Byłem w raju samochodziarzy. Chcieli mnie przejechać na pasach

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Kolejna wizyta za granicą uświadomiła mi, iż pod względem pozycji pieszego w ruchu drogowym, żyję lepszym świecie niż inni. Włochy to raj dla tych kierowców, którzy uważają, iż samochód ma absolutne pierwszeństwo, a pieszy nie ma żadnych praw. Co interesujące nie wynika to z przepisów, które są podobne jak w Polsce, ale raczej z obyczaju i kultury.

Jestem na środku przejścia dla pieszych w Pizie, a w moją stronę z dużą prędkością zbliża się samochód. Nie widać, żeby zwalniał, wręcz przeciwnie mam wrażenie, iż nic sobie nie robi z mojej obecności na przejściu. Nie wbiegłem na pasy, rozglądałem się i byłem uważny. Ten scenariusz powtórzył się kilkukrotnie i w różnych miastach – w Pizie, Florencji, Sienie, Lukce, a w poprzednim roku również w Mediolanie, Bergamo czy Brescii. Niemal za każdym razem miałem poczucie, iż wejście na pasy równa się wypowiedzeniu wojny tamtejszym kierowcom. Stać przy przejściu można z kolei w nieskończoność, bo nikt i tak się nie zatrzymuje. Trzeba wymuszać pierwszeństwo, bo inaczej możemy zakwitnąć przed zebrą.

Poczułem namacalnie, jak wiele zmieniło się w Polsce w ostatnich latach.

Pamiętam dyskusje, które pojawiały się przy okazji zmiany przepisów dotyczących pierwszeństwa na pasach. Piesi określani byli (i często przez cały czas są) mianem świętych krów. Do dziś, gdy wydarzy się wypadek z ich udziałem, pojawiają się w sieci głosy w tym tonie. Jak zdarta płyta powtarzane jest hasło, iż pierwszeństwo na pasach to pierwszeństwo na cmentarz. Mimo płaczów, Polacy jednak zmieniają swoje zachowanie. I chwała im za to.

Jak podaje Komenda Główna Policji w 2025 r. w Polsce doszło do 2 530 wypadków na przejściach dla pieszych (dane dotyczą również rowerzystów przejeżdżających przez przejścia). Na pasach zginęło 112 osób, a 2512 zostało rannych. Ogółem w 2025 r. odnotowano 354 ofiar śmiertelnych wśród pieszych.

Dla porównania w 2020 r., a więc w roku poprzedzającym wprowadzenie przepisów o rozszerzeniu pierwszeństwa pieszych doszło do 2871 wypadków, w których zginęło 213 osób, a 2794 zostało rannych. Znacząco zmieniły się też proporcje dotyczące sprawstwa wypadków. W 2020 r. piesi byli winnymi 1385 wypadków, gdy w 2025 r. dotyczyło to 803 wypadków. Ogółem zginęło w 2020 r. 631 pieszych.

Widać wyraźnie, iż liczba wypadków na przejściach, jak i ogółem wypadków z udziałem pieszych spada, podobnie jak liczba ofiar śmiertelnych w tej kategorii. Znaczący spadek, bo aż o 47 proc. dotyczy w Polsce liczby ofiar śmiertelnych na przejściach.

Jak jest we Włoszech? W 2025 r. we Włoszech odnotowano 434 zgony wśród pieszych. W całym 2024 r. zginęło tam 470 osób. Na samych przejściach dla pieszych zginęło w 2023 r. na Półwyspie Apenińskim 434 osoby (nowszych danych niestety nie znalazłem).

Oczywiście należy pamiętać, iż Polska liczy 37,3 mln mieszkańców wobec 58,9 mln Włochów. Tamtejsze władze również próbują walczyć z piratami drogowymi. Kilka lat temu w prawie pojawiła się kategoria zabójstwa drogowego.

Z perspektywy pieszego jednak tego nie widać. Co ciekawe, włoskie prawo daje mu pierwszeństwo na przejściu, podobnie jak wchodzącemu na nie. Artykuł 191 włoskiego kodeksu drogowego stanowi, że: „W przypadku braku kontroli ruchu przez policję lub sygnalizację świetlną, kierowcy mają obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszym przechodzącym przez jezdnię lub znajdującym się w jej bezpośrednim sąsiedztwie, stopniowo zwalniając i zatrzymując się”.

Jaką karę przewiduje się za złamanie przepisów? „Każdy, kto narusza postanowienia niniejszego artykułu, podlega karze administracyjnej w postaci grzywny w wysokości od 167 do 665 euro” – czytamy w kodeksie drogowym. W Polsce mandat wynosi 1500 zł.

Prawo podobne, kary też – skąd różnice w Polsce i we Włoszech?

Po przeżyciu kolejnego przejścia na drugą stronę ulicy i zaplanowaniu napisania tego tekstu byłem przekonany, iż Włosi nie mogą mieć podobnego prawa jak Polacy, bo przecież – myślałem – stosowaliby się do niego. Byłem w błędzie. Po doświadczeniach z 9 włoskich miast, w których byłem w ostatnich dwóch latach, jako pieszy mogę powiedzieć, iż bardziej restrykcyjne prawo tam się nie przyjęło, a nie dotarłem choćby na południe Italii, gdzie temperament kierowców jest być może jeszcze bardziej ognisty.

Prawo sobie, życie sobie – tak można podsumować to, czego doświadczyłem. Z całą pewnością można powiedzieć, iż w Polsce zadziałał bat w postaci zaostrzonego prawa i sankcji za jego naruszenie. Patrząc na malejącą liczbę zgonów pieszych – zwłaszcza na pasach – można powiedzieć bez żadnej przesady, iż nastąpiła (i następuje) zmiana na lepsze. Polacy psioczyli na nowe przepisy, ale jednak się do nich dostosowują. Wystarczy przypomnieć sobie, jak było u nas parę lat temu i jak jest teraz.

Uwielbiam Włochy, ich kulturę, ale nie przypadło mi do gustu uciekanie przed samochodami na przejściach. Jednocześnie cieszę się, iż w Polsce tak wiele się zmieniło.

Czytaj także:

Idź do oryginalnego materiału