Jak „odzimować” motocykl? Osiem porad na temat przygotowania motocykla do sezonu! A czy Ty masz sytuację pod kontrolą?
Choć za oknem wciąż leży śnieg, a mróz daje się we znaki, wiosna potrafi zaskoczyć nas nagłym przybyciem. Jak nie wpaść w panikę z przygotowaniem motocykla?
Kluczem do bezawaryjnej jazdy na wiosnę jest odpowiednie przygotowanie motocykla do zimowania. To, jak skrupulatnie wykonaliśmy tę czynność, będzie miało ogromne znaczenie przy wiosennym starcie. Zakładając, iż motocykl był odpowiednio potraktowany na koniec sezonu, nie powinniśmy mieć większych problemów. W innym przypadku nasza maszyna może pokazać rogi, nierzadko konieczna będzie choćby wizyta w warsztacie.
Nie tak szybko!
Teoretycznie, w przypadku odpowiednio zimowanej maszyny, wystarczy założyć akumulator, napompować koła do adekwatnego ciśnienia i możemy ruszać w trasę. Nie jest to jednak prawda, gdyż niezbędne jest także zwrócenie uwagi na poziom płynów, hamulce, elektrykę i zawieszenie. Żaden z tych elementów nie powinien być pominięty.
Po pierwsze – akumulator
Prawidłowe naładowanie i sprawność akumulatora są najważniejsze dla uruchomienia każdego motocykla, choćby tego z wtryskiem paliwa. Mocna iskra to podstawa, a przecież prądu musi wystarczyć także na potrzeby rozrusznika.
Jeśli zapomnieliśmy o akumulatorze i przez całą zimę leżał on w nieogrzewanym garażu, istnieje duża szansa, iż nadaje się do utylizacji. W takim przypadku nie pozostaje nic innego, jak zakup nowej baterii i zadbanie o nią nie tylko w czasie sezonu, ale także w okresie zimowym.
Czy można uruchomić motocykl, korzystając z kabli rozruchowych od samochodu? Teoretycznie tak, ale nie powinno się tego robić przy całkowicie rozładowanej baterii.
Lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z popularnego startera, który przyda się w każdym gospodarstwie domowym, ponieważ można nim uruchomić także samochód, podładować telefon, a w przypadku w wielu modeli także napompować koła lub wykorzystać jako źródło światła.
Jeśli mimo wszystko okaże się, iż bateria rozładowuje się po kilku czy kilkunastu dniach postoju nie pozostaje nam nic innego, jak wymiana. W razie wątpliwości, można udać się do zaprzyjaźnionego warsztatu, bądź sklepu, gdzie dostępny jest obciążeniowy tester baterii. Wynik pokaże nam czarno na białym, czy nasz akumulator jeszcze się do czegoś nadaje.
Po drugie – paliwo
Ze sprawnym akumulatorem uruchomienie silnika nie powinno sprawić kłopotów, szczególnie w przypadku nowszych motocykli wyposażonych w wtrysk. Zwróćmy jednak uwagę, by w zbiorniku było świeże paliwo. jeżeli bak był pełny w czasie zimowania, nie ma problemu; w innym przypadku niezbędne jest zalanie chociaż kilku litrów benzyny, z której nie odparowały lekkie frakcje.
W przypadku motocykli gaźnikowych konieczne jest napełnienie komór pływakowych świeżym paliwem (zakładając, iż zostało ono spuszczone przed zimowaniem).
W większości modeli możemy skorzystać z ustawienia „PRI” na kraniku, co umożliwi swobodny dopływ benzyny do gaźników. Nie zawsze jednak jest to takie proste. Niektóre motocykle nie mają tej opcji i są wyposażone w kranik sterowany tylko podciśnieniem lub pompę paliwa. W przypadku elektrycznej pompy wystarczy kilka razy włączyć i wyłączyć zapłon, aby uzupełnić poziom benzyny w komorach pływakowych. jeżeli liczymy tylko na podciśnienie, wystarczy dłużej pokręcić rozrusznikiem (tu wracamy do „dobrego” prądu).
Niestety, szczególnie w starszych motocyklach gaźnikowych, próba uruchomienia po zimie może okazać się problematyczna. zwykle winę ponosi stara benzyna w gaźnikach (a zwłaszcza jej resztki, pozbawione lekkich frakcji). Taki motocykl raczej nie odpali, choćby gdy zbiornik był zatankowany do pełna. Nie pozostaje nam nic innego niż spuszczanie pozostałości i napełnienie gaźników nowym paliwem.
