O tych topowych SUV-ach Stellantis mówi cała Europa. Spadek popytu uruchamia zwolnienia w polskiej fabryce

2 godzin temu

Wszystkie gazety w Europie nie mówią o niczym innym, jak o sytuacji polskiej fabryki koncernu Stellantis. Tej samej, która do niedawna cieszyła się ze świetnych wyników włoskiego SUV-a Alfa Romeo Juniora, czy Avengera. Dla polskiego rynku perspektywa zwolnie nia 700 pracowników to mocne zderzenie z rzeczywistością, jaką jest niespójna polityka wobec napędów, cen i zmienność przepisów.

Trzy gasnące gwiazdy koncernu Stellantis z dumą nosiły znaczek „Made in Poland”

Początek 2026 roku zaczyna się koszmarem, jakim jest perspektywa masowych zwolnień w polskiej fabryce koncernu Stellantis. Koncern i związki zawodowe już nie ukrywają, iż planują pożegnać ponad 700 osób, co odbiło się szerokim echem we wszystkich europejskich mediach.

Fabryka w Tychach produkuje Jeepa Avengera, Fiata 600 i Alfa Romeo Junior. To modele o modnym nadwoziu SUV-a, które do niedawna cieszyły się popularnością. Zwłaszcza Junior, który dziś podobnie jak pozostałe modele ma już za sobą swój najlepszy komercyjny okres.

Jeep Avenger królował na przełomie 2023 i 2024 roku. Ma na koncie tytuł European Car of the Year 2023. W czerwcu 2024 roku pochwalił się wynikiem ponad 100 000 zamówień w Europie. Alfa Romeo Junior stał się sprzedażowym fenomenem i w pewnym momencie odpowiadał za 50% całej sprzedaży włoskiej marki w Europie. W tym zajął 3 miejsce w Polsce w segmencie B-SUV-ów. Fiat 600 żył sobie w ceniu sławy braci, stając się solidną opcją, najbardziej przystępną cenowo. Co dostrzegły floty i firmy zajmujące się carsharingiem.

Dziś ofensywne trio z segmentu B i C marek Stellantis notuje duży spadek popytu. W zwiazku z tym fabryka w Tychach staje się kolejną, po Włoszech bolesną historią, jeżeli chodzi o produkcję koncernu w Europie. Dla Włochów to perspektywa, iż ich Alfa Romeo i Fiat stoją w obliczu przewidywanego, przerażającego trendu sprzedażowego. Paradoksalnie nie ma to nic wspólnego z brakiem zainteresowania wspomnianym trio modeli.

Alfa Romeo Junior po tym, jak przekroczyło 50 000 zamówień na całym świecie przestało się sprzedawać, fot. Stellantis Media

Europejczycy nie chcą już topowych SUV-ów Stellantis

Wiadomość o tym, iż popyt na trzy topowe modele z tyskiej fabryki gwałtownie trafia do mediów w momencie, gdy fabryka znajduje się w impasie między surowymi przepisami ochrony środowiska, polityką cenową i rynkiem. Ten raz jest zorientowany na pojazdy elektryczny, by za chwilę stawiać na silniki spalinowe. Dodatkowo nikt nie ma pewności, jak będzie on wyglądać za rok lub dwa. Oglądamy tę zmienność nastrojów od kilku lat.

Klienci przez cały czas chcą tanich wersji spalinowych, ale Unia Europejska narzuca limity na elektryki. jeżeli Stellantis nie sprzeda wystarczająco dużo drogich wersji elektrycznych, musi ograniczać produkcję spalinowych. Nie che płacić ogromnych kar za emisję CO2. W efekcie, mimo iż ludzie chcą kupować te model, fabryka musi zwalniać. Rynek „elektryków” nie rośnie bowiem tak szybko, jak wymagają tego przepisy.

W skrócie, plany nie są w stanie nadążać za rzeczywistością. Co, jeżeli weźmiemy pod uwagę sektor, jakim jest przemysł, nie pozwala na produkcję samochodów, które stoją niesprzedane na placach. W efekcie fabryka w Tychach od marca 2026 roku będzie pracować w trybie 2-zmianowym, a nie 3-zmianowym.

Zakład Stellantis w Tychach przygotowuje się także do zwolnienia ponad 700 pracowników. Te dane potwierdzają lokalne związki zawodowe, które jednocześnie poinformowały, iż 320 pracowników straci pracę. W dalszej kolejności nie ulegną przedłużeniu umowy na czas określony. Początek roku ma więc bardzo gorzki smak zarówno dla pracowników tyskiej fabryki, jak i ich reprezentantów. Nie pozostanie także bez wpływu na polski rynek pracy.

Fabryka Stellantis w Tychach to ta sama, która produkowała legendarnego „Malucha” i była świadkiem wielkiej kariery takich modeli jak Fiat Uno, Bravo czy spalinowego Fiata 500. Polacy na pewno nie życzyliby sobie, aby stała się ofiarą nieudanej transformacji, która niesie ze sobą ryzyko ponoszenia dużych kosztów, idąc w parze z niepewną reakcją rynku. Zakład należący do koncernu Stellantis musi utrzymać rentowność. Nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę, iż europejski rynek jest dziś niezwykle niestabilny.

Jeep Avenger 4xe The North Face Edition
Idź do oryginalnego materiału