Kierowcy samochodów elektrycznych doczekali się rozwiązania, które działa jak subskrypcja Netfliksa, ale zamiast filmów dostajemy prąd do auta elektrycznego. Powerdot i Octopus Energy uruchomiły we Francji abonament na ładowanie w cenie 49,99 euro miesięcznie.
Ładowanie elektryka bez limitu za 49,99 euro miesięcznie
Powerdot i Octopus Energy ruszają z usługą, która może być ciekawym pomysłem na rozwój elektromobilności w Europie. Nowy abonament na ładowanie auta elektrycznego kosztuje 49,99 euro miesięcznie, czyli około 214 zł. Łączy ładowanie samochodu elektrycznego w domu z dostępem do publicznej sieci ładowania Powerdot.
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak spełnienie marzeń wielu kierowców aut elektrycznych. Jedna stała opłata, brak stresu przy każdej sesji ładowania i koniec ciągłego przeliczania, czy bardziej opłaca się ładować w domu, na mieście, przy markecie czy w trasie. To właśnie przewidywalność kosztów może być największą zaletą tego rozwiązania. Dziś koszt ładowania samochodu elektrycznego często jest czymś niepewnym. Zależy od danego operatora, aplikacji, mocy ładowarki, cennika, roamingu i aktualnej sytuacji na rynku energii. Abonament ma ten problem mocno uprościć.
Stacja ładowania Orlen Charge. | Zdjęcie: OrlenŁadowanie bez limitu nie oznacza ładowania wszędzie
Warto od razu nieco ostudzić emocje, bo hasło „ładowanie bez limitu” odbywa się w ściśle określonych ramach. Na tę chwilę nowy abonament jest dostępny wyłącznie we Francji i działa w konkretnym ekosystemie. Po stronie domowej odpowiada za niego Octopus Energy, a po stronie publicznej sieć Powerdot. Jednym słowem: to zintegrowany abonament dla kierowców, którzy ładują auto głównie w domu, ale chcą mieć też wygodny dostęp do publicznych ładowarek Powerdot.
Domowe ładowanie odbywa się przez aplikację Octopus Energy. Użytkownik wybiera poziom naładowania oraz godzinę, o której samochód ma być gotowy do jazdy. System sam planuje ładowanie w czasie, gdy zapotrzebowanie na energię jest niższe albo gdy dostępna jest większa ilość tańszej, niskoemisyjnej energii.
Publiczna część abonamentu działa w sieci Powerdot. Według informacji operatora we Francji obejmuje ona 7,5 tys. szybkich punktów ładowania na ponad tysiącu stacji. Kierowca nie musi za każdym razem przechodzić przez dodatkowe formalności. System ma rozpoznawać abonenta automatycznie po podłączeniu samochodu, co mocno upraszcza proces ładowania. Podobnie wygląda dziś ładowanie samochodów Tesla.
Nie każdy samochód elektryczny skorzysta z abonamentu
Program niestety nie obejmuje wszystkich aut elektrycznych, co poza ograniczeniem rynkowym jest kolejną istotną limitacją. Skorzystają z niego użytkownicy samochodów marek Renault, Tesla, Ford, Volkswagen, Skoda, Cupra, Audi i Porsche. Według Powerdot i Octopus Energy to prawie połowa samochodów elektrycznych jeżdżących po francuskich drogach.
Leapmotor B03X. | Grafika: StellantisCzy taki abonament mógłby zadziałać w Polsce?
Na razie usługa działa jedynie we Francji, ale polski rynek powinien uważnie sondować jej popularność. Powerdot jest obecny także w naszym kraju i podaje, iż ma w Polsce ponad 1,5 tys. punktów ładowania na ponad 540 stacjach. Firma deklaruje również, iż odpowiada za ponad połowę szybkich punktów ładowania DC w Polsce. To sprawia, iż temat nie jest oderwany od naszej rzeczywistości.
W Polsce liczba samochodów elektrycznych rośnie, infrastruktura ładowania się rozbudowuje, ale dla wielu kierowców barierą przez cały czas pozostaje nie tylko cena zakupu auta, ale także niepewność kosztów eksploatacji. Stały abonament mógłby być odpowiedzią na część tych obaw. Zwłaszcza dla osób, które mają własne miejsce postojowe, mogą ładować auto w domu i od czasu do czasu potrzebują szybkiego ładowania poza nim.
Na razie polscy kierowcy mogą patrzeć na francuski eksperyment z zazdrością. Niestety, przyzwyczailiśmy się już, iż niektóre rozwiązania docierają do naszego kraju z opóźnieniem… albo wcale.
Źródło: inf. prasowa

2 godzin temu












