Nowy Lexus NX nadchodzi. Król polskich ulic przyłapany na torze

1 godzina temu
Lexus NX to dla japońskiej marki kura znosząca złote jajka. To drugi najlepiej sprzedający się model Lexusa na świecie, a w Europie absolutny lider. Sprawdziłem, co już wiadomo o wersji po liftingu, bo pierwsze egzemplarze zostały przyłapane podczas morderczych testów.


Szpiedzy motoryzacyjni nie próżnują. Pierwsze zdjęcia zamaskowanych prototypów nowego Lexusa NX napłynęły prosto z Niemiec, a konkretnie z okolic legendarnego toru Nürburgring.

Choć Japończycy starannie okleili nadwozie folią, pewne szczegóły już teraz rzucają się w oczy. Największe zmiany dotknęły przodu. Charakterystyczny grill zyskał nowe, poziome paski w dolnej części, co optycznie poszerza auto.



Najciekawiej wyglądają jednak reflektory LED. Zamiast dotychczasowego układu, zobaczymy dwa pasy świetlne, które będą pełnić rolę świateł do jazdy dziennej i kierunkowskazów. Pod nimi pojawiły się agresywne, trójkątne wloty powietrza.

Moim zdaniem sugeruje to, iż testowany egzemplarz to wersja F Sport, która zawsze miała w sobie więcej pazura.

Z profilu auto wydaje się niemal identyczne, choć możemy spodziewać się nowych wzorów felg, które w tej klasie są najważniejsze dla "prestiżu na podjeździe". Z tyłu zmiany będą prawdopodobnie kosmetyczne, ukryte głównie w sygnaturze świetlnej lamp.

Pożegnanie z kultową elką? A co pod maską?


Choć fotografom nie udało się jeszcze zajrzeć do środka, to już mówi się o jednej, symbolicznej zmianie. Nowy Lexus NX może pójść drogą większych braci oraz nowej limuzyny ES i na kierownicy zamiast tradycyjnego logo "L" zobaczymy po prostu stylowy napis "LEXUS".

To, co jednak najważniejsze dla kierowcy, kryje się w systemach bezpieczeństwa. Oczekuje się, iż lifting przyniesie aktualizację do pakietu Lexus Safety System+ 4.0. Obecna wersja 3.0 i tak jest jedną z najlepszych na rynku, ale Japończycy obsesyjnie dążą do perfekcji w dziedzinie unikania kolizji.

Możemy spodziewać się jeszcze lepszej pracy asystenta pasa ruchu i bardziej naturalnie działającego aktywnego tempomatu. Trzymam jeszcze kciuki na skrętną tylną oś i będzie idealnie.

Z kolei pod maską rewolucji raczej nie będzie, bo i po co? Układy hybrydowe Lexusa to w tej chwili rynkowy benchmark. Sercem oferty wciąż będzie pewnie klasyczna hybryda (HEV) oparta na silniku 2.5, która generuje 243 KM. To idealny kompromis między dynamiką a śmiesznie niskim spalaniem w mieście, o czym sam się wielokrotnie przekonałem podczas testów obecnej generacji.

Dla tych, którzy mają gdzie się ładować, pozostanie raczej hybryda plug-in (PHEV), czyli model NX 450h+. Dysponuje on mocą 309 KM i pozwala przejechać ponad 60 kilometrów na samym prądzie.

Kiedy nowy Lexus?


Szczerze mówiąc, Lexus NX po liftingu nie musi wymyślać koła na nowo. Wystarczy, iż wyostrzy swój wygląd i zaktualizuje technologię, by utrzymać kolejkę chętnych w salonach.

Kiedy premiera? Skoro auto już "upala" na Nürburgringu, oficjalnego debiutu możemy spodziewać się raczej w przyszłym roku.

Idź do oryginalnego materiału