Coraz częstsze fale upałów jasno pokazują, iż klimatyzacja w samochodzie to już nie luksus, ale element wpływający na komfort i bezpieczeństwo jazdy. Latem pozwala utrzymać rozsądną temperaturę w kabinie, a przez cały rok pomaga osuszać powietrze i ograniczać parowanie szyb. Problem w tym, iż układ klimatyzacji może przez długi czas działać pozornie poprawnie, mimo iż pracuje już w niekorzystnych warunkach. Podpowiadamy, kiedy warto jechać do serwisu, ile kosztuje obsługa klimatyzacji i które czynności można bezpiecznie wykonać samemu.
W nowym samochodzie sprawny układ klimatyzacji jest szczelny i potrafi działać przez wiele lat bez konieczności uzupełniania czynnika chłodniczego. Z czasem dochodzi jednak do naturalnych ubytków. Im starszy samochód, tym ryzyko nieszczelności jest większe. Wraz ze spadkiem ilości czynnika klimatyzacja zaczyna częściej uruchamiać kompresor, próbując utrzymać odpowiednią wydajność chłodzenia. Kierowca przez długi czas może nie zauważać problemu, ale sprężarka pracuje coraz intensywniej, a razem z czynnikiem ubywa także oleju odpowiadającego za jej smarowanie.
Gdy klimatyzacja zaczyna chłodzić wyraźnie słabiej, kompresor może być już mocno zużyty wieloletnią pracą w złych warunkach. Wtedy koszt naprawy rośnie z kilkuset do choćby kilku tysięcy złotych. Dlatego co jakiś czas warto zrobić niedrogi serwis klimatyzacji by uchronić się przed większymi kosztami, czyli naprawami układu.
https://magazynauto.pl/porady/co-zrobic-aby-klimatyzacja-w-aucie-nie-generowala-zbednych-kosztow-i-dostarczala-zdrowe-rzeskie-powietrze,aid,4285Kiedy warto pojechać do serwisu klimatyzacji?
Najbardziej oczywistym sygnałem jest słabsze chłodzenie. jeżeli auto użytkujemy przynajmniej drugi sezon i wyraźnie czujemy, iż klimatyzacja działa gorzej niż wcześniej, warto wykonać pełny serwis z odzyskiem czynnika, próbą szczelności, wytworzeniem próżni i ponownym napełnieniem układu.
Jeśli latem nastawiasz klimatyzację na maksimum wydajności, to najpewniej zaczyna brakować w niej czynnika.
fot. Motor
Niepokojący jest także nieprzyjemny zapach z nawiewów. Zwykle oznacza on zanieczyszczony układ wentylacji, brudny filtr kabinowy albo rozwój grzybów i pleśni w okolicach parownika. W takim przypadku warto zacząć od wymiany filtra kabinowego i odgrzybiania. Można zrobić to w warsztacie albo samodzielnie, używając dostępnych preparatów. Dobrym rozwiązaniem bywa też ozonator, który kosztuje od ok. 200 do 400 zł i przyda się w kilku samochodach. Trzeba jednak pamiętać, iż częste ozonowanie może negatywnie wpływać na niektóre materiały wykończeniowe.
Do serwisu warto pojechać również wtedy, gdy szyby mocniej parują (ale to nie latem), po uruchomieniu klimatyzacji słychać nietypowe stuki, piski lub szumy, kompresor włącza się wyraźnie częściej niż wcześniej albo pod samochodem nie pojawia się woda skraplająca się podczas pracy układu. Brak kałuży pod autem nie zawsze oznacza awarię klimatyzacji, ale może świadczyć np. o problemie z odpływem skroplin.
Jak często serwisować klimatyzację?
Jeżeli układ działa prawidłowo, pełny serwis klimatyzacji nie musi być wykonywany co roku. Zwykle wystarcza regularna kontrola parametrów pracy, sprawdzenie ciśnienia w układzie i wymiana filtra kabinowego. Taki podstawowy przegląd kosztuje zwykle ok. 200-300 zł plus cena filtra.
Pełny serwis, obejmujący odzysk starego czynnika, próbę szczelności, wytworzenie próżni i ponowne napełnienie układu, kosztuje przeważnie ok. 400-700 zł. Najczęściej wykonuje się go co 2-3 lata albo wtedy, gdy klimatyzacja zaczyna działać słabiej, częściej uruchamia kompresor lub pojawiają się inne niepokojące objawy.
