Nowy Lexus ES urósł, przejął na naszym rynku rolę flagowej limuzyny marki i po raz pierwszy występuje także jako samochód elektryczny. Na żywo ES 350e przekonuje komfortem, wyciszeniem i jakością wnętrza, ale pod względem zasięgu oraz szybkości ładowania rywale mają znacznie więcej do zaoferowania.
- Nowa generacja ES-a urosła względem poprzednika
- ES w tej chwili jest flagową limuzyną Lexusa na naszym rynku
- W gamie hybryda oraz dwie wersje elektryczne
Nowy Lexus ES ma aż o 8 cm dłuższy rozstaw osi względem poprzednika, oferuje elementy poprawiające komfort rodem z segmentu premium i zapewnia 77 mm więcej przestrzeni na nogi w drugim rzędzie – bez wątpienia nowa generacja zamierza przejąć rolę nieoferowanego już w Polsce dużego Lexusa LS.
https://magazynauto.pl/uzywane/uzywany-lexus-ls400-ucf-10-11-pierwszy-i-jedyny-taki,aid,5013Jego stylistyka idealnie równoważy ekspresję i stonowanie, a dostępne wersje napędowe pokazują otwartość technologiczną. W polskiej gamie są hybryda z silnikiem benzynowym (ES 300h FWD, moc systemowa 201 KM) oraz dwa warianty w pełni elektryczne: ES 350e FWD o mocy 224 KM i ES 500e z dwiema jednostkami, napędem na wszystkie koła oraz mocą 343 KM. Ceny katalogowe wynoszą odpowiednio 299 900, 329 900 i 354 900 zł. Aktualnie obowiązują promocje – obniżone ceny podajemy w tabeli pod koniec artykułu. W ofercie jest także wersja 300h AWD, nieuwzględniona w naszej tabeli – jej cena katalogowa to 314 900 zł, a promocyjna 273 100 zł.
Aerodynamiczny tył. Czarna listwa boczna optycznie wydłuża nadwozie.
fot. Lexus
Mistrzowska jakość
Wnętrze i kokpit emanują wysoką jakością oraz spokojnym minimalizmem. Umiejscowione pod ekranem centralnym przyciski są niewidoczne na postoju i podświetlają się dopiero po uruchomieniu auta. Obsługa jest bardzo intuicyjna, a grafiki na obu wyświetlaczach – 12,3-calowym kierowcy oraz na 14-calowym ekranie centralnym – bardzo stonowane.
Uporządkowany i stonowany kokpit wykończono materiałami wysokiej jakości, choć właściciele Lexusów poprzedniej generacji nie odnajdą tu wiele znanych im elementów.
fot. Lexus
Dotykowe pola pod ekranem stają się widoczne po uruchomieniu auta. Służą do obsługi m.in. klimatyzacji.
fot. Lexus
Dla polskiego rynku przewidziano jedną wersję wyposażenia (Prestige). W Niemczech za bardziej efektownie wyglądającego ES-a w linii wyposażenia Luxury trzeba dopłacić 10 350 euro. W tej cenie znajdują się eleganckie wstawki o wyglądzie bambusa oraz oświetlenie ambientowe (14 motywów i 50 wariantów kolorystycznych), które podświetla również głośniki opcjonalnego systemu nagłośnienia przestrzennego Mark Levinson.
Pakiet Luxury oferuje także rozwiązania zarezerwowane zwykle dla ścisłej klasy luksusowej, takie jak tylny prawy fotel klasy biznes z podgrzewanym wysuwanym podparciem. Niestety, mimo iż fotel pasażera z przodu jest przesuwany, nie uda się uzyskać za nim wystarczającej ilości miejsca na nogi dla osoby o europejskiej posturze – tylko pasażerowie o wzroście do ok. 1,7 m będą mogli się w pełni „wyciągnąć” na tym relaksującym miejscu w drugim rzędzie. Tył nowego Lexusa pozostaje przy tym jednak przyjemnie przestronny.
