosie. Deutsche Telekom, czyli grupa stojąca za marką T-Mobile, Orange, Vodafone i Telefónica prowadzą wstępne rozmowy o stworzeniu konsorcjum oferującego łączność satelitarną bezpośrednio ze telefonami. Zwykły telefon ma po utracie zasięgu naziemnego zobaczyć satelitę jak kolejny, niezwykle wysoko zawieszony maszt komórkowy.

Czterech gigantów chce jednego kawałka nieba

Według informacji ujawnionych przez Bloomberg europejscy operatorzy rozważają złożenie wspólnego wniosku o przydział części pasma 2 GHz przeznaczonego dla mobilnych usług satelitarnych. Na tym etapie nie powstało jednak jeszcze formalne konsorcjum i nie ma decyzji o złożeniu oferty. Vodafone, Orange i Telefónica odmówiły Reutersowi komentarza, a Deutsche Telekom nie odpowiedział na pytania.

Sam moment rozpoczęcia rozmów trudno jednak uznać za całkowicie przypadkowy. W maju Komisja Europejska przedstawiła nowy model rozdysponowania pasma MSS 2 GHz po wygaśnięciu dotychczasowych zezwoleń w maju 2027 r. Chodzi dokładnie o zakresy 1980-2010 MHz dla transmisji z Ziemi do satelity oraz 2170-2200 MHz w przeciwnym kierunku.

To szczególnie atrakcyjne częstotliwości dla technologii Direct-to-Device, ponieważ można wykorzystać je do zapewnienia łączności zwykłym telefonom bez osobnej anteny satelitarnej. I właśnie o europejską część tego tortu mają walczyć cztery telekomy.

Unia podzieli pasmo na 3 części

Plan Komisji jest ciekawszy niż zwykła, standardowa aukcja częstotliwości. Aż 1/3 pasma ma zostać przeznaczona na zastosowania rządowe – łączność krytyczną, bezpieczeństwo i wojsko. Usługę tę ma zapewniać operator europejski, a system powinien w przyszłości integrować się z unijną infrastrukturą IRIS². Pozostałe 2/3 przeznaczono na rynek komercyjny.

Połowa tej części, czyli kolejna 1/3 całego dostępnego pasma, ma zostać zarezerwowana dla operatorów z UE wchodzących na rynek. O ostatnią 1/3 będą mogły walczyć zarówno podmioty europejskie, jak i zagraniczne.

To właśnie ta konstrukcja zmienia pozycję Starlinka. SpaceX przez cały czas może starać się o częstotliwości, ale nie dostaje automatycznie dostępu do całego zasobu. Na Spider’s Web opisywaliśmy już, iż SpaceX ostro skrytykował ten pomysł. Firma argumentowała, iż ograniczenie dostępnego widma dla podmiotów spoza UE może pogorszyć jakość przyszłych usług satelitarnych.

Bruksela patrzy na to jednak inaczej. Częstotliwość radiowa jest ograniczonym zasobem i Komisja chce wykorzystać moment wygasania starych licencji, aby stworzyć przestrzeń dla europejskiej konkurencji.

Satelita ma udawać zwykły maszt

Najważniejszą zmianą nie jest jednak narodowość operatora, tylko sposób korzystania z satelity. Dzisiejszy Starlink kojarzymy przede wszystkim z terminalem ustawionym na dachu, balkonie albo przy kamperze. Direct-to-Device usuwa ten element, bo satelita ma komunikować się bezpośrednio ze zwykłym telefonem korzystającym z technologii komórkowej. Z punktu widzenia telefonu konstelacja staje się pozaziemską warstwą sieci mobilnej.

To bardzo trudne technicznie, bo telefon ma malutką antenę i niewielką moc nadajnika, a satelita znajduje się setki kilometrów dalej. Nowa generacja wielkich anten satelitarnych oraz standardy 5G NTN pozwalają jednak stopniowo zamykać tę lukę. Na początku podobne usługi oferowały głównie SMS-y i komunikację awaryjną. Nowy cel to już połączenia głosowe i transmisja danych. Komisja Europejska wprost wskazuje, iż pasmo 2 GHz jest wystarczająco szerokie, aby obsługiwać nie tylko wiadomości i rozmowy, ale również internet szerokopasmowy.