Dobrym momentem na kontrolę układu jest wiosna. Po zimie we wnętrzu i układzie wentylacji często gromadzi się wilgoć oraz nieprzyjemne zapachy. Serwis przed sezonem letnim pozwala przygotować klimatyzację do okresu najbardziej intensywnej pracy.
Co obejmuje pełny serwis klimatyzacji?
Podstawą jest kontrola wydajności chłodzenia. Mechanik sprawdza temperaturę powietrza z nawiewów i obserwuje pracę układu po uruchomieniu klimatyzacji. W nowoczesnych samochodach wykonuje się także diagnostykę komputerową, bo układ współpracuje z wieloma czujnikami i elektroniką sterującą. Błędy zapisane w sterowniku mogą pomóc szybciej znaleźć przyczynę problemu.
Pełny, prawidłowy serwis klimatyzacji można przeprowadzić wyłącznie maszyną do tego zaprojektowaną.
fot. Motor
Kolejnym etapem jest odzysk starego czynnika chłodniczego. Maszyna serwisowa odsysa go do zamkniętego zbiornika, waży i pozwala ocenić, ile czynnika ubyło od poprzedniego serwisu. Nowoczesne urządzenia potrafią dodatkowo oddzielić olej i zanieczyszczenia.
Bardzo ważna jest próba szczelności. Warsztat sprawdza, czy czynnik nie ucieka przez przewody, chłodnicę klimatyzacji, połączenia lub inne elementy układu. W zależności od metody stosuje się próbę próżniową, azot albo kontrast UV, który ułatwia lokalizację choćby niewielkich wycieków.
Po odzyskaniu czynnika układ poddawany jest próżni. Z instalacji usuwane są powietrze i wilgoć, które pogarszają wydajność chłodzenia i mogą przyspieszać zużycie kompresora. Ten etap powinien trwać zwykle co najmniej 20-30 minut. Dopiero później układ napełnia się adekwatną ilością nowego czynnika oraz oleju do smarowania sprężarki.
Na końcu mechanik sprawdza ciśnienie po stronie niskiej i wysokiej podczas pracy kompresora. Nieprawidłowe wartości mogą wskazywać m.in. na nieszczelność, zapchany osuszacz, problem z przepływem czynnika albo zużycie któregoś z elementów układu.
Typowe usterki klimatyzacji
Najczęstszym problemem jest niski poziom czynnika chłodniczego. Dotyczy to zwłaszcza samochodów używanych, przy których sprzedający zapewnia, iż klimatyzację wystarczy „nabić”. W praktyce często okazuje się, iż przyczyną jest nieszczelność układu. Koszt naprawy może wynosić od ok. 200 zł do choćby 3000 zł, zależnie od elementu wymagającego wymiany.
Nieszczelności można wykrywać m.in. dzięki kontrastu UV. Nierzadko ich usunięcie bywa dość kosztowne.
fot. Motor
Drugą częstą usterką jest niewłączający się kompresor. Powodem może być zbyt niski poziom czynnika, awaria wentylatora, uszkodzone sprzęgło sprężarki, sama sprężarka, czujniki albo instalacja elektryczna. Tu rozpiętość kosztów jest bardzo duża — od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Zdarza się też uszkodzenie sprzęgła kompresora. Objawem może być charakterystyczne cykanie, wielokrotne próby uruchomienia sprężarki albo niska wydajność chłodzenia. Naprawa kosztuje zwykle od ok. 400 do 1000 zł.
Nie każdy problem z chłodzeniem oznacza jednak awarię układu klimatyzacji. Czasami winny jest układ wentylacji: zużyty silnik dmuchawy, uszkodzone silniczki sterujące klapami nawiewu albo panel sterowania. Objawy to słaby nawiew, głośna praca wentylatora, problemy ze zmianą kierunku nawiewu albo brak możliwości ustawienia siły nadmuchu. Koszt naprawy może zaczynać się od ok. 500 zł, ale w nowszych samochodach, gdzie dostęp do elementów jest trudny, może sięgnąć kilku tysięcy złotych.
https://magazynauto.pl/porady/uszczelniacz-klimatyzacji-czy-preparat-chemiczny-poradzi-sobie-z-awaria-ukladu-test,aid,3445Ile kosztuje serwis klimatyzacji?
Cena zależy od zakresu prac, rodzaju czynnika chłodniczego, lokalizacji warsztatu i aktualnych promocji. Nierzadko przegląd klimatyzacji w ASO kosztuje podobnie jak w warsztacie niezależnym.
Orientacyjne ceny serwisu klimatyzacji:
- podstawowa kontrola układu: 200-300 zł,
- pełny serwis z wymianą czynnika: 400-700 zł,
- wymiana filtra kabinowego: 150-500 zł,
- ozonowanie: 100-150 zł,
- odgrzybianie preparatem: 100-150 zł,
- czynnik R-134a: ok. 150-200 zł za 500 g,
- czynnik R-1234yf: ok. 250-400 zł za 500 g.
Czynniki R-134a i R-1234yf. Czy można je zamieniać?
W starszych samochodach najczęściej stosowano czynnik R-134a. Jest tańszy, szeroko dostępny i dobrze znany warsztatom, dlatego serwis klimatyzacji w takich autach zwykle kosztuje mniej. W nowszych modelach coraz częściej występuje R-1234yf, czyli czynnik nowego typu. Powód jego wprowadzenia nie wynikał z większej skuteczności chłodzenia, ale przede wszystkim z przepisów środowiskowych. R-1234yf ma znacznie niższy potencjał tworzenia efektu cieplarnianego, dlatego spełnia wymagania stawiane nowym samochodom.
Droższy czynnik chłodniczy R-1234yf technicznie może być zastąpiony starszym R-134a, tylko auto przestaje spełniać wymogi homologacyjne. To coś podobnego jak wycięcie filtra DPF.
fot. Motor
W praktyce oznacza to wyższy koszt obsługi, bo warsztaty zostały zmuszone do zakupu nowych maszyn, a czynników nie można mieszać. Sam czynnik R-1234yf też jest droższy. Czasami właściciele aut próbując obniżyć koszty, napełniając układ starszym czynnikiem zamiast nowszego R-1234yf.
Technicznie taka operacja jest możliwa, a układ będzie działał prawidłowo. Mechanik musi mieć jedynie wiedzę na temat ciśnień. Musi zadać inny parametr niż wtedy, kiedy napełnia układ oryginalnym czynnikiem. Warto jednak mieć świadomość, iż po takiej zmianie klimatyzacja nie pracuje już zgodnie ze specyfikacją producenta, a samochód nie spełnia wymagań homologacyjnych.
Co można zrobić samodzielnie?
Najprościej zacząć od regularnego sprzątania wnętrza. Usuwanie resztek jedzenia, kurzu i wilgoci ogranicza rozwój grzybów oraz pleśni. Dzięki temu układ wentylacji dłużej pozostaje świeży i rzadziej wymaga dezynfekcji.
W wielu samochodach samodzielnie można też wymienić filtr kabinowy. Sam filtr kosztuje zwykle 50-200 zł, a wymiana potrafi zająć kilka minut. W niektórych modelach dostęp jest jednak trudny i wymaga demontażu schowka, osłon albo elementów kokpitu. Przy okazji warto dokładnie wyczyścić obudowę filtra, bo często gromadzą się tam liście, kurz i wilgoć.
Preparatów do czyszczenia klimatyzacji, które może kupić każdy, używają również serwisy. Nie ma w tym nic złego czy kontrowersyjnego.
fot. Motor
Możliwa jest również samodzielna dezynfekcja klimatyzacji preparatem za ok. 30-50 zł. Problemem bywa jednak dostęp do parownika, który powinien zostać dokładnie pokryty środkiem dezynfekującym. Dlatego przed zakupem preparatu warto sprawdzić, jak wygląda dostęp w konkretnym modelu auta. Może nie będzie się to opłacało.
Najbardziej kontrowersyjne jest samodzielne „nabijanie” klimatyzacji preparatem z puszki. W starszych samochodach część kierowców decyduje się na takie rozwiązanie, ale zestawy kosztują kilka mniej niż podstawowa usługa w serwisie, a nie pozwalają wymienić oleju, wytworzyć próżni ani sprawdzić szczelności układu. To bardziej półśrodek niż prawidłowy serwis.
https://magazynauto.pl/porady/samodzielne-nabijanie-klimatyzacji-czy-brac-sie-za-taka-czynnosc-we-wlasnym-zakresie-testujemy-zamiennik-czynnika-chlodniczego,aid,4444
2 godzin temu













