Najtańsze auto z salonu kosztuje 54 900 zł, pochodzi z Europy i nie jest Dacią. Wyposażenie zaskakuje

1 tydzień temu

Europejscy producenci zdają sobie sprawę, iż chińska konkurencja jest coraz mocniejsza. Właśnie dlatego decydują się na pokaźne rabaty, które uatrakcyjniają ich oferty. Efektem tego jest najtańsze auto z salonu, które zostało wycenione na 54 900 zł. Jego produkcja odbywa się na południu Starego Kontynentu, a sama konstrukcja cieszy się dobrymi opiniami.

Popularny model z nową nazwą

Podana kwota sugeruje miejskie przeznaczenie samochodu, co jest zgodne z prawdą. To model, który świetnie sprawdza się w zatłoczonych aglomeracjach, gdzie poszukiwanie miejsca parkingowego bywa mocno utrudnione i czasochłonne.

Najtańsze auto z salonu pochodzi z Włoch, a to zwiastuje przynależność do koncernu Stellantis. Jeszcze więcej mówi fakt, iż jego poprzednia generacja była produkowana w Polsce. To pozwala na łatwe odgadnięcie, który to model.

Nowy Fiat Pandina 1.0 Hybrid – profil, fot. Fiat

Niemniej jednak jego nazwa może być myląca. Teraz to Pandina. Wszystko za sprawą debiutu Grande Pandy, która jest crossoverem z segmentu B. Producent uznał, iż lepiej zmienić nomenklaturę, by rozróżnić te auta.

Podana cena jest naprawdę bardzo korzystna, tym bardziej iż dotyczy fabrycznie nowego auta. Za konkurencyjnego Hyundaia i10 trzeba zapłacić znacznie więcej. Biorąc pod uwagę charakterystykę pojazdu, cena może być kluczowym aspektem dla klientów.

Najtańsze auto z salonu to miękka hybryda

Obecność instalacji 48-wolotowej w doświadczonej konstrukcji o tych gabarytach może być pewnego rodzaju niespodzianką. Dokładnie taki sam układ można znaleźć w najnowszym Fiacie 500, który też jest dostępny na polskim rynku.

Najtańsze auto z salonu posiada wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1 litra. To oznacza, iż nie należy spodziewać się dużego potencjału. Z danych producenta wynika, iż kierowca ma do dyspozycji 70 koni mechanicznych i 92 niutonometry.

Nowy Fiat Pandina 1.0 Hybrid – przód, fot. Fiat

Trzeba jednak zaznaczyć, iż choćby tak skromne wartości nie są przeszkodą do sprawnej jazdy w miejskich warunkach. Małe auto nie potrzebuje dużej mocy. Zresztą, podobne możliwości ma nowa Kia Picanto.

Ciekawostkę stanowi sześciobiegowa skrzynia manualna. Taka liczba przełożeń jest wyjątkiem w tej klasie. Moc kierowana jest wyłącznie na przednie koła. Fiat Pandina Hybrid rozpędza się do 100 km/h w 13,9 sekundy. Jego prędkość maksymalna sięga 164 km/h. Z kolei spalanie w cyklu mieszanym WTLP wynosi 5 litrów.

54 900 zł za najtańsze auto z salonu to interesująca propozycja

Za taką kwotę nie można kupić choćby Dacii Sandero. Zaletą prezentowanego modelu jest wysoki poziom praktyczności, jak na takie gabaryty. Dzięki pełnoprawnym drzwiom z tyłu można łatwiej zajmować miejsca w drugim rzędzie.

Nowy Fiat Pandina 1.0 Hybrid – kokpit, fot. Fiat

Prezentowana oferta dotyczy całkowicie nowego egzemplarza z rocznika 2026. Wyposażenie jest akceptowalne, co wiąże się również z promocją na multimedia za 1 zł. Wliczając ten bonus, na liście zastosowanych rozwiązań znajdują się m.in.:

  • żółty lakier
  • cyfrowe wskaźniki
  • klimatyzacja
  • tylne czujniki parkowania
  • centralny zamek
  • pakiet asystentów jazdy
  • 7-calowy ekran dotykowy
  • elektrycznie sterowane szyby
  • wielofunkcyjna kierownica

Czego brakuje? Przede wszystkim elektrycznie regulowanych lusterek. jeżeli Pandina będzie miała większą liczbę kierowców, to może to być uciążliwe. Aczkolwiek pamiętajmy, iż to aktualnie najtańsze auto z salonu, jakie jest dostępne w naszym kraju.

Idź do oryginalnego materiału