Najtańsze auto na polskim rynku kosztuje tylko 59 000 zł, a ma choćby cyfrowe zegary

1 miesiąc temu

Niektórzy klienci kupują nowe modele w najuboższych konfiguracjach po to, by mieć gwarancję, która zapewnia spokój na lata. choćby najtańsze auto na polskim rynku posiada taką ochronę posprzedażową. Może nie zaimponuje sąsiadowi, ale odwdzięczy się tanim serwisem i taką też eksploatacją.

Z Polski do Włoch

Produkcja poprzedniej generacji odbywała się w tyskich zakładach Fiata. Ze względu na uwarunkowania polityczne, włoska marka została zmuszona do przeniesienia fabryki do rodzimego kraju. Nie zmieniło to jakości samochodu, ale ostatecznie wpłynęło na podwyższenie cen.

Najtańsze auto na polskim rynku posiada wolnossący silnik i raczej przeciętne wyposażenie, ale pamiętamy, iż w cenie 59 000 zł nie ma za wielu konkurentów. Jednym z nich może być Dacia Sandero, która też wypada słabo w podstawowej wersji.

Fiat Pandina 1.0 Pop – przód, fot. Fiat

Opisywany model to oczywiście Panda, która teraz zmieniła nazwę na Pandina. Dlaczego? Powodem jest debiut crossovera o nazwie Grande Panda, który reprezentuje segment B i ma stanowić nowy fundament sprzedaży.

Nadwozie prezentowanego pojazdu jest bardziej przemyślane, niż może się wydawać. Dzięki wysoko poprowadzonej linii dachu zapewnia całkiem niezłe warunki podróżowania dla czterech osób średniego wzrostu.

Bagażnik jest rekordowy, ale pamiętajmy, iż to samochód z segmentu A. Aczkolwiek 225 litrów wystarczy jednak na spore zakupy. Zresztą, zawsze można złożyć drugi rząd siedzeń i przewieźć większe pakunki.

Najtańsze auto na polskim rynku ma wolnossący silnik

Pod maską tego modelu pracują tylko małolitrażowe konstrukcje, co raczej nikogo nie powinno dziwić. W tym konkretnym przypadku wykorzystano trzycylindrową jednostkę benzynową o pojemności 1 litra.

To silnik GSE, który wytwarza 70 koni mechanicznych i 92 niutonometry. Nie jest to dużo, ale w tej klasie można spotkać auta o podobnym potencjale, czego przykładami mogą być Hyundai i10 oraz Kia Picanto.

Fiat Pandina 1.0 Pop – tył, fot. Fiat

Najtańsze auto na polskim rynku wyróżnia się jednak przekładnią mechaniczną, która ma sześć przełożeń. Przy tak niewielkiej mocy stosuje się zwykle pięciobiegowe skrzynie. Inżynierowie uznali, iż takie rozwiązanie zapewni oszczędniejszą jazdę przy wyższych prędkościach.

Osiągi Pandiny nie są rewelacyjne, ale do spokojnego poruszania się w zupełności wystarczą. Włoski samochód miejski przyspiesza do 100 km/h w 13,9 sekundy i rozpędza się do 164 km/h. Średnie zużycie w cyklu mieszanym WLTP wynosi dokładnie 5 litrów.

Co oferuje najtańsze auto na polskim rynku?

Najmniejszy model Fiata ma w standardzie wyżej wspomniany układ napędowy, który sprawdza się przede wszystkim w aglomeracjach i na krótkich dystansach. Za 59 000 zł można kupić fabrycznie nowy egzemplarz, co potwierdza opisywana oferta.

Fiat Pandina 1.0 Pop – kokpit, fot. Fiat

To sztuka z wyprzedaży rocznika 2025. Najtańsze auto na polskim rynku posiada skromne wyposażenie, jak na dzisiejsze standardy. W jego skład wchodzą m.in.:

  • cyfrowe wskaźniki
  • klimatyzacja
  • elektrycznie sterowane szyby przednie
  • wielofunkcyjna kierownica
  • tylne czujniki parkowania

To krótka lista, na której brakuje bazowego radioodtwarzacza (jest tylko instalacja do montażu), regulacji wysokości fotela kierowcy czy elektrycznego sterowania bocznych lusterek. Niemniej jednak w tej cenie nie można wybrzydzać.

Większość stwierdzi, iż w tej cenie lepiej kupić kilkuletnie auto używane z wyższego segmentu. To jednak wiąże się z potencjalnie droższą eksploatacją oraz brakiem fabrycznej gwarancji. Warto to wziąć pod uwagę.

Idź do oryginalnego materiału