Źródłem problemów mogą być też świece zapłonowe, szczególnie jeżeli próbowaliśmy uruchomić motocykl na słabym akumulatorze i starym paliwie. jeżeli są one zalane, nie ma szans na uruchomienie silnika. Możemy tymczasowo wykręcić świece i opalić je na przykład na maszynce gazowej, a następnie wkręcić z powrotem i spróbować uruchomić motocykl. Należy jednak pamiętać, iż takie świece tak czy inaczej powinny być wymienione.
Po trzecie – wycieki z silnika
Koła napompowane, silnik uruchomiony. Czy możemy już ruszać? Nie tak szybko! Ważnym punktem jest sprawdzenie ewentualnych wycieków. Może to być olej sączący się z jakiejś nieszczelności, jak również płyn chłodniczy. W przypadku tego drugiego nie należy wpadać w panikę, ponieważ często podczas pierwszego uruchomienia po zimie w otworku przelewowym pompy cieczy pojawia się płyn. Jest to całkowicie normalne, gdyż uszczelniacz przez wiele miesięcy nie pracował i potrzebuje chwili, aby się ułożyć. Oczywiście, jeżeli wyciek nie ustąpi po pierwszych godzinach pracy, musimy liczyć się z wymianą pompy.
Ciąg dalszy tekstu pod zdjęciami







Po czwarte – hamulce
Przed ruszeniem w drogę niezbędnym punktem jest test hamulców. Sprawdźmy wszystkie dźwignie i upewnijmy się, iż żaden z układów nie jest zapowietrzony. Są modele motocykli, w których nagminne jest zapowietrzanie się pompy hamulcowej w czasie długiego postoju.
W takim przypadku konieczne jest odpowietrzenie całego układu. Oczywiście można próbować założyć gumkę na dźwignię hamulca i liczyć na to, iż bąbelki powietrza wydostaną się górą, ale lepiej nie iść na skróty. Lepiej poświęcić chwilę na serwis, przy okazji wymienić płyn, niż narazić się na brak hamulców.
Po piąte – zawieszenie
Ważnym elementem, który musimy sprawdzić jest zawieszenie. Zdarza się, iż uszczelniacze przedniego widelca puszczają po zimowym postoju. Jest to zrozumiałe, ponieważ guma może stwardnieć, co prowadzi do wycieków.
Jeśli po wytarciu nadmiaru oleju, po pierwszych jazdach jest sucho, to mamy wiele szczęścia. zwykle pocenie się lub większe wycieki utrzymują się, a wtedy konieczny będzie kompleksowy serwis widelca. Sprawdźmy również tylny amortyzator / amortyzatory, aby upewnić się, iż tam również nie pojawił się olej.
Po szóste – oświetlenie i klakson
Przed ruszeniem w trasę koniecznie powinno się sprawdzić oświetlenie i klakson. Tak, wiem, że jesienią wszystko działało, ale nie oznacza to, iż teraz elektryka jest w równie dobrej kondycji. Szczególnie w przypadku przechowywania motocykla w wilgotnym i chłodnym pomieszczeniu możemy mieć problem z korozją styków lub przekaźników. Zacznijmy od tych elementów (a także od bezpieczników). jeżeli to nie pomoże, czeka nas wizyta u elektryka.
Po siódme – łańcuch
Ostatnim elementem, który powinniśmy sprawdzić, jest łańcuch napędowy. Zakładam, iż przed zimowaniem był on prawidłowo nasmarowany, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić to jeszcze raz. Cienka warstwa nowego smaru na pewno nie zaszkodzi.
Po ósme – rozsądek i uwaga
Jak widać, lista potencjalnych problemów jest całkiem długa, dlatego zalecam obudzenie swojego motocykla nieco wcześniej, a nie wtedy, gdy wszyscy koledzy już jeżdżą. Da to nam czas na ewentualne poprawki i wizytę w serwisie, zanim ustawią się tam ogromne kolejki.
Podczas pierwszych kilometrów powinniśmy zachować czujność. Po pierwsze, nasze ciało i umysł odzwyczaiły się od prowadzenia motocykla, więc możemy czuć się nieco sztywno na maszynie. Po drugie, kierowcy samochodów mogą być zaskoczeni widokiem motocykli na drodze, dlatego warto dać im chwilę na oswojenie się z tym, iż nie są sami na ulicy. W czasie spokojnej jazdy możemy również dokładnie przyjrzeć się motocyklowi i wychwycić ewentualne problemy z jego pracą czy prowadzeniem.


2 godzin temu











