Poważny błąd w Google Maps. Nawigacja każe zawracać na ekspresówce

3 godzin temu

Cztery przypadki jazdy pod prąd na drodze ekspresowej S1 zaledwie w dziewięć miesięcy. Obejście Węgierskiej Górki stało się pułapką dla kierowców, którzy ufają magicznej niebieskiej strzałce bardziej niż własnym oczom. GDDKiA sprawdziła sprawę. Winny jest algorytm Google Maps, ale to kierowca wciska gaz.

Algorytmy Google Maps prowadzą wprost pod prąd

Od otwarcia obejścia Węgierskiej Górki minęło zaledwie dziewięć miesięcy, a na drodze ekspresowej S1 w Beskidach doszło już do czterech przypadków, w których kierowcy zawracali i jechali pod prąd, ryzykując tragedią. Katowicki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zweryfikował doniesienia w tej sprawie i wskazuje na błędne wskazania Google Maps. Nawigacja po prostu wprowadza kierujących w błąd.

Problem dotyczy kierowców jadących od strony Bielska-Białej. jeżeli przeoczą oni zjazd do Węgierskiej Górki lub Przybędzy, nawigacja zamiast wyznaczyć bezpieczną trasę do najbliższego węzła, sugeruje zawrócenie bezpośrednio na drodze ekspresowej. Co więcej, jeżeli kierowca zignoruje ten komunikat, system ponawia błędną instrukcję przed kolejnym węzłem w rejonie Milówki. To właśnie w tym miejscu, przed wlotami do tuneli, kierowcy podejmują próby nawracania, wykonując manewry w warunkach wymagających pełnej koncentracji.

Zarządca drogi podkreśla, iż błąd algorytmu nie zdejmuje z kierowcy odpowiedzialności za bezpieczeństwo na trasie. Urzędnicy przypominają, iż każdy uczestnik ruchu drogowego musi stosować się do oznakowania oraz obowiązujących przepisów. W komunikacie GDDKiA czytamy, iż nawigacja to tylko wsparcie i dodatkowa informacja w trakcie podróży, a jej producent nie bierze odpowiedzialności za ewentualne błędy kierujących. choćby jeżeli nawigacja podpowiada wykonanie manewru, który jest sprzeczny z organizacją ruchu, kierowcy nie wolno go wykonać. Znak drogowy na estakadzie lub przed tunelem ma zawsze pierwszeństwo przed wskazówką wyświetlaną na ekranie telefona.

Skutki lekceważenia przepisów są dla kierowców dotkliwe.

24 czerwca 2026 roku, 71-letni mieszkaniec powiatu żywieckiego, prowadzący Dacię, zawrócił na drodze S1 i ruszył pod prąd. Funkcjonariusze z Węgierskiej Górki gwałtownie ustalili tożsamość sprawcy. Kierowca był trzeźwy, a za stworzenie zagrożenia otrzymał mandaty na łączną kwotę 3100 złotych oraz 22 punkty karne.

Jeszcze poważniejszy finał miała sprawa z 15 grudnia ubiegłego roku w Lalikach. 37-letni kierowca Opla dojechał do tunelu i zawrócił, ruszając pod prąd na drodze szybkiego ruchu. Mężczyzna kontynuował jazdę w ten sposób, aż do momentu zatrzymania pojazdu na powierzchni wyłączonej z ruchu. Sprawa trafiła do sądu, który ukarał go grzywną w wysokości 3000 złotych. Na konto sprawcy dopisano ponad 40 punktów karnych, co skutkowało utratą uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Policja przypomina, iż takie zachowania są skrajnie niebezpieczne. Droga ekspresowa jest miejscem, gdzie pojazdy poruszają się z dużą prędkością, a kierowcy nie spodziewają się pojazdu jadącego z naprzeciwka. Jazda pod prąd, zawracanie czy cofanie na tego typu trasie może doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku. W razie pomyłki należy kontynuować jazdę do następnego węzła i tam, zgodnie z przepisami, zmienić kierunek podróży. I nie należy ślepo ufać nawigacji.

Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: GDDKiA, Google Maps

mapy googleNawigacja
Idź do oryginalnego materiału