Himalayan 450 Mana Black będzie kosztował niespełna 32 tysiące złotych.
Royal Enfield wprowadza na rynek nowy model Himalayan Mana Black Edition, stworzony z myślą o długich podróżach w najtrudniejszych warunkach. Jego nazwa nawiązuje do przełęczy Mana, znajdującej się na wysokości 5610 metrów nad poziomem morza. Z kolei ciemne wykończenie ma być odbiciem surowych skał spotykanych w tej indyjskiej atrakcji turystycznej.
Mana Black Edition został wyposażony w szereg opcjonalnych akcesoriów, takich jak czarne osłony dłoni, sportowe siedzenie rajdowe oraz nowy przedni błotnik. Aby ułatwić ewentualne naprawy ogumienia w trasie, model ten korzysta z opon bezdętkowych, a jego szprychowe obręcze są do tego idealnie przystosowane.








Podwozie to sprawdzona kombinacja – z przodu znajduje się koło o średnicy 21 cali, a z tyłu 17-calowe, co przy skoku obu kół wynoszącym 200 mm zapewnia doskonałe adekwatności terenowe. Nie mogło zabraknąć też podnóżków enduro i szerokiej kierownicy. Jazdę na stojąco ułatwia wąskie siedzenie, odpowiednio wyprofilowany zbiornik paliwa oraz nieco węższa, a zarazem wzmocniona rama. Wygodne nawigowanie umożliwia okrągły, 4-calowy wyświetlacz TFT, który można połączyć ze telefonem. Układ jest w pełni zintegrowany z Google Maps, a wskazania nawigacji są wyświetlane na całej powierzchni ekranu.
Silnik to sprawdzony singiel o mocy 40 KM, który generuje moment obrotowy na poziomie 40 Nm. Te wartości są wystarczające, aby osiągnąć maksymalną prędkość 140 km/h. Ale to nie same wartości są imponujące. Jednak to nie tylko liczby robią wrażenie – kluczowa jest wszechstronność tego silnika, który działa bez zarzutu zarówno na wysokości 5000 metrów, jak i na poziomie morza. Bez problemu można nim pokonać choćby głębokie brody, ponieważ wlot do airboksa został umieszczony na odpowiedniej wysokości.
Model ten w Polsce będzie kosztował 31 942 złote, a przy wcześniejszym zamówieniu w cenie otrzymamy jeden z dwóch zestawów akcesoriów.

5 miesięcy temu











