Nowa Klasa C ujawniona. Tak wielkiego ekranu w Mercedesie jeszcze nie było

1 tydzień temu

To mała rewolucja – także pod kątem stylistycznym. Czy wszystkim przypadnie do gustu? Z pewnością nie, ale wyrazistości odmówić jej nie można. Nowa Klasa C ma w sobie spore pokłady indywidualizmu. Zmiany, które przeszła są zgodne z przewidywaniami. Czas pokaże, czy zostaną ciepło przyjęte przez europejskich klientów.

Więcej światła

Po debiucie GLC było jasne, w którym kierunku pójdzie kultowy sedan. Design robi wrażenie, choć elegancja ustąpiła miejsca dynamice. Forma jest zgrabna, co wiąże się z dobrymi proporcjami nadwozia. Uwagę zwraca wyraźnie opadająca linia dachu, która płynnie łączy się z klapą bagażnika.

To oznacza, iż nowa Klasa C aspiruje do miana czterodrzwiowego coupe. Sam tył prezentuje się lekko sportowo. Lampy zachodzące na pokrywę zostały złączone ciemną listwą, w której centralnym miejscu znajduje się logo producenta. Na samym dole wkomponowano dyfuzor, który pewnie jest częścią pakietu AMG.

Nowy Mercedes-Benz Klasy C – przód, fot. Mercedes-Benz

Wspomniany już profil ujawnia wyraźnie zwężające się przeszklenia. Aby nie zaburzać aerodynamiki, klamki są schowane w drzwiach. Z tej perspektywy łatwo dostrzec również delikatne przetłoczenia, które tworzą spójną całość.

Przód świeci jak nigdy dotąd. I nie chodzi jedynie o bardzo ładne, laserowe reflektory LED z ciemnymi kloszami. Elementem charakterystycznym nowych Mercedesów jest podświetlany grill. Przypomina ten zastosowany w CLA.

Nowa Klasa C uległa ekranizacji

Nawet w najnowszej Klasie S nie ma takiego wielkiego wyświetlacza. Producent uznał, iż w tafli zajmującej całą szerokość kokpitu znajdzie się jeden ekran. Ma aż 39,1 cala. Nie zachodzi jedynie na podświetlone dysze nawiewu.

Panoramiczny efekt jest bardzo widowiskowy – trzeba to uczciwie przyznać. To jednak niesie za sobą również pewne konsekwencje. Zacznijmy od tych estetycznych. Ślady daktyloskopijne będą teraz pokrywać większą „połać” ekranu, bo funkcja dotyku znalazła się też od strony pasażera.

Nowy Mercedes-Benz Klasy C – kokpit, fot. Mercedes-Benz

Poza tym, te piękne grafiki mogą przykuwać uwagę kierowcy, co odwróci wzrok od drogi. Pewnie będzie dało się wygasić większość elementów, ale każdy doskonale wie, iż nie wszyscy będą to wykorzystywać. To trochę tak, jak ze telefonami. Nie można ich użytkować podczas jazdy, a i tak spora liczba kierowców to robi.

Nowa Klasa C zapewni jednak dopracowaną obsługę głosową, która została oparta na sztucznej inteligencji. Wystarczy powiedzieć „zimno mi”, by system zwiększył temperaturę. To już nie jest gadżet tylko realna funkcjonalność.

Jakość materiałów powinna być przyzwoita, co sugerują estetyczne panele drzwi. Ostateczną ocenę wydamy jednak dopiero wtedy, gdy auto trafi do Polski – pewnie jeszcze w tej połowie roku. Zapowiada się jednak godnie.

Nowa Klasa C początkowo z napędem elektrycznym

To oznacza, iż na starcie będzie rywalizować z niedawno zaprezentowanym BMW i3, które oferuje styl retro. Z perspektywy polskich odbiorców będzie to raczej mniej emocjonujące starcie, ponieważ na naszym rynku lepiej sprzedają się wersje z silnikami spalinowymi.

Nowy Mercedes-Benz Klasy C – tył, fot. Mercedes-Benz

Niemniej jednak warto wspomnieć o możliwościach pierwszej z konfiguracji. To wariant C 400, który znajdziemy także we wspomnianym GLC. Dysponuje osiągami, które robią wrażenie. Oferuje m.in.:

  • napęd 4MATIC
  • 482 konie mechaniczne
  • 0-100 km/h w 3,9 sekundy
  • zasięg 644 kilometrów
  • 325 km zasięgu po 10 minutach ładowania

Szczegółowe dane techniczne zostaną niedługo udostępnione. Nowa Klasa C stanowi rewolucję względem tej aktualnie oferowanej. jeżeli otrzyma wydajne układy hybrydowe, to może osiągnąć duży sukces w Polsce.

Idź do oryginalnego materiału