Najdziwniejsze jest to, iż T-Mobile już dogadał się wcześniej ze Starlinkiem

Pomysł wygląda jak budowa frontu przeciwko SpaceX, ale rzeczywiste relacje pomiędzy firmami są znacznie bardziej skomplikowane. Deutsche Telekom w marcu podpisał już umowę właśnie ze Starlinkiem.

Operator chce od 2028 r. uruchamiać Satellite-to-Mobile w kilku swoich europejskich sieciach. Porozumienie obejmuje 10 państw i ma zapewniać dane, połączenia głosowe oraz wiadomości przesyłane bezpośrednio pomiędzy telefonami i satelitami Starlinka. Deutsche Telekom może więc jednocześnie przygotowywać usługę ze SpaceX i rozmawiać o europejskim konsorcjum, które będzie z nim konkurować o częstotliwości.

Nie jest to tak absurdalne, jak wygląda. Telekomy nie chcą uzależniać przyszłej części swojej sieci od jednego dostawcy. Dla nich satelita jest kolejną warstwą infrastruktury, którą mogą kupić od różnych producentów zależnie od kraju, ceny, dostępnego pasma i wymagań regulacyjnych.

Vodafone postawił na innego Amerykanina

Vodafone obrał jeszcze inną drogę. Wspólnie z amerykańskim AST SpaceMobile utworzył Satellite Connect Europe – spółkę z siedzibą w Luksemburgu, która ma sprzedawać operatorom w Europie szerokopasmową łączność Direct-to-Device.

System AST SpaceMobile wykorzystuje ogromne satelity BlueBird zaprojektowane specjalnie do bezpośredniej komunikacji ze standardowymi telefonami 4G i 5G. Vodafone zdążył już podpisać porozumienia dotyczące wdrożeń m.in. w Hiszpanii i Portugalii. W tym drugim kraju komercyjna usługa ma wystartować do końca 2027 r. Co jeszcze ciekawsze, do ekosystemu Satellite Connect Europe dołączyło również Orange.

Francuzi podpisali w marcu porozumienie z AST SpaceMobile i Vodafone, a w drugiej połowie tego roku mają przeprowadzić w Rumunii demonstrację obejmującą SMS-y, rozmowy oraz dane. Orange już wcześniej uruchomił we Francji własną usługę Message Satellite opartą na innym partnerze.

Opisywaliśmy ją na Spider’s Web jeszcze przed komercyjnym startem. Początkowo pozwalała wysyłać wiadomości satelitarne na wybranych Pixelach, pokazując jednocześnie, jak operatorzy zaczynają dokładać kosmos do zwykłej sieci komórkowej.

Wspólna oferta nie oznacza wspólnych satelitów

Tu tak naprawdę pojawia się największa niewiadoma nowego projektu. Orange, Deutsche Telekom, Vodafone i Telefónica są ogromnymi operatorami telekomunikacyjnymi, ale nie dysponują wspólnie gotową konstelacją, którą mogliby jutro skierować nad Europę. Wygranie częstotliwości rozwiązuje problem prawa do nadawania. Nie rozwiązuje jednak problemu satelitów.

Nie wiadomo więc jeszcze, jaki dokładnie model miałoby przyjąć potencjalne konsorcjum. Mogłoby współpracować z istniejącym operatorem satelitarnym, wykorzystać kilka konstelacji albo zbudować strukturę, w której telekomy zachowują kontrolę nad klientem i siecią naziemną, a część kosmiczna jest dostarczana przez partnera.

Dotychczasowe umowy z AST SpaceMobile i Starlinkiem pokazują, iż właśnie taki model jest bardzo prawdopodobny. Dlatego oczywiście nie należy przedstawiać rozmów jako zapowiedzi europejskiego Starlinka budowanego przez T-Mobile i Orange. Na razie walczą przede wszystkim o prawo do korzystania z europejskiego pasa autostrady radiowej.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Hadrian, Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału