Oswojony potwór. Recenzja Porsche Taycan

1 tydzień temu

Wspomnienia sprzed ponad sześciu lat, zestawione z ostatnimi spostrzeżeniami na temat Taycana, dotyczą nie tylko kontrowersyjnego modelu Porsche. Są szerszym spojrzeniem na elektryczne samochody i ich rozwój. Wniosek? Zaskakujący. Jestem przekonany, iż w 2020 roku nie przyszedłby mi do głowy, gdy oddawałem kluczyki od „zwijającego asfalt” wozu. Wierzę, iż nie jest tak, iż po prostu zdziadziałem i szybkie samochody już mnie nie kręcą. Przeciwnie, przecież wciąż je uwielbiam i potrafię się nimi zachwycać. Sęk w tym, iż osiągi elektrycznych samochodów spowszedniały. Wrażenia ze sprintu do setki, który może trwać 5, 4 czy choćby raptem 3 sekundy, z perspektywy prowadzenia ekskluzywnych Audi, Porsche, BMW są kropka w kropkę podobne do doznań, jakie serwują choćby o wiele tańsze i pozbawione prestiżu chińskie MG Cyberster lub BYD Seal. Szybki zachwyt szybkością przerodził się w obojętność. Bo skoro niemal każdy producent tak potrafi, to co w tym wyjątkowego?

Idź do oryginalnego materiału