Polacy stworzyli płynny pancerz dla choćby 1000-konnych silników. Inżynierowie ORLEN OIL i zespołu Kuby Przygońskiego zweryfikowali nowy polki olej do motorsportu

1 godzina temu

ORLEN OIL na przestrzeni lat udowodnił, iż jego oleje do zwykłych samochodów osobowych stoją jakościowo na najwyższym poziomie. Teraz polski producent stawia poprzeczkę coraz wyżej, rozwijając produkty smarne także do aut wyczynowych. W takich maszynach jak drifitngowa Toyota GR86 Kuby Przygońskiego nie ma miejsca na najdrobniejsze słabości, dlatego to znakomita przestrzeń do testu nowego oleju ORLEN OIL Max Power MP 5W-50.

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z ORLEN OIL.

Jeśli ORLEN OIL Max Power 5W-50 sprawdza się w drifcie, to wytrzyma niemal wszędzie

Współpraca polskiego koncernu z Kubą Przygońskim nie jest jedynie akcją marketingową. Jego prawie 1000-konna Toyota GR86 na zawodach musi pokonać wyznaczoną trasę na maksymalnych obrotach. Utrzymywanie auta w ciągłym poślizgu to prawdziwe ekstremum dla jednostki. Dlatego też wypróbowanie w takich warunkach polskiego oleju ORLEN OIL Max Power MP 5W-50 stało się okazją do wiarygodnej weryfikacji jego możliwości.

– Drifting to jeden z najbardziej brutalnych sportów motorowych dla jednostki napędowej” – mówi Artur Więch, Kierownik Zespołu Mechaników ekipy Kuby Przygońskiego. – Mówimy tu o potężnym silniku generującym 900 KM, który przez większość przejazdu pracuje na najwyższych obrotach, nierzadko na tzw. „odcince”, generując przy tym ekstremalne temperatury. W takich warunkach olej przestaje być zwykłym płynem eksploatacyjnym, a staje się płynnym pancerzem i sprawą z gatunku „być albo nie być” dla silnika – wyjaśnia.

Artur Więch, Kierownik Zespołu Mechaników ekipy Kuby Przygońskiego. // fot. Jordan Butters/materiały prasowe

Inżynierowie musieli ściśle ze sobą współpracować

Naprawdę dobry olej do wyczynowego auta nie może powstawać tylko i wyłącznie w laboratorium. Konieczne są testy, dlatego specjaliści ORLEN OIL, jak i team Kuby Przygońskiego wielokrotnie wymieniali dane i spostrzeżenia na temat oczekiwanej specyfikacji.

– To, co najbardziej cenimy w naszej współpracy, to nie tylko doskonałe wsparcie produktowe, ale przede wszystkim ich niesamowita otwartość na testy i ciągłe udoskonalanie technologii – zaznacza Artur Więch. – Nie jesteśmy tylko „odbiorcą” beczek z olejem. Jesteśmy wspólnym poligonem doświadczalnym – podkreśla.

fot. Paweł Wrzecion/AKPA

– Kluczowym elementem tego partnerstwa jest szczegółowa analiza próbek przepracowanego oleju, którą wspólnie prowadzimy – tłumaczy szef zespołu mechaników. – My fundujemy olejowi na torze prawdziwe piekło, a inżynierowie ORLEN OIL po zawodach sprawdzają pod mikroskopem, jak ta technologia to zniosła. Widzą, jak zachowuje się lepkość i film smarny po takich torturach. Dzięki tej bezpośredniej wymianie danych, jesteśmy w stanie wyciągać wnioski, dopracowywać formułę i mieć absolutną pewność, iż nasza jednostka napędowa jest chroniona w 100% – dodaje.

Idź do oryginalnego materiału