Wygodne fotele z odpowiedniej długości siedziskiem i solidnym podparciem zapewniają komfort podczas długich podróży.
fot. Lexus
Linia Luxury (wybrane rynki) oferuje siedzenie jak w klasie biznes, na którym wygodnie „rozciągną się” jednak tylko osoby niskiego wzrostu.
fot. Lexus
Skupiony na komforcie
Lexus w ogóle bardzo poważnie podchodzi do kwestii komfortu – zarówno jeżeli chodzi o niemal bezgłośnie pracujący napęd elektryczny testowanego przez nas modelu ES 350e, jak i bardzo dobre wytłumienie szumów wiatru oraz odgłosów toczenia, a także komfort zawieszenia.
Nawet bez dostępnych od wersji Luxury amortyzatorów adaptacyjnych ES 350e toczy się wyjątkowo gładko, pewnie tłumi uskoki i wyboje oraz utrzymuje pełną kontrolę na dłuższych pofalowaniach nawierzchni. Jego układ kierowniczy również pracuje płynnie i komfortowo, nie sprawia przy tym jednak wrażenia zbyt miękkiego czy nieprecyzyjnego.
Nowy ES mierzy 514 cm, a jego rozstaw osi to aż 295 cm. Pojemność bagażnika wersji hybrydowej wynosi 493 l, a elektrycznej 517 litrów.
fot. Lexus
Lekkie rozczarowanie
W nowym ES-ie Lexus postawił na przednionapędową konfigurację – zarówno w wersji hybrydowej, jak i w mocniejszym modelu ES 500e, gdzie zamontowany na tylnej osi silnik elektryczny realizuje napęd na cztery koła. Auto nie ma jednak problemów z trakcją, a na kierownicy nie czuć irytującego wpływu napędu. Silnik 350e o mocy 224 KM dysponuje solidnym zapasem siły i choć nie ma sportowego temperamentu, to z łatwością radzi sobie z rozpędzaniem 2,2-tonowej limuzyny.
Pierwszy ES typu BEV ma jednak poważną wadę: parametry akumulatora nie przystają do współczesnych oczekiwań. Pojemność netto wynosząca 72 kWh pozwala na przejechanie około 550 km, a wyśrubowanych oczekiwań nabywców aut tej klasy nie spełni też niewysoka maksymalna moc ładowania DC – 150 kW. Konkurenci zarówno z Europy, jak i z Azji wypadają pod tym względem znacznie lepiej, oferują zasięg przekraczający choćby 700 kilometrów i przyjmują prąd z mocą powyżej 300 kW.
Na polskim rynku największym zainteresowaniem będzie się prawdopodobnie cieszyć wersja hybrydowa 300h, która otrzymała aktualnie promocyjne ceny: 260 100 zł (FWD) lub 273 100 zł (AWD).
| benz. + elektryczny | elektryczny | 2 x elektryczny |
| 201 KM | 224 KM | 343 KM |
| brak danych | 77/72 kWh | 75/71 kWh |
| – | 22/150 kW | 22/150 kW |
| 1122–1145 km | 538–581 km | 494–529 km |
| 195 km/h | 160 km/h | 180 km/h |
| 8,0 s | 8,0 s | 5,5 s |
| 4,8–4,9 l/100 km | 14,6–15,8 kWh/100 km | 15,8–17,0 kWh/100 km |
| 260 100 zł | 280 500 zł | 294 600 zł |
Nowy Lexus ES: naszym zdaniem
fot. Lexus
Nowoczesny design, zauważalnie większe wymiary (ale bez utraty poręczności) oraz uporządkowane, wysokiej jakości wnętrze: nowy Lexus ES robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie. W pełni elektryczna odmiana ES 350e punktuje też komfortem i lekkością prowadzenia. Z drugiej strony – luksusowa marka Toyoty rozczarowuje akumulatorem i elektroniką sterującą napędem – maksymalna moc ładowania wynosząca zaledwie 150 kW i akumulator o pojemności 72 kWh to dziś w tej klasie za mało.
Johannes Riegsinger, magazyn „Auto Zeitung”

1 godzina temu

![Nowe Renault Megane E-Tech electric. Francuzi upraszczają gamę i ukrywają kluczową zmianę między wierszami [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/new-renault-megane-e-tech-electric-12.jpg)











